Przegląd prasy, piątek

Dziennik Gazeta Prawna: Mój przyjaciel produkt. Jak AI companion wpływa na dzieci i młodzież

Sztuczna inteligencja nie musi podsuwać młodym ludziom niebezpiecznych pomysłów. Wystarczy, że jako wirtualny towarzysz odsunie ich od prawdziwych relacji i w ten sposób zaburzy dojrzewanie. W Chinach już w lipcu wejdą w życie regulacje zakazujące emocjonalnego uzależniania czy oferowania osobom poniżej 18. roku życia wirtualnych relacji takich jak wirtualni partnerzy czy członkowie rodziny.  W USA niepełnoletni użytkownicy mają masowo kontakt z tzw. AI companion, czyli systemami symulującymi wirtualnych towarzyszy. W badaniu Common Sense Media z 2025 r. 72 proc. amerykańskich nastolatków w wieku 13–17 lat zadeklarowało, że korzystało z AI companions przynajmniej raz, a 52 proc. robi to regularnie. Co trzeci badany twierdzi, że czerpie z rozmowy z takim systemem tyle samo lub więcej przyjemności co z rozmowy z ludźmi. Równolegle popularność zyskują konkretne platformy: Replika reklamuje się jako „Przyjaciel AI, z którym można spędzić życie”, Character.AI, jeden z najbardziej rozpowszechnionych produktów tego typu, obsługuje dziesiątki milionów użytkowników. Polskich danych o niepełnoletnich użytkownikach takich systemów wciąż brakuje, mamy tylko badania na młodych dorosłych. W raporcie Instytutu Badań Pollster „Polacy i AI – psychika, dobrostan i relacje” grupa 18–29-latków częściej niż ogół angażuje AI w funkcje emocjonalne i relacyjne: około jedna czwarta młodych korzysta z niej dla poprawy nastroju lub konsultuje się z AI w przypadku konfliktu z bliską osobą, a 11 proc. przyznaje, że wybrało interakcję z AI zamiast rozmowy z domownikami lub przyjaciółmi. Co czwarty młody człowiek deklaruje, że czuje się bezpieczniej z AI niż z człowiekiem.

Więcej w: Mój przyjaciel produkt. Jak AI companion wpływa na dzieci i młodzież (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Revolut idzie po miliony Polaków. Jakub Fast, nowy szef banku w Europie, odkrywa karty

Polski menedżer Jakub Fast oficjalnie przejmuje stery Revolut Banku, który w Europie obsługuje 57 mln klientów. W Polsce na razie 5 mln, ale w tym roku ma przybyć milion. Nowy prezes uważa, że bank dopiero się rozkręca. Tłumaczy fenomen jego zysków i popularności, mówi o planach i przyszłości sektora finansowego.

Więcej w: Revolut idzie po miliony Polaków. Jakub Fast, nowy szef banku w Europie, odkrywa karty (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Estoński Fitek wchodzi do Polski. Chce skorzystać na cyfryzacji obiegu faktur

Działająca w kilku europejskich krajach firma specjalizująca się w automatyzacji obiegu dokumentów widzi u nas pole do popisu dzięki wdrożeniu KSeF. Ma ofertę dla przedsiębiorstw na tyle dużych, że mają potrzebę automatyzacji, ale wdrażanie dużych systemów klasy enterprise jest dla nich zbyt kosztowne.

Więcej w: Estoński Fitek wchodzi do Polski. Chce skorzystać na cyfryzacji obiegu faktur (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Los światowej gospodarki wisi dziś na Microsofcie i Amazonie. Ile to jeszcze potrwa?

