Lokalni operatorzy nie powinni spuszczać nosa na kwintę

Z czego wynika, że przeważająca część operatorów z sektora MSP dość czarno widzi swoją przyszłość? Czy rzeczywiście w ciągu dekady kilku dużych telekomów-hurtowników przejmie większość zasobów światłowodowych w Polsce?

 
(źr. TELKO.in)

Z opublikowanego niedawno przez Orange raportu „What's Up Wholesale?” poświęconego m.in. kondycji operatorów z sektora małych i średnich firm w oczy biją ogromna skrajność –  z jednej strony a 67 proc. pytaniach podmiotów z tej grupy ocenia swoją sytuację finansową jako dobrą i bardzo dobrą, a z drugiej podobny odsetek (64 proc.) uważa, że perspektywa do 2030 roku przyniesie sektorowi MŚP w telekomunikacji więcej zagrożeń niż szans.

Skąd ten pesymizm, a nawet strach związany z przyszłością wśród operatorów z sektora MSP? Na kwestii tej w dużej mierze – choć pośrednio – koncentrowały się dyskusje na niedawnych konferencjach i spotkaniach operatorskich, w którym brałem udział, tj. Forum Orange dla operatorów i konferencji Techwaves w Gdańsku zorganizowanej przez grupę Vector.

Oczywiście żyjemy w niespokojnych czasach, w których sytuacja geopolityczna niekoniecznie sprzyja patrzeniu z optymizmem w przyszłość. Jednak te wydarzenia branża może też traktować jako szansę, i tak np. Covid spowodował, że usługi internetowe zapewniające stabilną łączność zostały mocno docenione. Wojna na Ukrainie otworzyła z kolei możliwości rozwoju i oferowania tzw. usług dual-use, np. łączności nie tylko na potrzeby cywilne, ale i militarne. I tak np. w tym tygodniu informowaliśmy, że Orange zdobył duży kontrakt od wojska na zapewnienie łączności komórkowej w ramach Programu Tarcza Wschód.

Operatorzy potrafią sobie radzić w niespokojnych czasach na rynku, na którym muszą się zmagać z dużą konkurencją. Potwierdzili to w wypowiedziach podczas jednego z paneli na konferencji Techwaves zarówno przedstawiciele większych telekomów, takich jak Inea czy Netia, jak i mniejszych, jak Gigainternet z Małopolski czy Telewizja Chopin z Wejherowa. Przyznali oni zgodnie, że udaje im się zwiększać wskaźnik ARPU (średni przychód od klienta).

Dlaczego więc to ogólne przekonanie, że może być tylko gorzej? Powszechnie wiadomo, że mało co wpływa tak destrukcyjne na biznes, jak niestabilny system prawny. A telekomunikacja jest branżą, którą od dłuższego czasu dotykają coraz to nowe regulacje. I nie zanosi się, aby w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. W tym przypadku wcale nie pomaga, że Polska jest krajem Unii Europejskiej, bo Bruksela jest w ostatnim okresie dość kreatywna jeśli chodzi o regulacje sektora telekomunikacji czy generalnie branży IT, co też pośrednio ma wpływ na telekomy.

Operatorzy często mogą usłyszeć, że nowe regulacje, jak np. Gigabit Infrastructure Act (GIA), mają ułatwić im życie, ale w praktyce jak to ujął na konferencji Techwaves prezes małopolskiego Gigainternet: „nasze doświadczenie jest takie, że nowe regulacje z reguły działają na niekorzyść lokalnych ISP”. Ważne jest tu zastrzeżenie „z reguły” , bo czasami jest inaczej, jak np. regulacje UKE w sprawie dostępu do słupów energetycznych, by móc podwieszać na nich światłowody. I podobnych przykładów można na pewno znaleźć jeszcze przynajmniej kilka.

To co jednak z pewnością mocno psuje nastroje operatorem z sektora MSP i może ich wpędzać w depresję, to promowany przez Brukselę od pewnego czas nacisk na konsolidację sektora. Według tej wizji duże europejskie telekomy mają stanowić przeciwwagę dla gigantów technologicznych w USA czy Azji i być liderami innowacji. W tej sytuacji lokalni ISP mogą mieć obawy, jak daleko brukselski plan, a w ślad za nim krajowe regulacje, wymuszać będą na nich wyjście z biznesu, jako tych małych, nieinnowacyjnych podmiotów, niezdolnych konkurować z gigantami z innych kontynentów. To może rzeczywiście budzić frustrację i niepewność przyszłości. Być może małe jest piękne, ale przyszłość należy do dużych telekomów, zdaje się przekonywać Bruksela.

