Dziennik Gazeta Prawna: Dlaczego sztuczna inteligencja działa na nasze mózgi jak szklarnia?
Model językowy jest cieplarnią dla ego. Chronione przed weryfikacją nasze pomysły, przekonania i poczucie kompetencji rosną. Problem w tym, rośliny, które nie znają wiatru, nie wykształcą silnych korzeni. Kiedy jeden z prawników z Nowego Jorku w piśmie do sądu powołał się na mnóstwo nieistniejących precedensów wygenerowanych przez model językowy, jego reputacja legła w gruzach. Prawnik tłumaczył, że nie wiedział, iż modele językowe mogą popełniać takie błędy. Czy takie tłumaczenie usprawiedliwia jego postępowanie, czy raczej podaje w wątpliwość rzetelność, staranność i dociekliwość? Od tej sprawy minęły prawie trzy lata, a niektórzy wciąż bezkrytycznie opierają się na treściach generowanych przez modele językowe. Niedawno słyszeliśmy o przypadku australijskiego oddziału dużej korporacji, który musiał zwrócić rządowi część wynagrodzenia za wygenerowany w AI raport. W bibliografii były nieistniejące w rzeczywistości pozycje. To nie są już anegdoty o studentach generujących w AI esej na ostatnią chwilę ani przyczynek do utyskiwania na ułomność technologii. To przede wszystkim dowody na to, że aby z czegoś korzystać, należy wiedzieć, czym to jest i do czego można to wykorzystać, a do czego nie. I że niezależnie od narracji firm sprzedających technologię jedynym, kto ponosi odpowiedzialność za sposób użycia wygenerowanej „wiedzy”, jest człowiek. A on bardzo chce wierzyć, że współczesne narzędzia zwolniły go z obowiązku weryfikacji przekazywanych dalej treści.
Więcej w: Dlaczego sztuczna inteligencja działa na nasze mózgi jak szklarnia? (dostęp płatny)
Dziennik Gazeta Prawna: Inwestycje na hiperskalę. Czy sztuczna inteligencja na siebie zarobi?
Firma, która w zeszłym roku miała 13 mld dol. przychodów i utonęła w stratach, zamierza wydać na budowę centrów danych ponad 1 bln dolarów. Założenia dotyczące przyszłych zysków, dzięki którym OpenAI zamierza spłacić zaciągnięte zobowiązania, mogą być zbyt optymistyczne. Trwający w Stanach Zjednoczonych boom inwestycyjny wokół sztucznej inteligencji (AI) może mieć dwa skrajne rezultaty. Firmy wprowadzą na masową skalę nowe rozwiązania, ich wydajność znacząco wzrośnie, dzięki czemu amerykańska gospodarka przyspieszy, umacniając się na pozycji globalnego lidera. Największe koncerny technologiczne zaleją swoich akcjonariuszy morzem zysków, a dzisiejsze kursy akcji, przez wielu ekspertów uważane za wygórowane, z perspektywy czasu będą postrzegane jako dobra okazja do kupna. Alternatywą jest przeinwestowanie. Budowane za setki miliardów dolarów centra danych do trenowania sztucznej inteligencji pozostaną uśpione. Tak jak światłowody na początku XXI w., gdy wydawało się, że popyt na dostęp do internetu jest nieograniczony. Kursy technologicznych gigantów runą, tak jak 20 lat wcześniej załamały się kursy koncernów telekomunikacyjnych. Plany inwestycyjne zostaną zredukowane, efekt majątkowy związany ze spadkiem notowań doprowadzi do obniżenia konsumpcji, co ostatecznie zepchnie USA w recesję. Największe firmy przetrwają, ale kandydatów do bankructwa, którzy nie będą w stanie obsłużyć zaciągniętych na inwestycje długów, nie brakuje.
Więcej w: Inwestycje na hiperskalę. Czy sztuczna inteligencja na siebie zarobi? (dostęp płatny)
Dziennik Gazeta Prawna: Skok firm do chmury
W 2025 r. w UE prawie 53 proc. firm korzystało z płatnych usług przetwarzania danych w chmurze. Ich popularność od 2023 r. zwiększyła się o 7 pkt proc. Pod względem wykorzystania dostępu do oprogramowania, mocy obliczeniowej czy zapisu danych u zewnętrznych dostawców Polska jest nieco powyżej średniej. Najlepiej wypadają firmy większe. Skok zainteresowania chmurą nastąpił w trakcie pandemii. Ale wiele wskazuje na to, że szczyt możliwości został osiągnięty. W Polsce, w porównaniu z 2023 r., odsetek firm korzystających z chmury się nie zwiększył (nie przeszkadza to, żeby zwolennicy chmury korzystali z niej w coraz większym stopniu).
Więcej w: Gospodarczy przegląd tygodnia: deficyt, chmura i imiona (dostęp płatny)
Puls Biznesu: Google wyda na inwestycje 180 mld dol.. Czy boom AI napędza strach?