Gospodarki wpięte w cykl AI radzą sobie znakomicie, nawet jeśli są dużymi importerami energii. To pokazuje, jak duży szok technologiczny ma obecnie miejsce. „Gospodarka w krzyżowym ogniu wojny i technologii” — tak Międzynarodowy Fundusz Walutowy zatytułował najnowsze wydanie World Economic Outlook, w którym przedstawił zaktualizowane prognozy na najbliższe lata. Światowa gospodarka ma w tym roku urosnąć o 3,0, a w przyszłym o 3,4 proc. po tym, jak wygaśnie szok energetyczny, a sytuacja na Bliskim Wschodzie się unormuje. Najciekawsze jest jednak to, co dzieje się na świecie już – wzrost gospodarczy niezmiennie kształtują dwie siły. Pierwsza, pozytywna, to szok technologiczny związany ze sztuczną inteligencją. Druga, negatywna, to szok podażowy i utrzymujące się na podwyższonym poziomie ceny ropy, będące pokłosiem wojny na Bliskim Wschodzie. Linia podziału w światowej gospodarce nie biegnie już więc starymi szlakami, lecz wzdłuż technologicznych łańcuchów dostaw. Państwa znajdujące się na froncie szoku technologicznego – czyli eksportujące komponenty dla AI, takie jak półprzewodniki (np. Korea, Tajwan, ale też Holandia), albo rozbudowujące centra danych na masową skalę (np. USA, Chiny) –są jednocześnie liderami wzrostu gospodarczego. Reszta rośnie znacznie wolniej. W I kw. 2026 r. średnie tempo wzrostu PKB w tzw. gospodarkach AI wyniosło 5,3 proc. r/r, wobec 2,4 proc. w pozostałych. Także wolumen eksportu rósł szybciej w gospodarkach AI – według danych za III kw. 2025 r. wyniósł 12,3 proc. r/r wobec 5,3 proc. w pozostałych. Przykładem pierwszej grupy państw są choćby Korea Południowa, Tajwan czy Singapur. To gospodarki bez ani jednej kropli własnej ropy, zmuszone importować energię, która podrożała o około 30 proc., a mimo to szybko rosną dzięki potężnemu popytowi na czipy i inne komponenty technologiczne. W drugiej grupie znajdują się m.in. najbiedniejsze kraje Afryki Subsaharyjskiej. Importują drogie paliwa, co osłabia ich waluty i zmusza do podnoszenia stóp procentowych. W tej grupie jest też strefa euro, gdzie w ostatnich miesiącach stopy poszły w górę, a wzrost gospodarczy wyraźnie spowolnił.

Więcej w: Los światowej gospodarki wisi dziś na Microsofcie i Amazonie. Ile to jeszcze potrwa? (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Agent AI w 9 sekund skasował bazę danych i wszystkie kopie zapasowe. Jak uniknąć katastrofy?

Agent AI do programowania, wykorzystujący model Claude Opus 4.6 firmy Anthropic, w ciągu dziewięciu sekund usunął produkcyjną bazę danych przedsiębiorstwa, a następnie skasował wszystkie kopie zapasowe znajdujące się w infrastrukturze Railway. To nie treningowy czarny scenariusz dla informatyków, tylko samo życie. Do takiej katastrofy doszło niedawno w firmie PocketOS. Autonomiczni agenci AI potrafią wykonywać zadania w imieniu użytkownika. Eksperci podkreślają, że wraz z większymi uprawnieniami rośnie również ryzyko dla bezpieczeństwa organizacji. – Agent podczas rozwiązywania problemów w środowisku testowym znalazł token API Railway z szerokimi uprawnieniami i wykorzystał go do wykonania destrukcyjnej operacji za pośrednictwem API – opisał zdarzenie Jer Crane, założyciel PocketOS. Przykład ten dobrze obrazuje postęp, jaki sztuczna inteligencja poczyniła w ostatnim czasie. Największą zmianą nie jest już to, że potrafi napisać dobre podsumowanie czy stworzyć przekonującą wiadomość e-mail. Największą zmianą jest to, że zaczęła działać samodzielnie. I właśnie w tym momencie pojawiają się zagrożenia znacznie poważniejsze od znanych wszystkim halucynacji w oknie czatu. Klasyczny model generatywny jest przede wszystkim rozmówcą. Użytkownik zadaje pytanie i otrzymuje odpowiedź.

Więcej w: Agent AI w 9 sekund skasował bazę danych i wszystkie kopie zapasowe. Jak uniknąć katastrofy? (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Miało być taniej, a wyszła AInflacja. Wielki popyt zachwiał rynkami

