Przegląd prasy, piątek

Dziennik Gazeta Prawna: Co z tą sztuczną inteligencją? Tak naprawdę to nie wiadomo

Czy sztuczna inteligencja zwiększy nierówności społeczne? Czy je zmniejszy? Rzadko jakieś zjawisko z tak wielką łatwością podciągnąć można – przy odrobinie fantazji i retorycznej zręczności – pod jeden albo pod drugi scenariusz. Bo spójrzmy wpierw na argumenty AI-sceptyków. Pierwszy jest oczywiście taki, że sztuczna inteligencja pozbawi olbrzymie rzesze ludzi szans na zarabianie pieniędzy. To tym bardziej palący problem, że w przeciwieństwie do poprzednich wielkich fal automatyzacji tym razem ofiary będą też – a może nawet przede wszystkim – wśród elit, ludzi z wyższym wykształceniem. I co z sobą zrobią w tym nowym świecie rzesze absolwentów, którym studia miały dawać bilet wstępu do życia w dobrobycie? A to dopiero początek trosk. Kolejną jest koncentracja rynku. Wszędzie tam, gdzie sztuczna inteligencja już dziś jest monetyzowana, widać, że zyski trafiają do wąskiego grona największych firm technologicznych, które dzięki rozmiarowi posiadły zdolność do hiperskalowania procesu. I to się nie zmieni. Przeciwnie. Będzie raczej narastać, wzmacniając Google’a, Amazona albo Nvidię. To zaś będzie sprawiało, że szczęśliwcy pracujący dla tych gigantów albo wokół nich orbitujący faktycznie zyskają na rozwoju AI. Ale pozostali będą od tego sukcesu oddzieleni i do nich trafią jedynie okruchy z pańskiego stołu. Jeżeli w ogóle coś trafi. Rozchmurzcie się! Skąd ta ponura mina? – powiadają na to AI-entuzjaści. Wśród ich argumentów najważniejszy jest ten o niesamowitym wzroście produktywności gospodarek, które popłyną na fali rozwoju sztucznej inteligencji.

Więcej w: Co z tą sztuczną inteligencją? Tak naprawdę to nie wiadomo (dostęp płatny)

Dziennik Gazeta Prawna: Netflix dla stalkerów. Kamery do odstraszania przestępców przy okazji umożliwiły policjantom w USA szpiegowanie partnerów

W USA narasta fala protestów przeciwko kamerom do identyfikowania pojazdów. Urządzenia te nie tylko odczytują tablice rejestracyjne, lecz także kolor, markę czy model samochodu. W ostatnim czasie wyszło na jaw, że wielu funkcjonariuszy policji wykorzystywało je do śledzenia swoich bliskich i byłych partnerów. Można je spotkać przy drogach w każdym stanie poza Alaską. Policjanci twierdzą, że ułatwiają im tropienie przestępców, ale mieszkańcy widzą w nich narzędzie ślepej inwigilacji. To napędzane sztuczną inteligencją urządzenia, które fotografują samochody przejeżdżające w odległości 23 m, rozpoznając ich kolor, markę, model i typ nadwozia. Potrafią wychwytywać nawet takie szczegóły jak wgniecenia w karoserii, bagażniki rowerowe, naklejki na zderzaku czy logo Ubera. Dane z kamer są przesyłane do bazy w chmurze, którą można przeczesywać, sortując wyniki po cechach auta. Funkcjonariusz nie musi więc znać numeru rejestracyjnego, żeby zidentyfikować czarnego SUV-a, którego kierowca włamał się do sklepu albo uciekł z miejsca wypadku. Wystarczy, że wpisze do wyszukiwarki opis samochodu, lokalizację i przedział czasowy, a system wyświetli mu listę podejrzanych pojazdów. W miastach pod najściślejszą obserwacją policja jest w stanie precyzyjnie odtworzyć trasy milionów samochodów. Firma Flock Safety, największy dostawca tego oprogramowania, w ostatnich kilku latach oplotła Amerykę siecią obejmującą 120 tys. kamer. Dzięki wsparciu czołowych inwestorów z Doliny Krzemowej i kontraktom ze służbami spółka wyrosła na potentata technologii nadzoru. Jest dziś wyceniana na 8,4 mld dol. Mimo że koszt urządzeń, włączając w to montaż i abonament, może sięgnąć kilku milionów dolarów, na zakup zdecydowało się 7 tys. komisariatów policji, czyli 40 proc. jednostek w USA.

