Warszawski JMDI, jeden z największych w Polsce operatorów lokalnych, ostrzegał wczoraj klientów, że wpłynęła do niego zapowiedź celowego ataku, którego celem jest zakłócenie działania sieci tego dostawcy internetu.
Zastrzegał, że sama zapowiedź nie przesądza jeszcze o tym, czy wystąpią przerwy w działaniu usług, jednak jeśli do ataku dojdzie, nie wykluczał, że przestanie działać centrala IVR. Przestrzegał klientów, że w takiej sytuacji kontakt z operatorem za pośrednictwem infolinii będzie niemożliwy.
I rzeczywiście do ataku DDoS na JMDI doszło.
– Zapowiadany atak na naszą sieć rozpoczął się. Może powodować niestabilne działanie lub przerwy w dostępie do internetu, telefonu oraz odbiorze telewizji JMDI. Rozumiemy, że te utrudnienia zakłócają Państwa pracę, naukę i odpoczynek. Przepraszamy za niedogodności. Naszym priorytetem jest ograniczenie skutków ataku i przywrócenie prawidłowego działania usług – przedstawiał sytuację JMDI.

(źr. JMDI)
Po kilku godzinach informował, że sieć JMDI nadal jest celem zorganizowanego cyberataku typu DDoS. Incydent został zgłoszony do Zespołu Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego CSIRT NASK oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Wyjaśniał też abonentom, że atak polega na zalewaniu wielu adresów w sieci ogromną ilością sztucznego ruchu. To tak, jakby ktoś próbował jednocześnie wpuścić na wiele dróg miliony nieistniejących samochodów i w ten sposób utrudnić przejazd prawdziwym użytkownikom.
– Atak przeskakuje pomiędzy kolejnymi adresami, dlatego utrudnienia pojawiają się punktowo i nie dotyczą konkretnego miasta ani osiedla. To techniczna zabawa w kotka i myszkę: kolejne fale zmieniają kierunek i sposób działania, a nasze systemy oraz zespół techniczny wykrywają je i odfiltrowują szkodliwy ruch.
Skala ataku jest bardzo duża. W szczytowych momentach ruch osiągał setki gigabitów oraz nawet setki milionów pakietów na sekundę. Zastosowane filtry ograniczyły znaczną część szkodliwego ruchu, jednak atak nadal przychodzi kolejnymi falami – tłumaczył JMDI.
Operator zapewniał, że przygotowywał się na tego typu sytuację i przed atakiem miał wdrożone wielowarstwowe zabezpieczenia, stały monitoring, niezależne połączenia oraz alternatywne ścieżki obsługi ruchu. W trakcie ataku uruchamiał kolejne mechanizmy ochronne, jednak ze względów bezpieczeństwa nie podawał szczegółów technicznych prowadzonych działań.
Informował też, że w ramach ochrony czasowo ograniczył również część ruchu z zagranicznych sieci. Dlatego niektóre zagraniczne strony lub serwisy mogą chwilowo działać wolniej albo być niedostępne. Jest to świadome i przejściowe działanie ochronne.
– Nie wywieszamy jeszcze flagi zwycięstwa – atak trwa i może wracać kolejnymi falami. Na ten moment wdrożone zabezpieczenia ograniczają jego skutki, a zespół techniczny wykrywa i filtruje kolejne fale szkodliwego ruchu – relacjonował JMDI.