Rozpowszechnianie się technologii generatywnej sztucznej inteligencji (AI) miało mieć deflacyjny wpływ na światową gospodarkę. Może i tak będzie, ale na razie obserwujemy mocny inflacyjny impuls w branży elektronicznej. Wpływ generatywnej AI widoczny jest już gołym okiem. Ten darmowy praktykant pomaga nam zbierać dane, robić grafiki, pisze za nas pisma i e-maile oraz cierpliwie odpowiada nawet na nasze najgłupsze pytania. Robi więc rzeczy, które do niedawna wymagały pracy ludzi. Od miesięcy krążą raporty ekonomistów, szacujące ile to etatów wyeliminują ChatGPT i jemu podobni agenci AI. Zasadniczo miała to być zatem technologia, która pozwoli radykalnie obniżyć koszty w szeroko pojętym sektorze usług, a zwłaszcza w pracy biurowo-umysłowej. W skali całej gospodarki miała przynieść skutki deflacyjne, tj. spadek cen bardzo wielu usług, za wykonanie których do niedawna wielu specjalistów liczyło sobie nieliche honoraria. Na razie ten efekt nie jest jednak za bardzo widoczny. Owszem, wiele rzeczy można zrobić samemu przy użyciu ogólnodostępnych agentów AI (a których dawniej nam się robić samemu nie chciało, bo zajmowały zbyt dużo czasu), ale technologia ta jest jeszcze na wczesnym upowszechnienia. Dlatego też tej AI-owej deflacji jak nie widzieliśmy, tak nie widzimy. Dostrzegamy za to potężne ogniska inflacji. Na razie głównie w jednym sektorze gospodarki, ale to się szybko może zmienić. Chodzi oczywiście o ceny pamięci DRAM czy NAND. Ceny pamięci DRAM tylko od początku 2026 r. poszły kilkakrotnie w górę. Jeden z polskich dystrybutorów elektroniki podaje, że w maju 32 GB pamięci RAM kosztowała 915 zł, podczas gdy w jeszcze w październiku było to 250 zł. Tak drastyczny wzrost cen pamięci komputerowych jest efektem wzmożonego popytu na centra danych zgłaszane przez tzw. hyperscalerów pokroju Amazona, Microsfotu, Google'a czy Oracle'a. Tylko w tym roku mają oni wydać 700 mld dol. na wytworzenie mocy obliczeniowych mających obsługiwać coraz popularniejsze modele AI.

Więcej w: Miało być taniej, a wyszła AInflacja. Wielki popyt zachwiał rynkami (dostęp płatny)

Parkiet: Aplikacje bankowe służą Polakom przede wszystkim do spokojnego opłacania rachunków

Jak wynika z badania Santander Consumer Banku „Polaków portfel własny: Na bank w aplikacji” 54 proc. Polaków najchętniej otwiera aplikację mobilną w domu. Dla 31 proc. kluczowym powodem ich używania jest z kolei wygoda poza domem. Ta grupa klientów ceni sobie szybki dostęp do środków podczas codziennych płatności w sklepach stacjonarnych i punktach usługowych. Nieco ponad połowa ankietowanych (51 proc.) ogranicza się do korzystania jedynie z jednej aplikacji bankowej.

Więcej w: Aplikacje bankowe służą Polakom przede wszystkim do spokojnego opłacania rachunków (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Norweski król internetu

p>Erling Haaland robi furorę nie tylko na boisku, ale też w mediach społecznościowych. Młodzi ludzie doceniają luz i brak sztuczności Norwega. Dwa gole Haalanda sprawiły, że Norwegia pokonała Brazylię i w ćwierćfinale mistrzostw świata zmierzy się z Anglią. Napastnik wyrósł na największą mundialową gwiazdę mediów społecznościowych. Na fali efektu Haalanda popularnością cieszy się nawet producent gumek do włosów, z których korzysta. Gdy 11 czerwca zaczynał się mundial, Erling Haaland miał na Instagramie ok. 41 mln obserwujących. 

Więcej w: Norweski król internetu (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Musimy zmienić debatę o sztucznej inteligencji. Albo będziemy przy stole, albo w menu

Nie powstrzymamy renegocjacji władzy w związku z rozwojem AI. Możemy jednak zdecydować, czy uczestniczymy w niej jako aktywna strona, czy nie robimy nic i stajemy się jej przedmiotem. Sztuczna inteligencja zmienia świat”. „AI wymaga”. „AI redefiniuje rynek pracy”. Tego typu stwierdzenia można dziś spotkać w mediach, w salach konferencyjnych, przy kuchennym stole. Brzmią rzeczowo, wydają się oczywiste. A jednak są fundamentalnie mylące. Model językowy – bo tym w swej istocie jest najbardziej popularna dziś forma AI – niczego nie wymaga! Wymagania mają konkretni ludzie, firmy, państwa, które wykorzystują AI do tego, by zmieniać warunki gry. Brak tego rozróżnienia w debacie publicznej jest dziś jednym z największych politycznych zaniedbań naszych czasów. Mówimy o AI jak o pogodzie. Coś, co po prostu się dzieje, do czego trzeba się dostroić, co trzeba uważnie obserwować, ale na co nie mamy wpływu. Kilka lat po tym, jak ChatGPT trafił pod strzechy, ta postawa stała się niemal uniwersalna – niezależna od branży, kompetencji czy wieku rozmówcy. Jednostki, firmy, państwa, think-tanki – wszystkie one przyjmują tę samą postawę: AI jako pogoda, my jako ci, którzy biorą parasol albo go zostawiają w domu. Ta gramatyka, w której AI jest podmiotem zdań, a my biegaczami w wyścigach, których nie wybieraliśmy, nie jest niewinna. Gdy np. zwalniamy pracownika, argumentując to zdolnościami AI, to robimy kilka rzeczy naraz.

