REKLAMA

Startuje przetarg na 450 MHz. UKE chce minimum 56 mln zł

Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował dzisiaj projekt warunków przetargu na częstotliwości radiowe 450 MHz, z których zrezygnował Orange Polska. Zgodnie z zapowiedziami postępowanie odbędzie się w trybie przetargu. UKE proponuje, by wysokość dodatkowej opłaty za rezerwację decydowała o przydziale częstotliwości. Foruje jednak objęcie częstotliwości przez któregoś z działających na polskim rynku operatorów komórkowych. Minimalna opłata za dostępne w paśmie zasoby, to 56 mln zł.

(źr.TELKO.in)

Do rozdysponowania będzie jeden blok częstotliwości o szerokości 2 x 4,5 MHz do zastosowania w sieciach stacjonarnych i mobilnych przez dowolną technologię, o ile nie koliduje z LTE i CDMA (Orange stosował CDMA). Informacja UKE o rozpoczęciu konsultacji przetargu sugeruje wykorzystanie pasma 450 MHz w technologii LTE w celu zwiększenia zasięgu i pojemności tych sieci. Są już precedensy takiego zastosowania (m.in. Finlandia, Rosja, Norwegia, Armenia).

Zgodnie z propozycją UKE, w najbliższym przetargu oferenci będą mogli zdobyć łącznie 450 pkt. – 56 proc. za zaoferowaną kwotę i po 22 proc. za zachowanie warunków konkurencji oraz za wiarygodność inwestycyjną.

Interesująca jest propozycja kryterium zachowania warunków konkurencji. Większość możliwych tutaj do zdobycia punktów zależy do oceny Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Określi on, czy pozyskanie częstotliwości przez danego oferenta ma: pozytywny, neutralny, czy negatywny wpływ na rynkową konkurencję (to standardowy parametr w przetargach częstotliwościowych). Jednakże po 10 pkt. będzie można uzyskać również za fakt posiadania zasobów w paśmie 800 MHz i 900 MHz, czyli promowani będą operatorzy już posiadający zasięgowe częstotliwości radiowe. Nieważne ile. Za sam fakt dysponowania zasobami będzie tyle samo punktów.

Powyższy zabieg daje przewagę czterem infrastrukturalnym operatorom komórkowym, ponieważ nikt poza nimi nie posiada zasobów w paśmie 800/900 MHz. Obniża natomiast szanse np. Emitela, który wyrażał zainteresowanie pozyskaniem częstotliwości do budowy sieci telekomunikacyjnej, ale zasobów w paśmie 800/900 MHz nie ma.

Teoretycznie bardzo wysoka oferta cenowa mogłaby zniwelować częstotliwościową przewagę, ale trudno się spodziewać, aby ktoś tak wysoka ofertę złożył. Pasmo 450 MHz nie osiągnie zbyt wysokiej wyceny, skoro dla Orange nie było warte nawet 115 mln zł. Różnice pomiędzy ceną minimalną (56 mln zł), a realnymi ofertami nie będą zbyt duże, a cena nie daje wielkiego pola manewru przyszłym oferentom.

Jako ciekawostkę można podać, że UKE proponuje 2,8 mln zł wadium, jako warunek uczestnictwa w przetargu, co mogłoby sugerować 93 mln zł szacunkowej wartości częstotliwości (3% wartości zamówienia) . To jednak bardzo robocze wyliczenie. 56 mln zł ceny minimalnej, jaką proponuje UKE to minimalna wycena pasma, jakiej dokonał biegły na potrzeby przedłużenia rezerwacji Orange (z czego operator zrezygnował). Tak, czy inaczej kryteria jakościowe mogą sie okazać języczkiem u wagi w przyszłym przetargu.

Wadą częstotliwości 450 MHz są niewielkie zasoby radiowe (blok poniżej 5 MHz), jakie można wykorzystać, oraz wstępna dopiero faza adopcji technologii LTE450 na świecie. To zaś oznacza niewielką podaż i relatywnie wysokie ceny urządzeń abonenckich. Zaletą częstotliwości jest zaś duży zasięg sieci budowanej na tych zasobach, a zatem możliwości pokrycia kraju przy umiarkowanych kosztach inwestycji. W krajach, w których nie budowano analogowej sieci komórkowej NMT, częstotliwości 450 MHz znajdowały zastosowanie w systemach dyspozytorskich. Taką właśnie siecią operuje Polkomtel – jedyny dzisiaj operator, jaki dysponuje zasobami w zbliżonym paśmie (420 MHz). Rozważania na temat LTE450 raczej nie idą w kierunku obsługi klienta masowego, ale zastosowań M2M dla wyspecjalizowanych kategorii klientów instytucjonalnych: rolnictwa, przemysłu leśnego, wydobywczego, czy energetyki na potrzeby inteligentnych systemów pomiarowych.

Na drugie kryterium jakościowe składają się takie czynniki, jak: wnoszenie w terminie opłat za częstotliwości oraz innych danin publicznych, a także odpowiedzialny udział w poprzednich postępowaniach częstotliwościowych – złożenie oferty i objęcie przydziału. W ciągu ostatnich 3 lat, a więc to kryterium nie umniejsza szans Playa (zrezygnował z jednego bloku 900 MHz, ale jeszcze w 2008 r.).

Połowa punktacji w kryterium jakościowym przypadnie na wartość inwestycji sieciowych zrealizowanych w ciągu w ostatnich 3 lat. Punkt ten z pewnością będzie dyskusyjny. Punktacja bowiem będzie oparta na deklaracjach samych uczestników przetargu (zweryfikowane co prawda przez biegłego rewidenta) i z pewnością wzbudzi wiele metodologicznych zastrzeżeń. Poza tym, w przetargu w ogóle nie będzie mógł wziąć udziału podmiot, który nie wykaże inwestycji sieciowych o wartości co najmniej 1 mln zł.

Dokumentacja przetargowa wspomina również o podjęciu przez uczestników pewnych zobowiązań (inwestycyjnych?), ale punkt ten nie został nigdzie dalej rozwinięty.

Powyższe warunki stanowią na razie tylko propozycję regulatora, która w toku konsultacji może jeszcze ulec zmianom. Zainteresowani przetargiem mogą w ciągu 30 dni przedstawić swoje stanowisko do propozycji przetargowej UKE.

Czytaj także: Orange wyłączyło usługi CDMA

REKLAMA