
Tezę że infrastruktura jest „komoditi” uważam za oficjalnie obaloną. Infrastruktura na rynku telekomunikacyjnym jest kluczem.
Sieci otwarte miały być nową epoką na rynku telekomunikacyjnym ‒ dostępne dla wszystkich, bez nakładek, bo to przecież marnotrawstwo i po co one komu. Skoro tak, to można je w biznesie pominąć niemal jak powietrze, gdzie wiszą kable, czy ziemię, w której zakopuje się rury.
Kiedy jednak sieci hurtowe się rozwinęły i zaczęły umacniać, kiedy rozpoczęły się dyskusje o stawkach za dostęp ‒ przyszła pierwsza refleksja. Może to nie takie „komoditi”, skoro daje kontrolę nad rynkiem? Orange nigdy nie wypuścił infrastruktury z garści, a Play szybko kupił sobie co trzeba. T-Mobile przez lata kokietował, że sieć mu niepotrzebna, ale ewidentnie czekał na okazję. Kropkę nad „i” stawia włączenie Inei do pakietu, jaki T-Mobile kupuje od funduszu Macquarie. Ujmując po marksistowsku: sieć to baza, usługi to nadbudowa.
Teraz pytaniem jest, czy należące do trzech wielkich graczy (Polkomtela i Netię na razie odłóżmy) sieci światłowodowe będą się wzajem zabudowywać? Przez lata uważano to za herezję (nawet jeżeli miejscami powstawały nakładki). Z tego co jednak wiem, Światłowód Inwestycje coraz śmielej zabudowuje inne sieci otwarte. Czy Fiberhost albo PŚO, nie mam pewności, ale na pewno mniejszych graczy. Co będzie dalej?
Orange i Play mają swoje maszyny inwestycyjne na pełnej parze. Fiberhost dużo nabudował i z pewnością wie, jak to się robi. Jeżeli T-Mobile będzie chciał kontynuować inwestycje, to wystarczy dorzucić do pieca. Spodziewam się, że trzej operatorzy zaczną na wyścigi budować w białych plamach. Za kilka lat okaże się, że nie ma czegoś takiego jak lokalizacje „trudne inwestycyjnie” i pojawi się światłowód w przysłowiowych leśniczówkach. A co będzie, kiedy największe sieci zaczną wchodzić sobie w paradę?
Od wielu, wielu lat na polskim rynku działały mechanizmy: „sprzedaj sieć, albo cię zabudujemy”, „daj dostęp do sieci, albo cię zabudujemy”. W tej sytuacji propozycja: „daj lepszą stawkę za dostęp do sieci, albo cię zabudujemy” wpisywałaby się w tradycję. Zwłaszcza jak się ma ekipy budowlane w gotowości i pozostaje policzyć, ile się będzie zwracać inwestycja, kiedy zamiast samej marży detalicznej można inkasować także marżę hurtową (a to przecież ponad 60 proc. wartości).
Jest analogia z rynku mobilnego. Play długie lata kupował roaming krajowy za setki milionów złotych rocznie, co się niezbyt opłacało, ale redukowało niezbędny CAPEX. Kiedy operator uzyskał odpowiednią masę to zaczął negocjacje: „albo dostaniemy niższe stawki, albo będzie budować własną sieć”. Niższych stawek nie chcieli mu dawać, więc dziś ma najwięcej sajtów w Polsce. Inny rynek, trochę inne reguły, ale warto pamiętać.
Stawiam tezę, że rok po roku, osiedle po osiedlu, sieci hurtowe (mocno oparte na detalicznej sprzedaży swoich zintegrowanych grup telekomunikacyjnych) będą sobie zabudowywały zasięgi. Zanim pójdę na emeryturę, spodziewam się zobaczyć trzy lub cztery sieci światłowodowe po 5-10 mln adresów każda. A kolejne pokolenie zapyta, po co nam to było i zafunduje rynkowi kolejną zmianę paradygmatu.
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.