Skala nakładów rozwojowych big techów pokazuje z jak potężną zmianą technologiczną mamy do czynienia – zmianą, która musi w końcu trafić na swój moment zawodu. Sam Google wyda w tym roku na inwestycje o połowę więcej niż wszystkie firmy w Polsce. Alphabet – spółka matka Google’a – ogłosił, że w tym roku zamierza podwoić nakłady kapitałowe: do 180 mld dol.. Jest to w przybliżeniu 0,15 proc. światowego PKB. Od jednej korporacji! Dla porównania, wszystkie firmy w Polsce: od chińskiego baru, który mam po drugiej stronie ulicy, po Orlen, wydadzą na inwestycje w tym roku ok. 120 mld dol. Łącząc nakłady wszystkich firm big tech otrzymujemy zmianę inwestycji, która będzie odczuwalna z makroekonomicznego punktu widzenia na całym świecie. Amerykański gigant podwaja inwestycje, ponieważ przy obecnych mocach nie ma zdolności zaspokojenia rosnących potrzeb klientów. To dużo mówi o sytuacji w całej światowej gospodarce. Popyt na usługi chmurowe oraz infrastrukturę AI rośnie w bardzo szybkim tempie. A jednocześnie wszystkie duże korporacje zwiększają nakłady, co tworzy wyścig między nimi. Prezes Alphabet Sundai Pichai wiele razy mówił, że dziś ryzyko niedoinwestowania jest znacznie większe niż przeinwestowania z jego perspektywy.
Więcej w: Google wyda na inwestycje 180 mld dol.. Czy boom AI napędza strach? (dostęp płatny)
Rzeczpospolita: Kto zapłaci za błędy KSeF
Niedomagania systemu mogą spowodować szkody u przedsiębiorców. Prawnicy pracują nad umowami dla wielu firm, które określą, kto w takich sytuacjach poniesie konsekwencje. Uruchomiony w niedzielę Krajowy System e-Faktur już źle się kojarzy drobnym przedsiębiorcom. Wciąż szwankuje dostęp do systemu przez Profil Zaufany, czyli popularne narzędzie komunikacji obywateli z urzędami. Ale i większe spółki, choć mają dostęp do KSeF inną drogą, nie śpią spokojnie. Już od miesięcy wiele firm negocjowało umowy z informatykami, którzy łączyli ich systemy z KSeF. Chodziło o klauzule odpowiedzialności na wypadek awarii. – Widać wyraźnie, że zamawiający takie usługi boją się odpowiedzialności przed organami skarbowymi, a firmy informatyczne nie chcą odpowiadać za wszystkie awarie przed zamawiającymi – mówi Anna Olszewska, adwokat z kancelarii Peak Legal.
Więcej w: Kto zapłaci za błędy KSeF (dostęp płatny)
Rzeczpospolita: „KSC to wywłaszczenie”. Apel przedsiębiorców do prezydenta
11 organizacji polskich przedsiębiorców, we wspólnym liście, zaapelowało do prezydenta o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC). Krytykują nakaz wycofania sprzętu elektronicznego i oprogramowania pochodzącego od podmiotów uznanych przez ministra cyfryzacji za dostawcę wysokiego ryzyka. Ustawa o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz niektórych innych ustaw, która ma zwiększyć cyberbezpieczeństwo i dostosować polskie przepisy do unijnej dyrektywy NIS2, została uchwalona 23 stycznia 2026 r. i trafiła właśnie na biurko prezydenta. I to na prezydenta liczą teraz polscy przedsiębiorcy, którzy razem z ekspertami krytykowali część zapisów projektu podczas prac w Sejmie i Senacie, wytykając błędy, ryzyka i potencjalne koszty dla biznesu. „Rzeczpospolita” poznała treść ich apelu. Najważniejszym spornym punktem w pracach nad ustawą o KSC było wprowadzenie instytucji dostawcy wysokiego ryzyka (DWR) do systemu polskiego prawa. Nie wskazano ich wprost, ale tajemnicą poliszynela jest, że rządowi chodzi m.in. o chińskie koncerny. Problem w tym, że z ich sprzętu korzystają tysiące polskich firm, które będą musiały go usunąć. „Będzie to prowadziło do faktycznego wywłaszczenia polskich przedsiębiorców, korzystających ze sprzętu elektronicznego wskazanego przez ministra cyfryzacji, z ich własności. Miałoby to miejsce bez jakiegokolwiek odszkodowania, chociażby w postaci jakichkolwiek subsydiów nakierowanych na pokrycie kosztów związanych z zastąpieniem wycofywanych produktów” – zwracają uwagę.
Więcej w: „KSC to wywłaszczenie”. Apel przedsiębiorców do prezydenta (dostęp płatny)
Gazeta Wyborcza: Reklamowe wojny gigantów AI. Sam Altman wściekły na konkurencję
W czasie największej oglądalności telewizji w USA, czyli finału Superbowl, Anthropic pokaże reklamy atakujące OpenAI za dodanie reklam do ChataGPT. Nie spodobało się to Samowi Altmanowi. "Reklamy wchodzą do sztucznej inteligencji. Ale nie do Claude". Reklamy z takim sloganem wypuściła amerykańska firma Anthropic, jedna z głównych konkurencji OpenAI. Claude, tworzony przez Anthropic, to odpowiednik ChataGPT, tworzonego przez OpenAI. Swoimi reklamami Anthropic atakuje OpenAI za decyzję o wprowadzeniu reklam do rozmów użytkowników z ChatemGPT. I robi to w bardzo skuteczny sposób. Sam Altman napisał o reklamach, że "wywołały u niego śmiech". To jedyna pozytywna rzecz, jaką szef OpenAI napisał odpowiadając konkurencji.
Więcej w: Reklamowe wojny gigantów AI. Sam Altman wściekły na konkurencję (dostęp płatny)