Ministerstwo Cyfryzacji planuje fundusz szerokopasmowy

Od 150 mln zł do 200 mln zł miałoby od początku 2020 r. trafiać co roku na rynek telekomunikacyjny w celu rozwoju sieci i usług. W zasadzie – wracać na rynek, ponieważ środki pochodziłyby z opłat uiszczanych z różnych tytułów przez operatorów telekomunikacyjnych. To jeden z projektów nowelizacji tzw. megaustawy telekomunikacyjnej, jaką dzisiaj przedstawił resort cyfryzacji. Poza funduszem przewiduje się mi.in. obniżkę opłat za pas drogowy, ułatwienia dla inwestycji 5G, liberalizację (ale z nadzorem) norm PEM. Ale nie tylko same przyjemności.

(źr. UMWP)

Fundusz Szerokopasmowy byłby dla rynku istotną innowacją, ponieważ do tej pory nie było systemowego rozwiązania stale wspierającego rozwój rynku usług szerokopasmowych z krajowych środków budżetowych (chociaż znaczne środki skierowane były w ramach udziału krajowego w finansowaniu unijnym). I tak od 2020 r. Fundusz zasilałyby środki wpłacane przez operatorów z opłaty telekomunikacyjnej, opłat za przydział numeracji, 30 proc. opłat za dysponowanie częstotliwościami oraz z kar i grzywien. Średnią wartość tych środków MC szacuje na 150-200 mln zł rocznie, czyli na poziomie 20-30 proc. rocznych wpływów od operatorów bez uwzględnienia jednorazowych wpływów z przydziału częstotliwości radiowych.

Cele nowego mechanizmu określony zostały dosyć szeroko:

„wspieranie możliwie szerokiego katalogu działań w obszarze zarówno zapewnienia podaży nowoczesnych usług telekomunikacyjnych, jak i korzystania z tych usług w szczególności przez gospodarstwa domowe; w ramach strony popytowej wsparciu mogłyby podlegać także działania z zakresu rozwoju społeczeństwa informacyjnego czy też wsparcia rozwoju kompetencji cyfrowych społeczeństwa”.

Szczegóły ma określić rozporządzenia ministra cyfryzacji. W uzasadnieniu do ustawy pada szacunek o możliwości podłączenia dzięki środkom w Funduszu Szerokopasmowego ok. 60 tys. gospodarstw domowych rocznie.

Jego ustanowienie, to największa niespodzianka nowelizacji ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (megaustawa). Pozostałe zapisy legislacji (wiele znacznie ważniejszych dla rynku, niż powstanie Funduszu) były już wcześniej sygnalizowane przez resort cyfryzacji.

Warto na początek wspomnieć o zapisach istotnych z punktu widzenia sieci 5G, których budowa zdaje się stanowić hasło i markę nowelizacji, aczkolwiek związanych wyłącznie z tą technologią zapisów nie ma znowu tak wiele. Bardzo ciekawie wygląda projekt objęcia infrastruktury sieci 5G mianem „urządzeń infrastruktury technicznej związane z potrzebami zarządzania drogami lub potrzebami ruchu drogowego” i jako takich objęcie innym reżimem w związku z lokowaniem w pasie drogowym. Na dobrą sprawę, teoretycznie, mianem niezbędnych dla 5G można dzisiaj objąć wszelkie budowle telekomunikacyjne; w tym instalacje stacjonarne.

Partnerem działu jest:

Bezpośrednio z potrzebami sieci 5G związane jest nowe pojęcie „punktu bezprzewodowego o małym zasięgu”, którym będą mikrokomórki (ang. small cells) sieci piątej generacji, mające stanowić urządzenia o niewielkim oddziaływaniu na środowisko, a zatem o uproszczonych zasadach lokowania. Pod te urządzenia bezpłatnie ma być dostępna tzw. infrastruktura pionowa (m.in. latarnie, znaki drogowe, sygnalizacja świetlna, billboardy, przystanki kolejowe, autobusowe i tramwajowe, stacje kolejowe i metra), będąca w gestii samorządów. Bezpłatne byłoby również korzystanie z infrastruktury dostępnej na terenach kolejowych, co dla komercyjnych operatorów może się okazać szczególnie interesujące wobec budowy infrastruktury sieci GSM-R przez Grupę Polskich Kolei Państwowych.

REKLAMA