Orange ma smaka na optycznych ISP

Operator zasiedziały wchodzi na rynek telekomunikacyjnych M&A. Presja na tym rynku rośnie. Kto ma lub buduje atrakcyjnie zlokalizowaną sieć optyczną, może być spokojny o swoją przyszłość.

Multimedia Polska wypadły z tej gry, ale Vectra intensywnie, a UPC oraz Inea od czasu do czasu nadal skupują małe sieci kablowe i FTTH. Teraz do tej zabawy przyłącza się Orange, inaugurując zakupem kieleckiej sieci Nettelkomu. Wątpliwe, aby był zainteresowany kablówkami, czy sieciami ethernet, ale z pewnością będzie ostro rywalizował o możliwość przejęcia sieci optycznych.

Nie sądzę, by miał być szczególnie hojnym nabywcą. Dla Orange zakup sieci, to alternatywa do budowy własnej infrastruktury. Ekonomika takiej transakcji jest inna, niż w przypadku M&A podmiotów, które budują rynkową masę (kolokwialnie: liczbę gniazdek), by ją w przyszłości odsprzedać inwestorowi finansowemu lub branżowemu. Niemniej w postaci Orange na rynku pojawia się jeszcze jeden nabywca, a podręczniki ekonomii uczą, że popyt jest jedną z funkcji ceny.

Jak przewiduje mój redakcyjny kolega Marek Jaślan, takich transakcji jak z Nettelekomem będzie więcej, bo kończą się okresy trwałości sieci budowanych w ramach POIG 8.4 (jak Nettelekomu). Najpierw ruszy fala tych, którzy budowali sieci, by je sprzedać lub zarobić na samej budowie. Potem ruszą ci, którym nie udało się zbudować masy rynkowej, biznes się znudził i nie widzą już dla niego perspektyw rozwoju.

Sieci POIG 8.4, to jednak pikuś. Bonanza otworzy się wtedy, kiedy skończą się okresy trwałości projektów z 1.1 POPC. Z pewnością niejeden beneficjent startował z planami bardzo konkretnych deali z dużymi operatorami. Radzę się przyjrzeć i zakonotować w pamięci zwycięzców 1. i 2. konkursu POPC. Zwłaszcza tych największych.

Otwarte pozostaje pytanie, czy dla Orange akwizycje sieci FTTH, to wyłącznie alternatywa rozwoju własnej infrastruktury? Czy operator może pójść dalej w konsolidacji rynku? Mimo zainteresowania Asterem, a potem Multimediami przywykło się uważać, że Orange jest za duży, by jakiekolwiek przejęcie w jego wykonaniu mogło zyskać aprobatę UOKiK. W domyśle: po każdej transakcji Orange musi osiągnąć pozycję dominującą. Przy „odpowiednim” zdefiniowaniu rynku, to już nie jest takie pewne. Zobaczymy, jak daleko gotów się posunąć operator zasiedziały w swoich akwizycyjnych zapędach.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

REKLAMA