Dziennik Gazeta Prawna: Co to ja miałem zrobić? Jak platformy algorytmiczne kradną naszą pamięć
Media społecznościowe: więcej stresu, słabsza pamięć. Czy wchodząc w interakcję z tak radykalną formą przyciągania uwagi, jaką serwują nam społecznościówki, dzielimy się nią z korporacjami bezstratnie, czy też kradną one ją bezpowrotnie? Człowiek potrzebuje chwili wytchnienia, np. momentu oderwania od pracy. W tym czasie może zatopić się w myślach, niezobowiązująco porozmawiać z innymi albo też sięgnąć po smartfon. Wszystkie te czynności różnią się natężeniem informacji, z którymi się zaznajamiamy, i tym, jak dogłębnie się z nimi zaznajamiamy. Więcej, szybciej i intensywniej stymuluje efekt natychmiastowej gratyfikacji, nakłaniając coraz więcej z nas do wzięcia do ręki telefonu. Czy wchodząc w interakcję z tak radykalną formą przyciągania naszej uwagi, dzielimy się nią z korporacjami bezstratnie, czy też kradną one ją bezpowrotnie? Nadmiar informacji jest związany ze wzrostem chronicznego stresu, a korzystanie z mediów społecznościowych może mieć szkodliwy wpływ na funkcjonowanie pamięci. Francesco Chiossi, Luke Haliburton, Changkun Ou, Andreas Butz, Albrecht Schmidt (wszyscy z Uniwersytetu Ludwiga Maksymiliana w Monachium) przeprowadzili eksperyment symulujący sytuację taką, jak ta opisana na wstępie. Uczestnicy badania wykonywali dwa zadania. Pierwsze polegało na jak najszybszym rozstrzygnięciu, czy prezentowany ciąg liter tworzy słowo. Drugie wymagało zapamiętania dodatkowych poleceń i wykonania dodatkowej czynności, gdy w trakcie zadania pojawiały się określone słowa sygnały.
Więcej w: Co to ja miałem zrobić? Jak platformy algorytmiczne kradną naszą pamięć (dostęp płatny)
Dziennik Gazeta Prawna: Lajki nie kosztują w przeciwieństwie do płyt. Czy wydawcy muzyki sobie z tym poradzą?
W dobie taniego dostępu do muzyki w sieci coraz trudniej wymagać od melomana, żeby kupował CD czy winyle. Jeśli zapytać ludzi, czy warto wydawać rodzimą muzykę, większość odpowie zgodnym chórem, że tak. Gdy jednak przychodzi co do czego (do kupowania) i płyta jest na rynku, polubią post na Face booku, napiszą komentarz, zostawią buźki i serduszka, co nijak nie przekłada się na sprzedaż. Pod koniec lipca w serwisach społecznościowych pojawił się poruszający wpis polskiego wydawcy muzyki niezależnej. Jakiś czas temu jego wytwórnia wydała album z muzyką elektroniczną polskiego wykonawcy, aby ocalić tę twórczość od zapomnienia. Zainteresowanie było umiarkowane. „Przy tej płycie pierwszy raz od dawna zacząłem się naprawdę zastanawiać… dla kogo ja to robię?” – napisał autor postu. Dodał, że nie zamierza się nad sobą użalać, nie oczekuje litości, współczucia ani nagłego wysypu zamówień tej czy innej płyty, bo marne by to było pocieszenie. Po prostu chciał się podzielić z osobami obserwującymi go w serwisach społecznościowych rozterką, czy praca wydawnicza ma jeszcze sens, czy jeszcze komuś zależy na polskiej muzyce niezależnej, skoro kliknięcia pod postem nic nie kosztują, a zakup płyty jest zbyt dużym wydatkiem, najwyraźniej mniej opłacalnym niż odnawianie comiesięcznych subskrypcji w serwisach streamingowych za słuchanie muzyki po niewygórowanej cenie. Do kolekcjonerów, którzy nagabują go za każdym razem, czy jakaś płyta wyjdzie także na winylu, sam ma pytanie: skąd wziąć na to pieniądze? Koszt produkcji 300 egzemplarzy to ok. 8–9 tys. zł netto. „Kiedy taki nakład ma się zwrócić? A może trafniejsze byłoby inne pytanie: z czego?” – zagadnął fanów swojego profilu wydawca.