Więcej w: Musimy zmienić debatę o sztucznej inteligencji. Albo będziemy przy stole, albo w menu (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Warszawa, Katowice i Kraków chcą do gwiazd

Sercem dynamicznie rosnącego biznesu kosmicznego w Polsce ma zostać jedno z trzech miast. W poniedziałek zapadnie decyzja, gdzie powstanie centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej. Oficjalnie o ulokowanie centrum technologicznego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w naszym kraju ubiegają się Warszawa, Wrocław, Kraków, Łódź, Gdańsk, Poznań i Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia wraz z Województwem Śląskim (kandydatura Katowic), ale w grze mają być tylko trzy miasta. Z naszych informacji wynika, że wśród faworytów są Warszawa, Kraków i Katowice. Polski rząd w porozumieniu z ESA decyzję o wyborze ma ogłosić 13 lipca. Na kogo wskaże? – Inwestycja w sektor kosmiczny to jedno z kluczowych wyzwań, aby utrzymać tempo wzrostu gospodarczego – mówił niedawno „Rzeczpospolitej” minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Tłumaczył, że chodzi o inwestycję w gospodarkę opartą na wiedzy, ale też na budowie strategicznej autonomii państwa. Polska, jako członek ESA od 2012 r., zbudowała młody, ale bardzo dynamiczny i innowacyjny segment gospodarki. Szczególnie w ostatnim okresie, gdy zwiększyliśmy zaangażowanie finansowe i programowe w ramach ESA. – Widzimy, że inwestycje w sektor kosmiczny przekładają się na realny rozwój kompetencji przemysłowych oraz naukowych – twierdzi Domański. Polski sektor kosmiczny obejmuje działalność ok. 450 firm i instytucji, zatrudniających ok. 15 tys. pracowników. 

Więcej w: Warszawa, Katowice i Kraków chcą do gwiazd (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Kosmos mamy zapisany w naszej tożsamości

Podziemne wyrobiska kopalni stanowią idealne środowisko testowe dla symulowania warunków panujących na Księżycu czy Marsie – mówi Leszek Pietraszek, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. – Można powiedzieć, że kosmos mamy zapisany w naszej tożsamości. I rzeczywiście, tych skojarzeń jest zaskakująco dużo. Mamy Spodek, Planetarium Śląskie. Kosmiczna architektura osiedli mieszkaniowych, takich jak katowickie „Gwiazdy”, również odwoływała się do fascynacji przyszłością, techniką i podbojem kosmosu. Ta symbolika jest ważna, ale ważniejsze jest coś innego. Nasz region zawsze był związany z technologiami, nowoczesnością i ambitnymi wyzwaniami, którym musieliśmy sprostać. Przez dziesięciolecia budowaliśmy maszyny, schodziliśmy kilometr pod ziemię, rozwijaliśmy przemysł ciężki, energetykę i zaawansowaną produkcję. Dzisiaj te same kompetencje wykorzystujemy w nowych dziedzinach, m.in. sztucznej inteligencji, przemyśle obronnym czy właśnie technologiach kosmicznych – wskazuje Leszek Pietraszek.

Więcej w: Kosmos mamy zapisany w naszej tożsamości (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Czy wygląd i sposób działania aplikacji mogą być kopiowane?

W produktach cyfrowych liczą się nie tylko funkcje, ale także wygoda i intuicyjność. UX, czyli całościowe wrażenie użytkownika, buduje przewagę konkurencyjną. Czy prawo własności intelektualnej zapewnia mu ochronę? Na rynku usług cyfrowych przewaga może wynikać nie tylko z kodu albo funkcji aplikacji czy urządzenia. O sukcesie rozwiązania decyduje też UX, czyli wygoda użytkowania: to, jak sprawnie można poruszać się po aplikacji, jak szybko rozumiemy układ elementów ekranu i czy interfejs (UI) jest dla nas intuicyjny. Dlatego UI i UX stają się dziś polem sporów z zakresu IP i nieuczciwej konkurencji. W polskich realiach takie sprawy rzadko są opisywane wprost jako „spory o UX”, ale zwykle mieszczą się w ramach prawa autorskiego do warstwy graficznej, projektu aplikacji lub strony oraz w reżimie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (UZNK), zwłaszcza przez pryzmat klauzuli dobrych obyczajów i naśladownictwa produktów. Sama UZNK wprost wskazuje, że czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, a także oznaczanie usług, które wprowadzają konsumentów /klientów w błąd. W Polsce w publicznie dostępnym orzecznictwie spotkać można raczej spory o warstwę wizualną, logotypy, projekty graficzne i kopiowanie rozwiązań „na granicy inspiracji”, niż głośne procesy nazwane wprost pasożytnictwem UX.

