Antena na dachu bloku przy ulicy Południowej 5 w Kielcach miała pomóc wspólnocie w spłacie kredytu na termomodernizację. Inwestycja podzieliła jednak mieszkańców i wywołała sprzeciw właścicieli mieszkań w sąsiednich budynkach. Sprawie przyjrzały się w programie „Interwencja” TVP3 Kielce i Polskie Radia Kielce.
Ludzie obawiają się negatywnego wpływu pola elektromagnetycznego na zdrowie. Szczególnie osób starszych, dzieci i osób z rozrusznikami serca.
Mieszkańcy przyznają, że w sprawie masztu odbyło się głosowanie. Jednak ich zdaniem część osób nie miała pełnej wiedzy na temat planowanej instalacji. – Było głosowanie, ale dużo osób było nieświadomych. Dużo starszych osób, po 85. roku życia – mówią w programie.
Problem masztu dotyczy jednak nie tylko mieszkańców Południowej 5, ale także ludzi z okolicznych bloków, których nikt nie pytał o zdanie.
– Dopiero z mediów dowiedzieliśmy się, że taka rzecz ma powstać. Po południu był protest, a następnego dnia rano maszt już stał – mówili mieszkańcy przyległych budynków ze Spółdzielni Mieszkaniowej „Armatury”.
Podkreślali, że antena została skierowana bezpośrednio na ich balkony i okna, a spółdzielnia zignorowała ich pytania, tłumacząc, że inwestycja nie leży na jej terenie.
Przedstawiciel zarządu wspólnoty Południowa 5, powiedział, że decyzja o budowie masztu została podjęta w drodze uchwały. – Za jej podjęciem głosowało 57,5 procent mieszkańców bloku Południowa 5, przeciw 7,8 procent – wyjaśnił. Jego zdaniem wszystkie procedury w tej sprawie zostały dopełnione.
Według zarządcy decyzja miała przede wszystkim wymiar ekonomiczny. Wspólnota spłaca kredyt zaciągnięty na termomodernizację budynku. – Kredyt mamy płacić do 2033 roku, a w momencie podpisania umowy, zamontowania masztu, ten okres jesteśmy w stanie skrócić do 3 lat – wyjaśniał. Proszę sobie wyobrazić, ile to jest pieniędzy. A umowa podpisana jest na 10 lat – przedstawiciel wspólnoty.
Rafał Pawlak, dyrektor Zakładu Badań i Certyfikacji Instytutu Łączności Państwowego Instytutu Badawczego, uspokajał w programie, że antena nie ma negatywnego wpływu na zdrowie.
Do sprawy odnieśli się również kieleccy radni. Jarosław Karyś, kielecki radny PiS, stwierdził, że telefonia komórkowa bardzo agresywnie wchodzi do miast i to budzi kontrowersje. Zwrócił uwagą na potrzebę większej komunikacji przy realizowaniu podobnych inwestycji, które mogą rodzić obawy i sprzeciw.
W krytyce firm telekomunikacyjnych nie chicał być gorszy Wiktor Pytlak, kielecki radny KO.
– One nie liczą się ani z lokalnym samorządem, ani z mieszkańcami i to jest na pewno negatywne. Z tym się nie zgadzam i z tym jako radny będę walczył, odsuwając te obawy zdrowotne, bo ja nie jestem od tego, żeby przesądzać – zaznaczał.
Barbara Sipa, rzeczniczka prezydenta Kielc, wyjaśniła, że według przepisów wystarczyło instalację zgłosić do urzędu miasta.
– To jest maszt o wysokości 8,5 metra, a instalacje od 3 do 12 metrów nie wymagają pozwolenia na budowę. Potrzebne jest tylko zgłoszenie przy komplecie dokumentów, oświadczeniu i na tym rola urzędu miasta się kończy – wyjaśniła.