Więcej w: Netflix dla stalkerów. Kamery do odstraszania przestępców przy okazji umożliwiły policjantom w USA szpiegowanie partnerów (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Anthropic oczekuje, że jego IPO dorówna rekordowemu SpaceX lub będzie większe

Anthropic, jedna z czołowych firm sztucznej inteligencji, spodziewa się dorównać lub przebić rekordową wartość pierwotnej oferty publicznej SpaceX, która ostatecznie wyniosła ponad 86 mld dol., poinformował Bloomberg powołując się na anonimowe źródła. Kosmiczna spółka Elona Muska początkowo pozyskała z pierwotnej oferty publicznej przeprowadzonej w czerwcu 75 mld dol., ale po realizacji przez banki prowadzące IPO opcji dodatkowego przydziału akcji kwota ta wzrosła ostatecznie do 86,2 mld dol. Według informatorów Bloomberga, Anthropic może formalnie złożyć dokumenty dotyczące planowanego IPO już pod koniec sierpnia. Zastrzegli, że dyskusje trwają i szczegóły oferty wciąż nie zostały ustalone. Źródła agencji twierdzą, że podczas ostatnich spotkań z inwestorami, prowadzonych przez dyrektora finansowego Krishnę Rao, unikano odpowiedzi na pytanie o wycenę spółki. Działający od pięciu lat twórca chatbota Claude podczas rundy finansowania w maju, w której pozyskał 65 mld dol., został wyceniony na 965 mld dol.. Tak jak inne czołowe spółki sztucznej inteligencji, Anthropic potrzebuje gigantycznego kapitału na pokrycie kosztu pozyskania ogromnej mocy obliczeniowej koniecznej do szkolenia najbardziej zaawansowanych modeli AI. Choć przychody spółki gwałtownie rosną i według Bloomberg News na koniec lipca było to tempo wskazujące na osiągnięcie 65 mld dol. w całym roku, to jest to wciąż za mało jak na jej potrzeby.

Więcej w: Anthropic oczekuje, że jego IPO dorówna rekordowemu SpaceX lub będzie większe (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Sprzedali biznesy za setki milionów złotych. Czy Tomasz i Piotr Karwatkowie z Open Mercato powtórzą sukces Divante i Callstacka?

Piotr i Tomasz Karwatkowie po wyjściu z Callstacka przy wycenie 500 mln zł wracają do roli przedsiębiorców. Ich Open Mercato ma łączyć open source, AI i narzędzia dla biznesu. Założyciele zaangażowali Macieja Grenia i Patryka Lewczuka, którzy obejmą udziały. Inwestują 3,7 mln zł i dają sobie rok na wybór strategii.

Więcej w: Sprzedali biznesy za setki milionów złotych. Czy Tomasz i Piotr Karwatkowie z Open Mercato powtórzą sukces Divante i Callstacka? (dostęp płatny)

Puls Biznesu: AI zaostrza konkurencję. Jak dziś wygrać na rynku pracy

Gdy sztuczna inteligencja może podkoloryzować CV, same deklaracje tracą na wartości. Kandydat musi przedstawić twardsze dowody: pokazać, że stale się uczy, zdobyć rynkowe referencje i pochwalić się rezultatami, których nie da się wygenerować promptem – mówi Ernest Wencel, headhunter wyższej kadry menedżerskiej i prezes agencji doradztwa personalnego Punkt X.

