REKLAMA

Emitel ujawnia przyczyny awarii MUX3

Zakłócenie w odbiorze TVP1, TVP2 i TVP Info, które okresowo występowały od 17 do 19 grudnia 2016 r. spowodowane były awarią układu odpowiedzialny za kontrolę temperatury pracy oscylatora wykorzystywanego do synchronizacji sygnału w multiplekserach – twierdzi Emitel, operator MUX3.

Zasięg awarii nadajników MUX-3 w grudniu 2016 r.
(źr.Emitel)

W wyniku awarii, okresowo temperatura oscylatora spadła do 33 stopni, a powinna wynosić 40 stopni. To powodowało zakłócenia synchronizacji i, w efekcie, zakłócenia obrazu w telewizorach. Jak wyjaśniono, feralny układ nie jest podłączony do sieci IP, a tym samym nie może być celem cyberataku. Można tylko nieznacznie zmieniać jego parametry przez fizyczną ingerencję.

Poprawność działania tego układu nie była monitorowana. Brak monitoringu był główną przyczyną stosunkowo długiego poszukiwania przyczyn awarii systemu nadawania.

Element, który się popsuł nie miał prawa się popsuć – mówił w piątek dziennikarzom Przemysław Kurczewski, prezes Emitela. Dodał, że od producenta sprzętu (przedstawiciele Emitela nie chcieli ujawnić, kto nim jest, ale wszystko wskazuje na to, że to Ericsson, z którym 16 lipca 2010 r. Emitel podpisał umowę na projektowanie, budowę i wdrażanie nadajników dla potrzeb MUX 3.) firma uzyskała informację, że wcześniej był jeden taki przypadek u innego nadawcy. Kurczewski przyznał, że multipleksery (potocznie nazywane stacjami czołowymi) znajdowały się na terenie siedziby TVP w Warszawie na ul. Woronicza.

Jak podkreślono, awaria nastąpiła po sześciu latach bezawaryjnego działania sprzętu. Wystąpiła zarówno w multiplekserze podstawowym, jak i zapasowym wykorzystywanym do nadawania sygnału w Polsce południowej. Ponadto – później – wykryto ją także w urządzaniu zapasowym wykorzystywanym w MUX2, a także m.in. w rezerwowym urządzeniu, które Emitel miał w swych magazynach. To urządzenie miało być wykorzystywane w czasie trwających łącznie 44 godziny prób usunięcia awarii. W sumie podobne kłopoty dotyczyły sześciu z szesnastu multiplekserów, jakimi dysponuje Emitel.

Podczas konferencji prasowej przedstawiciele spółki opisali dziennikarzom kolejne kroki, jakie feralnego 17 grudnia wieczorem podejmowano, by rozwiązać problem. Najpierw dokonano restartu nadajników, potem przełączono zegar synchronizujący na zapasowy, gdy i to nie pomogło zdecydowano się na przełączenie multipleksera na zapasowy. Wówczas sieć zaczęła się stabilizować, a jako ostatni ustabilizował się nadajnik w Leżajsku. I to on nie działał w trakcie wygłoszonego 17 grudnia wieczorem orędzia premier Beaty Szydło.

Postanowiono wymienić wówczas podejrzany o awarię multiplekser na rezerwowy znajdujący się w magazynach Emitela. Nim do tego doszło znowu nastąpiła awaria. Usunięto ją, budując stację czołową na sprzęcie innego producenta oraz instalując dodatkowe urządzenie, które „podmienia tablice ze stemplami czasowymi”. Jak podkreślono, w czasie występowania problemów żadne z urządzeń stacji czołowej nie zgłaszało awarii.

Jak powiedziano dziennikarzom, problemy z nadawaniem sygnału miało 11 nadajników, które nie potrafiły sobie poradzić z błędami w synchronizacji.

Pozostałe działały poprawnie. Dostawca pracuje nad aktualizacją oprogramowania. Będzie gotowa w połowie lutego – zapewniono.

Prezes Kurczewski powiedział też, że producent multiplekserów zobowiązał się wymienić wadliwe urządzenia na własny koszt. Emitel ma dostać je w lutym. Ponadto Emitel zdecydował się kupić sprzęt innego producenta, by dodatkowo się zabezpieczyć.

Szef Emitela przyznał, że Telewizja Polska – zgodnie z warunkami umowy – wystąpiła o odszkodowanie. Nie ujawnił, jakiej kwoty żąda TVP.

REKLAMA