Komórkowe sieci 5G w Polsce w 2025 r. zwiększały zasięg. Trzech graczy mówi dziś, że dociera z usługami w tej technologii do ponad 80 proc. mieszkańców kraju. To jednak za mało.
Miniony rok przyniósł ważną cezurę w dystrybucji częstotliwości radiowych dla sieci telefonii komórkowej w Polsce. Wraz z aukcją pasma 700 MHz (i jednego bloku pasma 800) państwo praktycznie zakończyło przydzielanie najważniejszych pasm potrzebnych, by mobilny internet odpowiadał na potrzeby konsumentów, firm i sektora publicznego.
Przydział nowego pasma zmienił też sposób komunikacji inwestycji w 5G. Wcześniej strategie krajowych operatorów różniły się. Dziś są podobne. Nie tylko Polkomtel (Plus), ale także T-Mobile Polska i Orange Polska pokazują zasięg nadajników korzystających tylko z pasma dedykowanego dla 5G. Natomiast P4 (Play) dzieli się informacją o zasięgu ogólnym 5G, który – najprawdopodobniej – obejmuje nadajniki z możliwością DSS (ang. dynamiczne współdzielenie pasma). DSS polega na tym, że ta sama częstotliwość może być wykorzystywana zarówno przez posiadaczy urządzeń starszej generacji (4G, inaczej LTE), jak i telefony z 5G.
To, że 5G dociera do ponad 80 proc. Polaków nie oznacza, że telekomy mają za sobą ponad 80 proc. wydatków inwestycyjnych na tę technologię i sieć mobilną w ogóle. Czy są na półmetku, czy go przekroczyły i o ile – trudno wnioskować z przekazywanych przez nie danych.
Więcej w: Polskie 5G nabrało tempa (dostęp płatny)