Więcej w: AI zaostrza konkurencję. Jak dziś wygrać na rynku pracy (dostęp płatny)
https://www.pb.pl/ai-zaostrza-konkurencje-jak-dzis-wygrac-na-rynku-pracy-1265537

Puls Biznesu: Twórca Unitree: Humanoidy dochodzą do momentu ChataGPT. To będzie rynkowy przełom

Maszyny podobne do ludzi potrafią coraz więcej. Podczas trwającej w Pekinie Światowej Konferencji Robotów w Pekinie pojawiły się opinie, że branża jest blisko przełomu, który może tym, czym było pojawienie się ChataGPT dla sztucznej inteligencji. Może to nastąpić już za dwa lata.

Więcej w: Twórca Unitree: Humanoidy dochodzą do momentu ChataGPT. To będzie rynkowy przełom (dostęp płatny)

Puls Biznesu: Cyfrowy Polsat: przeciętny klient płaci coraz więcej, telewizji zaszkodził mundial

Cyfrowy Polsat miał w drugim kwartale 853,4 mln zł skorygowanej EBITDA oraz 3,65 mld zł przychodów. Zysk jest trochę wyższy, a przychody niższe od oczekiwań. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. W rodzinie kontrolującej Cyfrowy Polsat, a wraz z nim m.in. Telewizję Polsat oraz Plusa i Netię, zgoda po dwóch latach sporów, które odbiły się na giełdowych notowaniach grupy, zaczęła majaczyć na horyzoncie. Jak pisaliśmy w PB w ubiegłym tygodniu, Zygmunt Solorz i jego obecna żona są bliscy osiągnięcia kompromisu z dziećmi miliardera, które pod koniec ubiegłego roku przejęły faktyczną kontrolę nad rodzinnymi biznesami. Tymczasem grupa medialno-telekomunikacyjna opublikowała wyniki za drugi kwartał i całe pierwsze półrocze po sesji w środę, 20 sierpnia. Dzień później jej przedstawiciele spotkali się z mediami na telekonferencji wynikowej. W drugim kwartale główny kanał telewizyjny Polsatu miał 7,4 proc. udziału w oglądalności, a jego kanały tematyczne – 14 proc. To lekki spadek – łącznie o 0,6 pkt proc. – Byliśmy pod presją atrakcyjnych praw sportowych, które miała konkurencja – poza oczywistym mundialem to też np. sukces Mai Chwalińskiej. Na dynamikę rynku reklamowego negatywnie wpłynął też efekt kalendarzowy i ciepły maj, w trakcie którego oglądano mniej telewizji – tłumaczy Janusz Pliszka, członek zarządu Telewizji Polsat. W całym pierwszym półroczu wydatki na reklamę TV i sponsoring spadły o 2,4 proc. na całym rynku, a w przypadku grupy Polsat – o 1,6 proc. W internecie, gdzie Polsat działa przede wszystkim za pośrednictwem Interii, grupa również zanotowała spadki średniomiesięcznej liczby użytkowników i odsłon. Wyraźne spadali jednak również wszyscy główni konkurenci, jak WP Holding, RASP czy Agora. – Utrzymaliśmy silne udziały w oglądalności, pokładamy duże nadzieje w ramówce jesiennej, cieszymy się też, że mimo trudnych warunków w drugim kwartale wyniki finansowe segmentu telewizyjnego poprawiły się. Spodziewamy się, że w całym roku rynek reklamy telewizyjnej będzie płaski, a rynek online zanotuje wysoki jednocyfrowy wzrost – mówi Janusz Pliszka.