Taką też wizję zarysował na Forum Orange dla operatorów w swej prezentacji Paweł Gembicki, świeżo upieczony dyrektor transformacji i digitalizacji rynku hurtowego w Orange Polska. Przedstawiając perspektywę rynku telko na 2035 rok prognozuje on, że rynek będzie się mocno konsolidować i w 2035 r. będzie dominować kilku liderów z efektem skali. Według niego będą to duzi operatorzy hurtowi, którzy w swym ręku skupią grubo ponad 50 proc. infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce.

Czy więc przyszłość z blisko 2 tys. obecnych na rynku lokalnych ISP mających sieci światłowodowe w perspektywie 10 lat sprowadzać będzie się do tego, że będą musieli sprzedać sieci, a chcąc pozostać na rynku będą musieli się zadowolić rolą co najwyżej resellerów?

Nie byłbym tego taki pewien. Około dwie dekady temu odnośnie rynku telewizji kablowych przeważał pogląd, że będzie się on szybko konsolidować i opanuje go kilku wielkich graczy, a średnie i małe kablówki w dłuższej perspektywie nie mają szans na egzystencję. I co się stało? Rzeczywiście doszło do konsolidacji, ale generalnie duzi łączyli się z dużymi, a średnie wielkości kablówki, jeśli odpowiednio zareagowały na technologiczną rewolucję i zaczęły się przestawiać na światłowody, mają się całkiem nieźle. Nie ma już Astera, ogólnopolskich Multimediów czy UPC, a Vectra została okrojona sprzedając część sieci Playowi. Tymczasem, np. działające w Wielkopolsce sieci średniej wielkości spółki, które przez lata działamy na rynku kablowym, jak Asta-Net czy Promax, mają się całkiem dobrze. Bogdan Łaga, prezes spółki Chopin Telewizja Kablowa z Wejherowa, na konferencji Techwaves podkreślał, że operator ten mimo silnej konkurencji od ponad 30 lat odnosi sukcesy na rynku – wcześniej dawał odpór Multimediom czy Vectrze, więc nie widzi powodu, by być przerażonym w obliczu konkurencji z Orange czy Playem.

Michał Ziółkowski, członek zarządu i dyrektor ds. technologii Play na wczorajszej prezentacji raportu tego operatora, nie bez powodu podkreślał, że sieć światłowodowa to istotne aktywo w całym ekosystemie gospodarczym. Fakt ten potwierdza, że chętnych do przyjmowania tych zasobów w Polsce jest ciągle sporo, choć utyskiwania o bardzo trudnym i konkurencyjnym rynku są powszechne. Nie bez powodu na konferencji Techwaves Piotr Muszyński, dyrektor zarządzający w grupie Fixmap, podkreślał, że warto bronić unikalności tych zasobów prowadząc wyrafinowaną i przemyślaną grę z telekomunikacyjnymi hurtownikami na rynkach lokalnych.

– A ja po prostu lubię takie klimaty – tłumaczył mi w tym tygodniu jeden ze znajomych z Warszawy, który wybrał usługę internetu od lokalnego ISP z sąsiedztwa do domu, który remontuje na podlaskiej wsi i czasami tam pomieszkuje i pracuje. Światłowód pociągnięty został do niego w ramach programu KPO (przy okazji drugie łącze doprowadzono mu do szopy, którą rozbiera) i jest oferowany w hurcie. Znajomy miał więc do wyboru kilku dostawców i wybrał lokalnego, operatora z sąsiedztwa.

Czy duża liczba działających podmiotów pozostanie wyróżnikiem na polskim rynku telekomunikacyjnym w perspektywie najbliższej dekady? A dlaczego nie? Konsolidacja, owszem na pewno będzie się odbywać. Dobrze jednak, by działo się to w sposób naturalny, a nie sztucznie wymuszony.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.