Więcej w: Czy wygląd i sposób działania aplikacji mogą być kopiowane? (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: SpaceX już nisko lata. Akcje tańsze niż w czasie debiutu na giełdzie

Niespełna cztery tygodnie po spektakularnym wejściu na giełdę w Nowym Jorku, akcje SpaceX - kosmicznej spółki Elona Muska - można kupić taniej niż w czasie pierwszych notowań. Po południu w czwartek 9 lipca jedna akcja SpaceX kosztowała na giełdzie w Nowym Jorku 148,9 dol. To poniżej 150 dol. z pierwszego notowania 12 czerwca. Poprzedniego dnia akcje SpaceX po raz pierwszy na zamknięciu giełdy spadły poniżej ceny debiutu i kosztowały 148 dol. za sztukę. A stało się to nazajutrz po włączeniu "papierów" firmy Muska do indeksu 100 największych spółek parkietu dla spółek technologicznych Nasdaq. To zwykle wiąże się ze wzrostem kursu, bo fundusze inwestujące w spółki z giełdowych indeksów po prostu muszą kupować udziały w przedsiębiorstwach, które zostaną zaliczone do takiego indeksu. Czyli rośnie popyt na takie akcje.

Więcej w: SpaceX już nisko lata. Akcje tańsze niż w czasie debiutu na giełdzie (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: Gigafabryka AI w Polsce? Wydamy ponad 400 mln zł, a nie wiadomo, kto ją zbuduje

Istnieje możliwość, że to nie polskie, a np. niemieckie lub francuskie firmy postawią w Polsce Gigafabrykę AI, a my już dziś deklarujemy, że kupimy od nich moce obliczeniowe za 400 mln złotych. Unijny program Gigafabryk AI to próba stworzenia europejskiej konkurencji dla amerykańskich gigantów technologicznych jak Google, Amazon czy Microsoft. Dzięki programowi w Unii ma powstać co najmniej siedem bardzo dużych centrów obliczeniowych na potrzeby sztucznej inteligencji. Teraz, jeśli unijne firmy i startupy chcą mieć do niej dostęp, muszą płacić Amerykanom. Główne założenia programu Gigafabryk są dwa: muszą powstać szybko (w 18 miesięcy od podpisania umowy) i być duże (minimum 25 tysięcy kart Nvidii H100 lub odpowiedników). W tym celu Komisja Europejska zrezygnowała z klasycznego budowania inwestycji z własnych pieniędzy. Byłaby to pomoc publiczna, która trwa latami.

Więcej w: Gigafabryka AI w Polsce? Wydamy ponad 400 mln zł, a nie wiadomo, kto ją zbuduje (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: Kontrola wiadomości w UE przywrócona, choć większość głosowała przeciwko

Unijne przepisy, które pozwalają big techom skanować nasze prywatne wiadomości w poszukiwaniu pornografii dziecięcej, zostały przywrócone. Wielkość eurodeputowanych głosowała przeciwko, ale to nie wystarczyło. Chat Control, czyli przepisy zezwalające firmom, głównie amerykańskim, na skanowanie prywatnych wiadomości Europejczyków w poszukiwaniu pornografii dziecięcej, zostały przywrócone. Rada Europejska i Europejska Partia Ludowa wykorzystała do tego trik legislacyjny, dzięki któremu ominęły długotrwały proces w Parlamencie Europejskim. Oznacza to, że firmy takie jak Facebook, Google, Apple czy Microsoft będą mogły, ponownie, skanować prywatne wiadomości użytkowników w Unii Europejskiej w poszukiwaniu pornografii dziecięcej. Będzie się to działo bez nakazu sądowego, wobec wszystkich użytkowników i bez niezależnej kontroli. Chat Control funkcjonowało już wcześniej, ale w marcu br. europarlamentarzyści nie dali zgody na kontynuowanie tego procesu. Teraz jednak kontrowersyjne przepisy powróciły i będą obowiązywać do 2028 roku.

Więcej w: Kontrola wiadomości w UE przywrócona, choć większość głosowała przeciwko (dostęp płatny)