Operator Orange podzielił się wynikami analiz statystycznych dotyczących czasowej migracji Polaków w okresie wielkanocnym. Aby przeprowadzić tak szczegółowe badania, eksperci oparli się na wskaźniku gęstości zaludnienia, definiowanym jako średnia liczba osób przebywających na danym terenie w konkretnym przedziale czasowym. Dane z logowań telefonów komórkowych posłużyły za podstawę do prognozowania ruchu całej populacji kraju, co było możliwe dzięki zastosowaniu zaawansowanych algorytmów statystycznych.
Według danych opublikowanych przez operatora wielkanocny exodus rozpoczął się już w Wielki Czwartek. Szczyt powrotów przypadł natomiast na Poniedziałek Wielkanocny, choć ruch w sieci i na drogach unormował się w pełni dopiero we wtorek.
Największy spadek liczby ludności w okresie świątecznym odnotowano w dużych ośrodkach miejskich. Ranking miast o najwyższej ujemnej różnicy populacji prezentuje się następująco:
Warszawa – różnica 30,48 proc.
Poznań – różnica 29,30 proc.
Kraków – różnica 28,00 proc.
Dla porównania, spośród dużych aglomeracji najmniejsze wahania zanotowano w Trójmieście: w Gdańsku ubytek wyniósł 17 proc., a w Sopocie i Gdyni zaledwie 10 proc.
Analiza wykazała, że największy przyrost ludności nastąpił w powiatach okalających metropolie. Zdaniem ekspertów wynika to z migracji młodych ludzi, którzy na ten czas wracają w rodzinne strony. Zmiany w rozmieszczeniu ludności miały bezpośrednie przełożenie na obciążenie infrastruktury telekomunikacyjnej:
- w aglomeracjach ruch sieciowy zmalał o kilkanaście procent.
- na terenach wiejskich i turystycznych odnotowano wyraźne wzrosty,
- nad morzem zaobserwowano rekordowy skok transmisji danych – o około 50 proc.
Co ciekawe, z analizy wynika, że Polacy niechętnie wyjeżdżają w tym okresie za granicę. Obserwuje się wręcz trend odwrotny – dane z roamingu użytkowników sieci zagranicznych logujących się w Polsce potwierdzają wzmożony ruch przyjazdowy do kraju w czasie Wielkanocy.