TELKO.IN / Artykuły / Informacje
Reklama

Przegląd prasy, czwartek

Dziennik Gazeta Prawna:  Dolina Krzemowa wzywa: „Uregulujcie nas”. Dlaczego?

Liderzy największych firm AI coraz głośniej domagają się regulacji i ostrzegają przed zagrożeniami ze strony sztucznej inteligencji. Za tą narracją mogą jednak stać nie tylko względy bezpieczeństwa, lecz także interesy inwestorów, marketing i rywalizacja USA z Chinami. Od paru tygodni w mediach przeczytać można wezwania szefów największych dostawców modeli generatywnej sztucznej inteligencji, m.in. Anthropica, OpenAI czy xAI, o spowolnienie rozwoju AI i regulacje, które mają wzmocnić bezpieczeństwo ludzkości. Ich zdaniem sztuczna inteligencja jest już tak rozwinięta, że w krótkim czasie będzie ona zagrożeniem dla istnienia człowieka. 9 września Jacob Coxon, młody badacz AI, ogłosił na X (dawny Twitter), że odchodzi z Anthropica, bo ani ta firma, ani OpenAI „nie zachowują się odpowiedzialnie” i „prześcigają się w tworzeniu samorozwijającej się superinteligencji”. Jego zdaniem branża wierzy, że AI może zabić ludzkość do końca obecnej dekady. Co ciekawe, stało się to tuż po premierze GPT-6 Astra i w trakcie zapowiedzi giełdowego debiutu Anthropica. Wpis Coxona (dodajmy, że z konta założonego w styczniu 2026 r.) błyskawicznie zebrał milion reakcji i jeszcze tego samego dnia trafił do największych mediów, a szefowie kluczowych firm AI, czyli Sam Altman (OpenAI), Dario Amodei (Anthropic) i Elon Musk (xAI) zaczęli mówić o pilnej potrzebie regulacji. Wątpliwości budzi sama stawiana przez Coxona teza: eksperci raczej są zdania, że od stworzenia ogólnej sztucznej inteligencji (AGI) jesteśmy jeszcze daleko. Najbardziej zaawansowane modele AI, w tym niedawno wypuszczona na rynek Astra, nie są w znacznym stopniu lepsze od swoich poprzednich wersji. Jeśli więc to jednak nie troska o przetrwanie ludzkości, to co motywuje gigantów technologicznych do prób autoregulacji?

Więcej w: Dolina Krzemowa wzywa: „Uregulujcie nas”. Dlaczego? (dostęp płatny)

Puls Biznesu:  Rząd szuka alternatywy dla Microsoftu. Chce firm z kompetencjami w open source

Ministerstwo Cyfryzacji poszukuje firm i organizacji z wiedzą i doświadczeniem we wdrażaniu i wspieraniu rozwiązań open source. Chce stworzyć bazę podmiotów, które mogą pomóc we wdrażaniu otwartego oprogramowania. To jeden z kroków do ograniczenia zależności od płatnych pakietów biurowych.  

Więcej w: Rząd szuka alternatywy dla Microsoftu. Chce firm z kompetencjami w open source (dostęp płatny)

Puls Biznesu:  ElevenLabs wycenione na 22 mld dol. Na polskiej giełdzie są tylko dwie cenniejsze spółki 

Założona przez Polaków spółka zajmująca się głosową sztuczną inteligencją zakończyła proces sprzedaży akcji przez pracowników. W jego ramach wyceniono ją na 22 mld dol., czyli dwa razy więcej niż podczas ostatniej rundy finansowej w lutym tego roku. Cztery lata - tyle wystarczyło spółce ElevenLabs, założonej przez Matiego Staniszewskiego i Piotra Dąbkowskiego, by od zera dojść do wyceny na poziomie największych polskich firm. W środę, 30 września, Mati Staniszewski ogłosił, że spółka została wyceniona na 22 mld dol. przy okazji sprzedaży pakietów akcji należących do jej pracowników. Kupowały je międzynarodowe fundusze - transakcji przewodziły Wellington Management i T. Rowe Price, a udział wzięły w niej także Goldman Sachs, GIC, Ontario Teachers' Pension Plan, EQT Group, Sapphire Ventures oraz BDT & MSD Partners. 22 mld dol. to w przeliczeniu prawie 85 mld zł. Dla porównania, na warszawskiej giełdzie większą kapitalizacją pochwalić mogą się tylko dwie krajowe spółki: Orlen (170 mld zł) i PKO BP (155 mld zł). Porównywalną wycenę ma obecnie Erste Bank Polska (81,5 mld zł). Oznacza to, że w ciągu nieco ponad pół roku wycena ElevenLabs się podwoiła. W lutym tego roku spółka pozyskała 0,5 mld dol.  finansowania w ramach rundy pod wodzą funduszu Sequoia, w której wyceniono ją na 11 mld dol. W maju poinformowala, że do grona jej inwestorów dołączyli m.in. BlackRock, Wellington, DE Shaw, Schroders, Nvidia (zainwestowała za pośrednictwem funduszu NVentures) i Santander, a także ponad 30 znanych aktorów, muzyków, sportowców i menedżerów branży rozrywkowej, w tym amerykańscy aktorzy Jamie Foxx i Eva Longoria oraz południowokoreański reżyser serialu „Squid Game” Hwang Dong-hyuk. Wcześniej w ElevenLabs zainwestował aktor Matthew McConaughey. Spółka powstała w 2022 r. i początkowo rozwijała narzędzia do zamiany tekstu na mowę bazujące na AI. Cztery lata badań nad produktem przyniosły duży postęp. Narzędzia ElevenLabs generują dziś znacznie więcej niż sam głos. Tworzą dźwięki w czasie rzeczywistym i zmieniają głos, ale zachowują przy tym styl mówcy, jego maniery, westchnienia czy charakterystyczne pauzy.