Więcej w: Cyfrowy Polsat: przeciętny klient płaci coraz więcej, telewizji zaszkodził mundial (dostęp płatny)

Parkiet: Po wynikach: plusy i minusy Cyfrowego Polsatu

Grupa kolejny raz ścięła prognozę zysków segmentu zielonej energii. Nowa dyrektor finansowa Anna Miller-Pytlak podtrzymuje natomiast ogólne założenia na 2026 r. Niedługo można spodziewać się prezentacji wyników przeglądu strategicznego grupy.  Sporymi wahaniami notowań przyjęli inwestorzy wyniki Grupy Cyfrowy Polsat za drugi kwartał i pierwsze półrocze 2026 r., choć jej zyski drugi kwartał z rzędu poszły w górę. Na czwartkowej sesji akcja spółki kosztowała od 17,2 zł do poniżej 16 zł. W II kwartale br. skonsolidowane przychody Cyfrowego Polsatu wyniosły 3,69 mld zł, o 2,9 proc. więcej niż w tym samym okresie 2025 r. Skorygowana o zdarzenia jednorazowe EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) wzrosła nieco szybciej niż przychody: bo o 3,6 proc. do 853,4 mln zł. Zysk operacyjny urósł rok do roku o 15,3 proc. do 443,1 mln zł, a zysk netto aż o 52,7 proc. do 172,5 mln zł. Zysk netto był wyższy o 8,2 proc. od oczekiwanego przez biura maklerskie. Pozostałe parametry – z wyjątkiem przychodów – były nieznacznie lepsze od oczekiwanych.

Więcej w: Po wynikach: plusy i minusy Cyfrowego Polsatu (dostęp płatny)

Parkiet: Hossa AI w cieniu 40 bilionów dolarów amerykańskiego długu

Na rynku technologicznym przewagę wciąż zachowują byki, jednak obecne zmagania rozgrywają się w wyjątkowo ciekawym rejonie cenowym.

Więcej w: Hossa AI w cieniu 40 bilionów dolarów amerykańskiego długu (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Bolt czy Uber powinny zatrudniać na etat

Łącznie 69 proc. uczestników badania przeprowadzonego przez IBRiS dla „Rzeczpospolitej” uważa, że kierowcy, kurierzy czy dostawcy jedzenia przyjmujący zlecenia za pośrednictwem platform internetowych powinni być zatrudnieni na podstawie umów o pracę. Przeciwnego zdania jest jedynie 17,4 proc. respondentów. Natomiast 13,6 proc. nie ma zdania na ten temat. Poparcie dla zatrudnienia na etat jest wysokie niezależnie od preferencji politycznych. Najwyższe deklarują wyborcy Nowej Lewicy – 79 proc., następnie KO – 71 proc. Wśród sympatyków PiS i Trzeciej Drogi jest to po 63 proc., a Konfederacji – 59 proc. Formy zatrudnienia dostawców jedzenia, kierowców i kurierów nie dzielą więc społeczeństwa tak mocno według klucza politycznego, jak można byłoby się spodziewać. Zgodnie z rządowym projektem zmian w prawie obowiązywać ma domniemanie, że osoby pracujące za pośrednictwem platform spełniają warunki zatrudnienia na etat. Dla przedsiębiorców oznacza to nowe obowiązki organizacyjne, informacyjne i kontrolne, a w przypadku przekwalifikowania części współpracowników na pracowników – również wyższe koszty zatrudnienia, które mogą (choćby częściowo) przerzucić na konsumentów.

Więcej w: Dostawcy jedzenia i kierowcy powinni pracować na etatach (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Kontrole w Pyszne.pl mogą przynieść pozwy i efekt domina

