Wyznanie RSS-owego bankruta

Sebastian Popowicz, prezes Expando
(źr.Expando)

Szczecińskie Expando jest jedną z ofiar projektów regionalnych sieci szerokopasmowych (RSS), a dokładniej: nierzetelnego regulowania przez kontrahentów płatności wobec firm, które wykonywały prace projektowe i budowlane.

Expando powstało w 2005 roku. Zajmowało się projektowaniem i budową sieci telekomunikacyjnych. Rozwijało się bardzo dynamicznie, realizując zadania dla wielu operatorów telekomunikacyjnych na terenie całego kraju. W szczycie rozwoju firma zatrudniała ok 100 osób.

Na Podkarpaciu firma zaprojektowała i wybudowała  ok. 370 km sieci, a na Mazowszu zrobiła  projekt o zakresie ponad 1000 km oraz wybudowała ok . 230 km sieci  Za te prace do dziś nie otrzymała wynagrodzenia od TP Teltech, ani od SungGwang (SG). W tej sytuacji zmuszona było złożyć wniosek o upadłości. Sebastian Popowicz, prezes i współwłaściciel Expando, mówi nam, dlaczego musiał podjąć tak dramatyczną – dla przedsiębiorstwa, pracowników i jego samego – decyzję.

Pana firma istnieje na rynku od ponad 10 lat. Jaka była jej sytuacja finansowa zanim zaczęła uczestniczyć w projektach sieci regionalnych?

Sebastian Popowicz: Przed podjęciem realizacji zadań szerokopasmowych Expando było w doskonałej sytuacji finansowej. Mieliśmy doświadczenie z realizacji zadań w formule „projektuj – buduj”.

Jakie mieliście doświadczenie w inwestycjach telekomunikacyjnych?

Realizowaliśmy takie zadania na terenie całego kraju i w znakomitej większości ukończone sukcesem. Na przestrzeni lat zaprojektowaliśmy i wybudowaliśmy kilka tysięcy kilometrów sieci. Dlatego uważam, że byliśmy gotowi, aby podjąć realizację zadań o znacznych zakresach rzeczowych.

Przypomnę tylko, że na Podkarpaciu zrealizowaliśmy projekt i budowę o zakresie ok. 370 km sieci a na Mazowszu projekt o zakresie ponad 1000 km oraz budowę ok. 230 km. Można by powiedzieć: „światło zaświeciło na przełącznicy”. Niestety, mimo ukończenia zleconych zadań, finał był dla naszej firmy fiaskiem.

Czym się dla podwykonawcy różniły projekty RSS-ów różniły od umów, które zawieraliście wcześniej?

Zarówno Podkarpacie, jak i IdM są realizowane w formule „projektuj – buduj – operuj”. W wielu innych zadaniach szerokopasmowych faza operowania siecią była realizowana odrębnym postępowaniem przetargowym, w drodze którego wyłaniano operatora. Do przetargu mogli stanąć przedsiębiorcy, którzy mają doświadczenie w zarządzaniu własną siecią i z łatwością mogli wdrożyć swoje zasady w nowym organizmie. Niestety, na fazę dwuetapową czyli raz: „projektuj-buduj” i dwa: „operuj”, trzeba mieć czas chociażby na dwie procedury przetargowe. Myślę, że tego czasu brakowało wszystkim.

Istotnym elementem był zakres rzeczowy. Przed „erą” RSS-ów, za „duże” uważane było zadanie o zakresie około 100 km sieci. Sieci szerokopasmowe oczekiwały od inwestora, inżyniera kontraktu i wykonawcy dużego wysiłku organizacyjnego, aby dobrze poprowadzić realizację wielu tysięcy kilometrów sieci. Błędnie podejmowane decyzje lub ich brak, miały istotny wpływ na prawidłowe realizowanie tak dużych zadań.

Jakie są na dziś należności, które spółka powinna otrzymać z kontraktów na Mazowszu i Podkarpaciu.

Na dzień składania wniosku o upadłość suma bilansowa należności wynosiła ok. 28 mln złotych.

Jakie macie zobowiązania wobec swoich podwykonawców, dostawców, pracowników?

Zobowiązania wobec podwykonawców i banków były na poziomie ok. 16 mln zł. Uważam, że przy sprawnie przeprowadzonym postępowaniu upadłościowym  (np. sądowe wyegzekwowanie należności za wykonane prace w RSS-ach) w znakomitej części będzie można zaspokoić wierzycieli. Będę wspierał swoją osobą ten proces restrukturyzacyjny.

REKLAMA