Więcej w: ElevenLabs wycenione na 22 mld dol. Na polskiej giełdzie są tylko dwie cenniejsze spółki (dostęp płatny)

Puls Biznesu: UE zajmie się sprzedażą wirtualnych walut w grach wideo. Wszczęto postępowanie wobec firm

Unijne organy ochrony konsumentów wszczęły postępowania wobec firm stojących za popularnymi grami, jak Minecraft czy Candy Crush Saga, poinformowała w środę Komisja Europejska. Sprawdzą m.in. zasady sprzedaży wirtualnych walut i informowania graczy o kosztach zakupów. Postępowania dotyczą m.in. gier: Minecraft, Candy Crush Saga, Valorant, Clash of Clans, Forge of Empires, Gardenscapes, Mech Arena i For Honor, a prowadzi je unijna sieć współpracy w zakresie ochrony konsumentów (CPC). Chodzi głównie o sposób sprzedaży wirtualnych walut w grach, czyli np. monet, diamentów czy punktów kupowanych za prawdziwe pieniądze, a następnie wydawanych na przedmioty lub usługi w grze. Urzędnicy wskazują, że graczom jest trudno ocenić rzeczywisty koszt zakupów, ponieważ transakcje w grze odbywają się w walucie wirtualnej. Dlatego też CPC chce, żeby ceny przedmiotów kupowanych za wirtualne monety czy diamenty podawane były także w euro lub innej rzeczywistej walucie. Firmy nie powinny też zmuszać graczy do kupowania większej ilości wirtualnej waluty niż potrzebna do dokonania konkretnego zakupu.

Więcej w: UE zajmie się sprzedażą wirtualnych walut w grach wideo. Wszczęto postępowanie wobec firm (dostęp płatny)

Parkiet: Centra danych za 9,3 bln dol.  nie powstaną

Z modelu wykładowcy Columbii wynika, że nawet 45 proc. projektów infrastruktury AI w USA nie zostanie zrealizowanych.

Więcej w: Centra danych za 9,3 bln dol.  nie powstaną (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Brak adresu do e-Doręczeń bez kary

Rządowe serwery nie wytrzymały lawinowego zainteresowania tych, którzy w ostatniej chwili zdecydowali się na dopełnienie wymaganych formalności. Prawnicy jednak uspokajają. Za brak adresu do e-Doręczeń nie grożą sankcje. Wraz z końcem września upływa termin na założenie adresu do e-doręczeń dla przedsiębiorców. Nowy wymóg dotyczy wszystkich przedsiębiorców, także tych prowadzących działalność jednoosobową. Chodzi o firmy, które zarejestrowały działalność w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) przed 1 stycznia 2025 r. Obowiązek wynika z ustawy o doręczeniach elektronicznych (tj. DzU z 2026 r. poz. 3, 507). Wcześniej, bo od 1 kwietnia 2025 r. analogicznemu wymogowi musiały sprostać większe podmioty zarejestrowane w KRS. W przypadku firm rejestrowanych po 1 stycznia ub.r. adres do e-Doręczeń jest zakładany automatycznie. Pozostali o tę sprawę muszą zatroszczyć się sami. Za brak adresu do e-Doręczeń nie grozi kara. Wbrew temu, co można przeczytać na niejednym portalu informacyjnym, niefrasobliwy przedsiębiorca nie narazi się również na odsetki albo mechanizm fikcji dostarczenia (pismo dostarczone pod wskazany adres uznaje się za odebrane po upływie np. 14 dni).