Wspierany przez Rafała Brzoskę i Michała Sołowowa think tank zarzuca PIP instrumentalne wykorzystanie narzędzi nadzoru. Ostrzega przed „śmiercią cywilną” platform internetowych i potężnymi roszczeniami wobec Polski. W najbliższy poniedziałek miała zakończyć się kontrola Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) w Pyszne.pl, ale – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – została ona przedłużona. To m.in. efekt odwołania platformy, która złożyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na działania PIP. Część ekspertów uważa, że to tylko odwlekanie politycznego wyroku, który już zapadł. Nieoficjalnie się mówi, że finał ma być taki, by tysiące kurierów, z którymi platforma oferująca dowóz jedzenia rozwiązała umowy, zostało przywróconych i to na umowę o pracę. Konsekwencje tego ruchu mogą być daleko idące. Nie tylko wzrosną koszty usług dostaw i to nawet o 15 zł za zamówienie, co – jak pokazuje badanie Ariadna – sprawi, że 84 proc. konsumentów zrezygnuje z zamawiania jedzenia z dostawą (61 proc. restauratorów spodziewałoby się spadku liczby zamówień o ponad 30 proc.), ale również branża partnerów firm kurierskich i taksówkarskich straci rację bytu, a Polska narazi się na ryzyko wielomilionowych odszkodowań i pozwów ze strony zagranicznych inwestorów z sektora gig economy (platformy z pracą dorywczą).

Więcej w: Kontrole w Pyszne.pl mogą przynieść pozwy i efekt domina (dostęp płatny)

Rzeczpospolita: Czy organizacja jest gotowa na AI? Czas na diagnozę

AI może przyspieszyć rozwój firmy lub spotęgować jej problemy. O tym, który scenariusz się zrealizuje, decydują strategia, oferta, procesy, kompetencje i motywacja zespołu. Wiele firm rozpoczyna obecnie projekty związane ze sztuczną inteligencją (AI), bez uprzedniej odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy organizacja jest rzeczywiście gotowa do realizacji swojej wizji strategicznej w nowej rzeczywistości technologicznej? Paradoks polega na tym, że AI rzadko jest głównym problemem. Jest nim raczej brak spójności pomiędzy strategią, ofertą rynkową, sposobem działania organizacji oraz kompetencjami ludzi. AI działa jak wzmacniacz. W dobrze zarządzanej firmie przyspiesza rozwój, poprawia produktywność i pomaga budować przewagę konkurencyjną. W źle przygotowanej organizacji skaluje chaos, błędne decyzje oraz marnotrawstwo zasobów. Dlatego przed uruchomieniem kolejnych projektów AI warto przeprowadzić diagnozę gotowości firmy do realizacji jej wizji strategicznej. Taka diagnoza powinna obejmować pięć wzajemnie powiązanych obszarów: strategię; produkty i usługi; organizację wraz z systemami i procesami; wiedzę, kompetencje zgromadzone w firmie oraz motywację ludzi. Dopiero całościowa ocena pozwala stwierdzić, czy AI będzie źródłem wartości, czy jedynie kolejnym kosztem.

Więcej w: Czy organizacja jest gotowa na AI? Czas na diagnozę (dostęp płatny)

Gazeta Wyborcza: Czy firmy zautomatyzują się na śmierć? Alternatywą jest „luksusowy komunizm"

Jeśli firmy ślepo dołączą do wyścigu automatyzacji, to mogą zniszczyć rynek, dzięki któremu w ogóle istnieją. Jeśli wszystkich pracowników zastąpi AI, to kto i za co będzie kupował? Od kilku dni w internecie popularność zdobywa praca badawcza pt. „AI Layoff Trap" autorstwa Bretta Falka i Gerry’ego Tsoukalasa z Uniwersytetu w Pensylwanii, która mówi o problemie wypychania ludzi z rynku pracy przez AI i automatyzację. Autorzy pracy postawili hipotezę, że jeśli w danym sektorze wyścig automatyzacji pójdzie za szybko, to cały sektor straci, bo zwolnieni pracownicy nie będą mieli za co kupować towarów i usług firm w nim działających. Twierdzą, że firmy będą się automatyzować, nawet jeśli wiedzą o tym negatywnym efekcie.

Więcej w: Czy firmy zautomatyzują się na śmierć? Alternatywą jest „luksusowy komunizm" (dostęp płatny)