Play: 160 tys. post-paid więcej, 203 tys. pre-paid mniej

Play Communications, właściciel operatora sieci Play, opublikował wyniki za I kwartał 2018 r. W tym okresie spółka (której głównym aktywem jest sieć Play) zanotowała 1,673 mld zł przychodów, 321,7 mln zysku operacyjnego, 518,4 zł dodatniego wyniku EBITDA oraz 152,9 mln zł zysku netto.

Joergen Bang-Jensen wziął dziś udział w ostatniej konferencji wynikowej Playa. W lipcu żegna się z firmą.
(źr.TELKO.in)

W stosunku do I kw. 2017 r. przychody i zysk operacyjny wzrosły odpowiednio o 5,9 proc. i 2,7 proc., EBITDA natomiast spadła o 8,1 proc. Spadek wartości EBITDA spółka kładzie głównie na karb deficytu na usługach euroroamingu (34,2 mln zł) oraz roamingu krajowego (64,2 mln zł).

Play otrzymał wprawdzie od Urzędu Komunikacji Elektronicznej prawo wdrożenie opłat wyrównawczych do roamingu międzynarodowego, czego dokonał w I kwartale tego roku, ale tylko w ofertach dla nowych i przedłużających umowy klientów kontraktowych oraz w ofertach pre-paid. Klienci post-paid na starych taryfach korzystają z wcześniejszych zasad euroroamingu. Play nie może zmienić warunków, bo to mogłoby spowodować masowe wypowiadanie umów. To jest czynnikiem pogłębiającym straty operatora.

– Nowe oferty roamingowe z dopłatami będą wykorzystywane coraz szerzej, co będzie redukowało negatywny wpływ kosztów na EBITDA. W kolejnych kwartałach widać już będzie poprawę. Będziemy wnosili do UKE również o dopłaty w tym roku, ponieważ z zasady są przyznawane na 12 miesięcy – mówił podczas dzisiejszej konferencji prasowej Joergen Bang-Jensen, ustępujący prezes zarządu Playa.

Koszty roamingu krajowego wzrosły z powodu wzrostu wolumenu transmisji danych w partnerskich sieciach oraz nakładania warunków starej umowy z T-Mobile z nową umową z Orange.

– Informowaliśmy, że umowa z Orange ma klauzulę o minimalnych zobowiązań. Istotna część tej płatności przypada na ten rok, co odbija się na kosztach roamingu. W kolejnych kwartałach koszty z tego tytułu winny się obniżać – mówił Joergen Bang-Jensen.

W I kw. rozbudowa sieci pozwoliła Playowi zwiększyć własny zasięg do 95,1 proc. populacji kraju. W I kw. Play uruchomił 134 nowe lokalizacje sieci. W ciągu roku zaś przybyło ich ponad 700.

Średnia konsumpcja mobilnej transmisji danych przez klientów operatora wyniosła w I kw. ponad 5 GB na jedną kartę SIM – przeszło 40 proc. więcej, niż w roku ubiegłym.

Wzrost przychodów spółki (zwłaszcza przychodów ze świadczenia usług) był pochodną kwartalnego wzrostu netto bazy klientów kontraktowych o 160 tys. kart SIM. Operator nie kryje, że dzieje się to głównie za sprawa sprzedaży ofert multiSIM („dla dwojga” i rodzinnych) czego ceną jest spadek ARPU na kartę SIM (37,5 zł w I kwartale 2018 r.)

Z powodu skurczenia w I kwartale br. bazy pre-paid o ponad 200 tys. kart SIM łączna liczba użytkowników sieci Play zmniejszyła się w I kw. o 43 tys. Operator tłumaczy to wprowadzonym 2 lata temu obowiązkiem rejestracji kart pre-paid oraz migracją użytkowników tych usług do kontraktów.

Play szykuje się do szerszej promocji usług domowych pod nazwą AirFiber.

– Już dzisiaj są w ofercie i jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedaży [liczb nie podano – red.]. Z tygodnia na tydzień są coraz lepsze. Nie promujemy ich jeszcze szerzej, ponieważ wciąż budujemy sieciowy zasięg tych usług. Z bardziej intensywnymi działaniami promocyjnymi wyjdziemy w II połowie roku – mówił podczas konferencji Bartosz Dobrzyński, szef marketingu Playa.

Operator będzie korzystał do świadczenia tych usług z częstotliwości 3,6-3,8 GHz.

– Zaczniemy je wykorzystywać w tym roku, przy czym są to częstotliwości typowo pojemnościowe. Będę realnie potrzebne, kiedy wyczerpią się możliwości pasma 2,6 GHz. Chciałbym też zaznaczyć, że barierą korzystania z 3,6-3,8 GHz jest względny deficyt rozwiązań, które pozwalałyby na agregację częstotliwości działających w trybie TDD i FDD – mówił Joergen Bang-Jensen.

Dzisiaj Joergen Bang-Jensen po raz ostatni spotkał się dziennikarzami. Kolejne spotkanie poświęcone kwartalnym wynikom Playa prowadzić będzie już nowy prezes Jean-Marc Harion.

– Chciałem powiedzieć, że udziałowcy i zarząd P4 zawsze koncentrowali się na budowaniu długoterminowej wartości spółki i spodziewam się, że to się nie zmieni. Niebawem pojawi się w spółce nowy prezes, sytuacja w zarządzie pozostaje stabilna. Chciałbym zwrócić uwagę, że tę stabilność budują nie tylko członkowie zarządu, ale w nie mniejszym stopniu grupa dyrektorów najwyższego szczebla, z których większość budowała Playa od początku – mówił ustępujący prezes.

Formalnie w spółce jest do końca lipca br. Na stanowisku prezesa zarządu P4 spędził 9 lat.

REKLAMA