Orange walczy z nielegalnymi kablami

W ciągu dwóch lat operator zasiedziały zidentyfikował kilkaset kilometrów kabli telekomunikacyjnych nielegalnie umieszczonych we własnej kanalizacji. Walka z nielegalnymi zaciągami przybrała ostatnio na sile, ale nie ma charakteru krucjaty. Orange uznał, że warto zainwestować w inwentaryzację zasobów w kanalizacji, bo na nielegalnych zaciągach traci pieniądze, jakie mógłby zarobić na legalnej współpracy z operatorami alternatywnymi.

Kable bez oznakowania usunięte z kanalizacji teletechnicznej Orange.
(fot.Orange)

Rozpoczęcie systemowej walki z nielegalnymi zaciągami Orange sygnalizował jeszcze w 2015 r., ale ostatecznie zrezygnował z szerszego informowania o niej. Zamiast tego, po cichu, podjął konkretne działania.

– W ciągu ostatnich dwóch lat zidentyfikowaliśmy kilkaset kilometrów bezumownie zaciągniętych kabli, co naraża Orange na utratę przychodów. Analizujemy wykorzystanie naszej kanalizacji i identyfikujemy kable nieużytkowane przez Orange, czy przez innych operatorów. Zgodnie z ofertą ROI, kable operatorów alternatywnych muszą być oznakowane, co daje możliwość jednoznacznej identyfikacji. Tylko Orange nie musi znakować własnych kabli. Niestety, w kanalizacji znajduje się wiele kabli niezidentyfikowanych, tj. takich, które nie należą do Orange, ale nie są oznaczone specjalną przywieszką z numerem umowy na dany odcinek kabla. W takich przypadkach sprawdzamy zakończenia kabla, by zidentyfikować właściciela – mówimówi Tomasz Gańko, dyrektor obsługi klienta-operatora w Orange.

Dochodzenia, co ciekawe, ujawniają zarówno małych, jak i dużych operatorów telekomunikacyjnych, którzy bezumownie korzystają z kanalizacji Orange. Sprawa dotyczy nie tylko kanalizacji, ale także słupów telekomunikacyjnych Orange; nie tylko kabli, ale także zasilanych energią elektryczną urządzeń aktywnych, z którymi od pewnego czasu Orange walczy.

Na marginesie trzeba dodać, że sprawa nie zawsze jest oczywista, i nie zawsze wynika ze złej woli operatora alternatywnego. Zdarza się, że na legalnie zaciągniętych kablach brakuje przywieszek tylko przez zaniedbanie. Zdarza się, jak twierdzą niektórzy operatorzy, że przywieszki giną lub są złośliwie usuwane przez pracowników konkurencyjnych firm. To naraża uczciwych operatorów na weryfikacyjne działania Orange i – w najgorszym razie – na usunięcie legalnie ułożonego kabla. Jak podaje operator zasiedziały, od 2015 r. zidentyfikował „kilka tysięcy” nielegalnych odcinków kablowych.

Zdarzają się również wypadki, że operatorzy, którzy legalnie układają w kanalizacji Orange jedną relację kablową (i za nią płacą), korzystają z kanalizacji bezumownie w innym miejscu. Na przykład z powodu presji czasu na ukończenie jakiejś inwestycji, podczas gdy procedury Orange pozostają cokolwiek biurokratyczne i przewlekłe. W takich wypadkach operatorzy alternatywni nawet nie uchylają się przed karami umownymi, a Orange – przed legalizacją ich kabla.

Nie jest bowiem celem operatora zasiedziałego rugowanie konkurencyjnej infrastruktury z własnej kanalizacji wszędzie tam, gdzie są odpowiednie pojemności. Orange chce po prostu zarabiać na swojej kanalizacji.

– W przypadkach bezumownego użytkowania infrastruktury, podejmujemy próby uregulowania sytuacji. Od operatora alternatywnego zależy, czy chce się porozumieć i zawrzeć z nami stosowne umowy. Odrębną kwestią pozostaje uiszczenie opłat za czas nielegalnego korzystania z kanalizacji. Nie może tu być mowy o odstąpieniu od dochodzenia należności, gdyż tego typu podejście mogłoby osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego, tj. zachęcać do nielegalnych zaciągów na jeszcze większą skalę. Oczywiście w sytuacji, gdy operator ma do spłacenia należność za wieloletnie bezumowne korzystanie z kanalizacji kablowej, brane są pod uwagę jego możliwości finansowe. Jesteśmy zawsze otwarci na rozmowy i staramy się brać pod uwagę propozycje operatorów – mówi Tomasz Gańko.

Orange nie chce mówić o finansowych efektach całej akcji. „Kilkaset kilometrów” zalegalizowanych kabli oznacza dla operatora zapewne nie więcej, niż 100 tys. zł miesięcznie. W skali działania Orange nie jest to dużo, ale operator – wobec spadających przychodów na rynku detalicznym – stara się uszczelnić strumienie przychodów z hurtu. Ponadto akcja legalizacyjna wciąż trwa i jej efekty będą zapewne coraz bardziej znaczące.

Jeżeli jednak właściciela kabla nie da się zidentyfikować, to Orange usuwa wiązki. Jest to na pewno zgodne z zapisami umowy ramowej Orange, ale pozostaje kwestią sporną, czy na pewno jest zgodne z ogólnymi przepisami prawa, i czy nie wymaga zawiadomienia Policji. Paradoksalnie, właśni ci operatorzy, którzy nie mają żadnej umowy z Orange mogą próbować kwestionować usuwanie ich kabli (bo nie wiążą ich zapisy umowy ramowej).

Prawny dylemat może mieć nieoczekiwany finał. Tak, jak Orange walczy z nielegalnym wykorzystywaniem własnej kanalizacji, tak i operatorzy alternatywni donoszą o podobnych działaniach „zasiedziałego” (może także chodzić o jego partnerów technicznych). Głównie w odniesieniu na instalacji budynkowych. Skala takich działań Orange nie wydaje się znacząca, ale jeżeli altneci zaczną stosować analogiczną politykę, to Orange może zmienić pogląd na problem bezumownego korzystania z cudzej infrastruktury.

REKLAMA