Konkurencja jest dobra

Ja bym się tak bardzo nie spieszył do łączenia państwowych firm telekomunikacyjnych. Na krótką metę, to może wydaje się rozsądne, ale w dłuższej perspektywie z pewnością wszyscy za to zapłacimy. Naszymi pieniędzmi.

Tak zwane „łączenie kropek” ma ogromny urok, ponieważ daje możliwość wyrysowania dowolnego obrazka ‒ wszak linie od kropki do kropki można poprowadzić dokładnie jak się chce. Dlatego nie prorokuję tylko bawię się w dywagacje. Były prezes Exatela aktualnie w Hawe Telekom, szef Agencji Rozwoju Przemysłu w radzie nadzorczej Exatela… no i powszechnie znane zakusy tego większego, aby pochłonąć tego mniejszego…

Hawe Telekom to dla mnie od 10 lat fascynujący obrazek. Obok szemranych udziałowców i menedżerów całkiem porządny biznes budowany wbrew właścicielskiej logice. Coś jak dziurawa łajba bez masztu, która wbrew burzom wciąż zmierza do celu. Piszę to na podstawie własnej, skromnej wiedzy, a ‒ przede wszystkim ‒ opiniom kontrahentów spółki. Nic więc dziwnego, że w Exatelu dostają ślinotoku na myśl o kilkudziesięciu milionach dodatkowego przychodu ze sprzedaży infrastruktury i realnym monopolu na „łączność specjalną” (Hawe Telekom jest na liście podmiotów o specjalnym znaczeniu dla państwa).

Miałem okazję do wymiany zdań w tej sprawie z przedstawicielami Exatela i trudno tak zupełnie odmówić słuszności ich argumentacji. Otóż w ich narracji aktywa sieciowe należące do skarbu państwa powinny być efektywnie wykorzystywane, a gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo publiczne nie można dać się operatorom wykańczać wzajem wojną na niskie stawki usług. Prawda. Nie zmienia to faktu, że kierownictwo każdej państwowej firmy zrobi wszystko, aby zapewnić sobie cieplarniane warunki i spokojny biznes. Najlepiej na długie lata.

Wystarczy przypomnieć sobie quasi-monopol, jaki szykowano operatorowi bezpiecznej sieci łączności w którejś tam wersji nowelizacji KSC. Administracja publiczna miała być de facto dla niego ‒ mimo pozorów ograniczenia do bezpiecznej łączności. Mimo pozorów, bo skoro publiczny operator obligatoryjnie podłączałby jednostki publiczne, to co by mu przeszkodziło ekspandować z usługami „cywilnymi”?

NASK ma monopol na operowanie OSE i miliardy złotych zagwarantowanych w ustawie. Zatrudnienie w instytucie przekracza 1,5 tys. osób, czyli jest 5-krotnie wyższe, niż kiedy po raz pierwszy się zetknąłem z tą jednostką w pierwszej połowie lat ‘2000. Jestem bardzo ciekaw wyników porządnego audytu w NASK...

Podmioty publiczne, finansowane (mniej lub bardziej) z budżetu państwa, nastawione na przychód, a nie na zysk, nigdy nie będą tak efektywne jak firmy prywatne. Z drugiej strony wyeliminowanie ich z rynku, powierzenie wszystkiego podmiot komercyjnym jest dzisiaj mrzonką. Firmy państwowe są potrzebne i będą na rynku. Jedyne co można zrobić, to ograniczać ich naturalną nieefektywność ‒ limitując obszar naturalnego monopolu, a może i pozwalając na konkurencję pomiędzy nimi. Konkurencja jest dobra. Bez konkurencji nie ma efektywności, a bez efektywności przepala się publiczne pieniądze, które należą do nas wszystkich w tym kraju. Ja wiem, że to marnotrawstwo jest dla większości z nas dużą abstrakcją. Szkoda.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

Postaw kawę autorowi