REKLAMA

Orange wprowadza roam-like-at-home

Aktualizacja 16.05 22:40

Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował dzisiaj oficjalne stanowisko w związku z ogłoszeniem przez operatorów cenników usług roamingowych.

– Do Prezesa UKE wpływają oficjalne notyfikacje rozwiązań przyjętych przez operatorów telefonii ruchomej, do których regulator odniesie się w przewidzianym rozporządzeniem trybie. (...) W przypadku stwierdzenia naruszenia przez operatorów obowiązków określonych w rozporządzeniu, Prezes UKE zażąda natychmiastowego zaprzestania takiego naruszenia oraz podejmie wszelkie konieczne działania wynikające z obowiązujących przepisów, włącznie z możliwością nałożenia kar pieniężnych – podaje UKE.

Urząd konsultował wraz z operatorami cenniki roamingowe przed ich wprowadzeniem i był świadom ich zamysłów. Teraz jednak odniesie się do nich formalnie. Zapewne z uwzględnieniem reakcji rynku. Wydaje się, że część klientów spodziewająca się realnego zrównania cen usług krajowych z roamingowymi jest rozczarowana. Podobne sygnały płyną od UOKiK i Komisji Europejskiej. To może oznaczać początek dyskusji nad interpretacją szczegółowych zapisów rozporządzenia roamingowego, które w uzasadnionych przypadkach (deficyt na usłudze) przewiduje możliwość ograniczenia zasady roam-like-at-home.

Polskie sieci komórkowe opublikowały nowe cenniki zgodne z wymaganiami unijnego rozporządzenia roamingowego. Zgodnie z przewidywaniami, nastąpił znaczący spadek cen usług podczas wyjazdów do krajów Unii Europejskiej. Orange, jako jedyny operator, zdecydował się na wprowadzenie prawdziwej zasady roam-like-at-home w taryfach post-paid. Trudno ocenić, czy przyniesie mu to biznesowe korzyści. Warto pamiętać również, że oferty roamingowe mogą jeszcze ulegać zmianom.

(źr.TELKO.in)

Plus, Play oraz T-Mobile, wszystkie trzy sieci, zastosowały podobna politykę wyznaczenia stawek usług roamingowych. W zależności od rodzaju (pre-paid, post-paid) i specyficznych warunków konkretnej oferty, abonenci mogą (lub nie) korzystać z pakietu usług roamingowych wliczonych w opłatę podstawową: przede wszystkim połączeń głosowych – przychodzących i wychodzących – SMS/i MMS. Rzadziej w opłatę podstawową wliczona jest także mobilna transmisji danych. Pakiety usług roamingowych – w przeciwieństwie do usług krajowych – rozliczne są w cyklu rocznym. Po wyczerpaniu pakietów, w Playu i w T-Mobile obowiązuje stawka 0,16 zł za minutę połączenia wychodzącego i 0,05 zł za SMS.

Jeżeli w danej taryfie tych dwóch operatorów nie ma żadnych pakietów roamingowych, to obowiązują jednostkowe stawki: 0,29 zł za minutę połączenia wychodzącego i 0,09 zł za SMS.

Podobnie skonstruowana jest oferta Plusa [nowe stawki w ofercie na czerwono – red.], przy czym stawki poza pakietami są jednolite: 0,29 zł za minutę połączenia wychodzącego i 0,20 zł za SMS. Stawki za połączenia przychodzące we wszystkich trzech sieciach wynoszą 0,05 zł za minutę, przy czym w Playu i T-Mobile dostępne są mniejsze i większe pakiety tych połączeń wliczone w ofertę podstawową.

1 MB mobilnej transmisji – poza wliczonymi pakietami – kosztuje w nowych ofertach roamingowych 0,04-0,09 zł w T-Mobile, 0,09 zł w Playu i 0,19 zł w Plusie.

Inaczej postąpił Orange, przynajmniej w taryfach post-paid. Ten operator faktycznie zaproponował abonentom usługi roamingowe w cenie usług krajowych. Formalnie stawki są równe, choć oczywiście w ramach fair usage policy, która chroni Orange przed kosztami nadmiarowego korzystania. Na przykład przez obywateli innych krajów unijnych, czy też do nielegalnej terminacji międzynarodowej. W taryfach na kartę Orange możliwość korzystania z pakietów krajowych w roamingu jest ograniczona i szerzej stosowana jest zasada taktowania jednostkowego po cenach krajowych, właściwych dla każdej oferty (zazwyczaj: 0,19 zł za minutę, 0,09 zł za SMS, 0,19 zł za MMS) Mobilna transmisja danych kosztuje 0,10 zł za 1 MB.

Wydaje się, że Orange świadomie godzi się na wyższe koszty nowej oferty roamingowej, by wyróżnić się na rynku (można również usłyszeć tezę o naciskach z paryskiej centrali Orange). Warto pamiętać, że zgodnie z rozporządzeniem będzie mógł wystąpić do regulatora o prawo dofinansowania usług roamingowych, jeżeli uzna, że świadczy je poniżej kosztów.

Według nieoficjalnych informacji, aktualny kształt oferty roamingowej jest po części wynikiem nacisków Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Pierwotnie przedstawiane przez operatorów propozycje nie zadowoliły regulatora, a więc zostały skorygowane na korzyść klientów. Na razie UKE oficjalnie nie skomentował oficjalnie zaprezentowanych przez operatorów cen.

Chociaż zasada roam-like-at-home (z wyjątkiem oferty Orange dla klientów post-paid) pozostała na papierze, to z pewnością nowe oferty roamingowe są korzystniejsze dla klientów od dotychczas obowiązujących. Jest to możliwe dzięki spadkowi hurtowych cen roamingowych, co było elementem unijnego rozporządzenia. Skalę dokonanych obniżek detalicznych cen usług roamingowych szacuje się od 20 proc. do 70 proc. w zależności od usługi i taryfy. Wydaje się jednak, że operatorzy – pod naciskiem Komisji Europejskiej i regulatora – obniżyli stawki detalicznej silniej, niż by to tu wynikało z przeceny usług hurtowych.

Orange podawał ostatnio, że nowa oferta będzie go kosztować w II poł. roku ok. 50 mln zł negatywnego wpływu na wynik EBITDA. Play zapowiada negatywny efekt nowych zasad roamingowych w 2018 r. Neutralnego efektu natomiast spodziewa się grupa Cyfrowego Polsatu (jej częścią jest Polkomtel, operator sieci Plus).

Różnice w nowej ofercie roamingowej mogą wynikać nie tylko ze strategii poszczególnych operatorów, ale również z innej ich pozycji na polskim rynku roamingowym. Szczegółowe dane nie są dostępne, ale wystarczy powiedzieć, że jeden z polskich operatorów szacuje, że z usług roamingowych korzysta 10 proc. klientów w Polsce, a inny, że 25 proc. Różne szacunki wynikają zapewne z indywidualnych doświadczeń każdej sieci. Na tych indywidualnych doświadczeniach zaś budowane są nowe oferty roamingowe.

REKLAMA