Czy Tauron postraszy operatorów z południa?

Ambicji Tauronu na polu telekomunikacji chyba nie należy lekceważyć. Energetyczna spółka ma tutaj lepszą pozycję wyjściową do skutecznego pozyskiwania klientów, niż telekomy, które zaczęły sprzedawać energię. Będzie mieć dostęp nie tylko do milionów potencjalnych abonentów, ale i własną infrastrukturę.

Tauron pozyskał 70 mln zł dofinansowania i będzie budować sieci na obszarach: oświęcimskim, rybnickim i wałbrzyskim. Czy to zaskoczenie, że firma energetyczna nagle chce parać się świadczeniem usług dostępu od internetu? Pod pewnym względami tak, bo do tej pory spółki z tego sektora wykazywały małe zainteresowanie telekomunikacją.

Owszem, kilkanaście lat temu głośno w Polsce było o możliwości oferowania dostępu do sieci przez gniazdko elektryczne. Wówczas wprowadzenie technologii PLC (ang. Power Line Communication) na jednym z warszawskich osiedli zapowiedział Stoen. W Krakowie firma Pattern Communications rozpoczęła nawet sprzedaż usługi dostępu do internetu poprzez sieć elektryczną na obszarach obsługiwanych przez Zakład Energetyczny Kraków. Operator oferował transfer 256 kb/s w cenach od 80 do 199 zł miesięcznie w zależności od wliczonego transferu danych. Klient ponosił opłatę instalacyjną w wysokości 200 zł i płacił 99 zł kaucji za modem wypożyczany przez Pattern Communications. Po około trzech latach firma wycofała się z usługi. Powodem była zbyt mała liczba klientów (nigdy nie więcej niż 100). Technologia okazała się za droga. Dlatego też ruch Tauronu i zaangażowanie przez tę spółkę w POPC należy uznać za warte uwagi.

W sumie dziwi, że sektor energetyczny dopiero teraz zainteresował się budową sieci w białych plamach. Przedsięwzięcie wydaje się stosunkowo łatwe do wykonania. Słupy energetyczne są przecież w prawie każdym zakątku kraju, a ich wykorzystanie na potrzeby telekomunikacji to rzecz niemal naturalna. To, że firmy energetyczne nie chciały się wcześniej bezpośrednio angażować w telekomunikację wynikało chyba z tego, że i tak mają „jak u Pana Boga za piecem” (jako faktyczni monopoliści) więc nie muszą się wysilać w poszukiwaniu dodatkowych źródeł przychodów.

Tymczasem Tauron już dwa lata temu założył, że w 2025 r. 25 proc. sprzedaży będzie  generować z innych biznesów, niż do tej pory. Mieszczą się w tym również usługi infrastruktury telekomunikacyjnej. Na razie spółka nie chce zdradzać szczegółów swych planów telekomunikacyjnych (może nie są tak naprawdę do końca określone?). Na moje pytania, rzecznik prasowy Tauronu odpowiedział mi grzecznie, ale bardzo ogólnie i oględnie. 

– Przedsiębiorstwa energetyczne rozszerzają zakres swojej działalności, oferując usługi, które wiążą się z obszarem energetyki np. poprzez posiadaną infrastrukturę, ale dotychczas były zarezerwowane dla graczy z innych sektorów. Grupa Tauron jest zainteresowana budową sieci szerokopasmowych na swoim obszarze dystrybucyjnym, co wpisuje się w tworzenie nowych linii biznesowych mających zapewnić grupie dodatkowe dochody w przyszłości. Działania dotyczące budowy sieci internetu z jednej strony wiążą się z optymalizacją wykorzystania istniejącej już infrastruktury światłowodowej, a z drugiej z ambicją potencjalnego poszerzenia portfela świadczonych przez Tauron usług  – odpowiedział mi Daniel Iwan.

Nie wyjaśnił, czy Tauron chce być operatorem hurtowym, czy świadczyć usługi ostatniej mili. To druga opcja wydaje się bardziej naturalna, bo dziś firma obsługuje około 5,5 mln klientów detalicznych i dodanie nowej usługi nie powinno sprawiać specjalnych kłopotów. Na prezentacji sprzed dwóch lat slajd dotyczący usług infrastruktury telekomunikacyjnej zawiera skrót OSD (operator sieci dostępowej), co też może być pewną wskazówką.

W przypadku Tauronu świadczenie usług internetu Kowalskiemu będzie o wiele prostsze niż w przypadku telekomów, które zaczęły sprzedawać usługi energetyczne. Tauron będzie mieć coś czego one nie mają: własną infrastrukturę telekomunikacyjną. Ofertę może stworzyć całkiem konkurencyjną, bo i sieci wybuduje taniej niż inni operatorzy, wykorzystując własną podbudowę słupową. W wyścigu o dotacje z POPC już pokonał spółkę Fibee (należącą do Grupy Inea i P4).

Tak więc operatorzy w południowej Polsce – przygotowujecie się. Już w niedalekiej przyszłości na waszym rynku pojawi się poważny konkurent. Oczywiście, należy pamiętać, że Tauron, to spółka kontrolowana przez Skarb Państwa. Zawsze grozi w niej niespodziewana zmiana zarządu. Nowa ekipa może mieć zupełnie inny pomysł na działalność i zmienić kurs o 180 stopni.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

REKLAMA