Więcej w: Brak adresu do e-Doręczeń bez kary (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Strach przed AI bardzo się opłaca

Za czarnymi skrzynkami AI stoją ludzie, dlatego odpowiedzialności za ich działanie nie można przerzucać na samą technologię – mówi Pamela Krzypkowska, przewodnicząca Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji.

Więcej w: Strach przed AI bardzo się opłaca (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Granica między monitoringiem a inwigilacją

Pracodawca zyskał możliwości techniczne, by widzieć więcej, ale prawo wyznacza ramy. Coraz łatwiej wykryć pracownicze nadużycia. Technologia zmieniła sposób, w jaki pracodawcy mogą kontrolować wykonywanie pracy. GPS w samochodzie, monitoring poczty elektronicznej, lokalizacja telefonu czy monitoring wizyjny pozwalają dziś odtworzyć aktywność pracownika z coraz większą dokładnością.

Więcej w:  Granica między monitoringiem a inwigilacją (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: Centra danych: postęp czy katastrofa ekologiczna?

Serwerownie potrzebują ogromnych ilości prądu, gruntu i energii. W całej Europie mieszkańcy protestują.  Centra danych z ogromną ilością serwerów pochłaniają zawrotne ilości energii i niszczą środowisko. Dlatego w całej Europie budzą się protesty – szczególnie przy wizji przyszłości, w której przez zapotrzebowanie na AI będzie takich obiektów coraz więcej. Eksperci i przedstawiciele świata biznesu uważają, że taki rozwój sytuacji jest konieczny również w Europie, aby utrzymać się w globalnej konkurencji i zachować cyfrową niezależność. Ryzyko jest jednak ogromne.

Więcej w: Centra danych: postęp czy katastrofa ekologiczna? (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: Roboty i AI zabierają pracę? Polacy wprost: opodatkujmy je

Już nie tylko sztuczna inteligencja, ale i roboty humanoidalne wywołują u Polaków lęk przed utratą pracy – tak wynika z badań przeprowadzonych dla Wyborcza.biz. Zarówno wyborcy Partii Razem, jak i... Konfederacji mówią zgodnie: opodatkujemy roboty i AI. Pod koniec sierpnia media na całym świecie mogły ogłosić kolejną przewagę technologii nad człowiekiem. Na igrzyskach robotów, tak nazwali je Chińczycy, humanoid Tiangong Ultra przebiegł 100 metrów w czasie 9,39 sekundy, czyli szybciej niż Usain Bolt, najszybszy sprinter w historii świata (a przynajmniej tego ludzkiego świata).  W lutym BMW ogłosiło, że w swojej fabryce w Lipsku na okres próbny „zatrudni", czyli przetestuje robota humanoidalnego AEON firmy Hexagon Robotics. Pomaga w montażu części w autach. Tu szok poznawczy mogą wywoływać dwie kwestie: po pierwsze, że to rzekomo zapóźnione Niemcy, po drugie, że w branży tak skomplikowanej, jak motoryzacja. Jednak właśnie w tym przemyśle automatyzacja jest czymś normalnym od lat, choć dotąd miało to raczej wygląd robotycznego ramienia niż robota z parą rąk, nóg i czegoś na kształt głowy z twarzą.
 
Więcej w: Roboty i AI zabierają pracę? Polacy wprost: opodatkujmy je (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: „Coś w rodzaju konstytucji". Trump ogłosił podpisanie dokumentu dotyczącego sztucznej inteligencji

Największe firmy technologiczne i prezydent USA podpisały porozumienie dotyczące rozwoju sztucznej inteligencji. Donald Trump stwierdził, że jest to „coś w rodzaju konstytucji". Dodatkowo Biały Dom zmienił urzędowe nazewnictwo AI, które od teraz będzie określana mianem SI – superinteligencji. We wtorek przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson oraz szefowie firm AI, m.in. Elon Musk, szef Nvidii Jensen Huang i szef Anthropica Dario Amodei, relacjonowali dziennikarzom spotkanie z prezydentem USA. Nieoczekiwanie do reporterów wyszedł Donald Trump i oznajmił, że „podpisali coś w rodzaju konstytucji". Chodzi o dokument, którego oficjalna nazwa brzmi „Porozumienie z Białego Domu na temat superinteligencji". Jest to deklaracja, w której firmy AI zobowiązały się samodzielnie dbać o bezpieczeństwo rozwijanych technologii.

Więcej w: „Coś w rodzaju konstytucji". Trump ogłosił podpisanie dokumentu dotyczącego sztucznej inteligencji (dostęp płatny)

Czytaj również: