REKLAMA

Dezinformacja wciąż rośnie. Winne algorytmy i modele reklamowe

66 proc. użytkowników mediów społecznościowych w Unii Europejskiej przyznaje, że szuka w nich informacji o bieżących wydarzeniach społecznych i politycznych – wynika z badania Eurobarometru „Social Media Survey” z czerwca 2025 r. Jednocześnie podobny odsetek obywateli UE zetknął się z dezinformacją i fałszywymi wiadomościami w ciągu siedmiu dni przed badaniem. Eksperci alarmują, że do walki z dezinformacją trzeba w większym stopniu włączyć platformy cyfrowe i powinno się to wiązać z modyfikacją algorytmów.

Dezinformacja jest efektem działania systemów rekomendacji i modeli reklamowych. To dla platform opłacalny biznes. Te mechanizmy trzeba zmodyfikować tak, aby promowały treści rzetelne, a nie szkodliwe – mówi agencji Newseria Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon.

Z badania „Postawy Polaków wobec cyberbezpieczeństwa 2025” (WIB/SW Research) wynika, że 32 proc. Polaków uznaje dezinformację za największe zagrożenie w przestrzeni cyfrowej. Choć 43 proc. deklaruje, że sprawdza wiarygodność informacji, tylko 17 proc. korzysta z kilku metod weryfikacji, a równie niewielki odsetek zgłasza treści wątpliwej jakości.

Eksperci przypominają, że obowiązujący od lutego 2024 r. akt o usługach cyfrowych (DSA) umożliwia Komisji Europejskiej nakładanie na platformy obowiązków dotyczących m.in. modyfikacji algorytmów (art. 34–35).

Nie chodzi o cenzurę, ale o zmianę logiki działania systemów rekomendacji. Algorytmy powinny wspierać debatę publiczną, a nie polaryzację i podbijanie treści niskiej jakości – podkreśla Szymielewicz.

Rosnącym wyzwaniem są treści syntetyczne generowane przez sztuczną inteligencję. Według badania KRRiT ponad 92 proc. odbiorców wie, że media korzystają z AI, ale dwie trzecie obawia się manipulacji, a 45 proc. – wzrostu dezinformacji. Aż 96 proc. oczekuje wyraźnego oznaczania materiałów tworzonych z użyciem AI.

Regulacja AI Act przewiduje obowiązek oznaczania treści syntetycznych, co – zdaniem ekspertów – powinno zostać wykorzystane przez platformy do ograniczania ich zasięgów.

Dzisiejsze platformy wzmacniają bańki informacyjne, pasywność odbiorców i emocjonalne spory. To uderza w procesy demokratyczne. Potrzebujemy technologii, która wspiera dialog, a nie go niszczy – ocenia prezeska Panoptykonu.