Więcej w: Lajki nie kosztują w przeciwieństwie do płyt. Czy wydawcy muzyki sobie z tym poradzą? (dostęp płatny)
Dziennik Gazeta Prawna: AI szuka tanich rozwiązań kosztem ludzi
Odbiorcy poszukują kontaktu z wytworami prawdziwego człowieka, bo sztuka pozostaje dla nas nośnikiem ludzkich emocji i uniwersalnych wartości. Produkt generowany maszynowo bywa instynktownie traktowany jak oszustwo – mówi Maciej Janik, adwokat Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Jak zauważa, wszystkie dostrzegalne korzyści, takie jak: przyspieszenie procesów, brak konieczności angażowania licznych zespołów do projektów wstępnych czy łatwiejsza produkcja efektów specjalnych, mają drugą stronę medalu. Uproszczenia umożliwiające realizację projektów mniejszym kosztem nieodłącznie wiążą się z tym, że ktoś na tym traci. Jeżeli zaawansowany system potrafi w ułamku sekundy nagrać symfonię bez udziału orkiestry, to muzycy nie otrzymają wynagrodzenia, gdyż zastąpi ich algorytm. Systemy takie są tańsze, ponieważ eliminują koszty pracy ludzkiej. Ułatwiając tworzenie i otwierając sferę kreatywną dla osób bez zaplecza finansowego, jednocześnie odbierają zajęcie tym, którzy dotąd wykonywali niezbędne zadania cząstkowe. Tracą storyboardziści, twórcy wstępnych animacji czy autorzy szkiców w branży filmowej i muzycznej.
Więcej w: AI szuka tanich rozwiązań kosztem ludzi (dostęp płatny)
Dziennik Gazeta Prawna: Twórca w cieniu algorytmów
Szybki rozwój generatywnych modeli stawia sektor kreatywny przed wyzwaniami prawnymi, ekonomicznymi i etycznymi. O konsekwencjach oraz przyszłości kultury i twórców rozmawiali uczestnicy dyskusji w redakcji DGP. Punktem wyjścia do debaty „Twórca wobec sztucznej inteligencji. Jak AI zmienia zasady rynku kreatywnego?” była odpowiedź na pytanie, czy sztuczna inteligencja stanowi dla twórców wsparcie, czy bezpośrednią konkurencję. Zofia Domaradzka, kompozytorka muzyki do gier wideo i mediów, zauważyła, że rynek technologiczny w pierwszej kolejności promuje rozwiązania najbardziej widowiskowe. – Wydaje mi się, że to jest coś, czym najłatwiej zaimponować inwestorom, bardziej niż np. zaprezentowaniem narzędzia, które usprawnia workflow kompozytorom – oceniła, wskazując na aplikacje generujące całe utwory na podstawie pojedynczego promptu. Wyraziła jednak nadzieję, że z czasem uwaga przeniesie się na programy wspomagające twórców w powtarzalnych zadaniach bez ingerencji w myśl twórczą. Do tej opinii przychylił się dr hab. Rafał Kasprzak, profesor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, wskazując, że obecne systemy generatywne nie są w stanie w pełni zastąpić ludzkiej wyobraźni.
Więcej w: Twórca w cieniu algorytmów (dostęp płatny)
Puls Biznesu: Eleven Labs zmieni sposób sprzedaży polis Trasti
Insurtech, kierowany przez Artura Olecha, byłego prezesa PZU będzie wykorzystywał głosową sztuczną inteligencję do sprzedaży ubezpieczeń. Współpraca jest zapowiedzią wdrożenia nowej oferty, którą w najbliższych tygodniach zaproponuje ubezpieczyciel.
Więcej w: Eleven Labs zmieni sposób sprzedaży polis Trasti (dostęp płatny)
Puls Biznesu: Spóźnialscy mogą wygrać na AI. Według BCG mają dwa lata, by wykorzystać szansę
Firmy, które zaczynają szerzej wdrażać sztuczną inteligencję, mogą zrobić to taniej i skuteczniej niż pionierzy, ale według Andreja Levina, szefa BCG X w Europie Środkowej, mają około dwóch lat na wykorzystanie tej szansy. Ekspert przewiduje, że na rynku AI nie obejdzie się bez wstrząsów. Prognozuje też przebudowę handlu i zmiany na rynku pracy.
Więcej w: Spóźnialscy mogą wygrać na AI. Według BCG mają dwa lata, by wykorzystać szansę (dostęp płatny)
Puls Biznesu: Dlaczego roczny deficyt cyfrowy Polski przekracza 60 mld zł? „Świat wszedł w nową epokę”
Ponad 60 proc. wartości rynku IT w Polsce generowane jest przez import zagranicznych rozwiązań, a 30 proc. rynku przechodzi przez kanały największych dystrybutorów, w których portfolio brakuje polskich produktów. Ponadto zamówienia publiczne utrwalają przewagę zagranicznych dostawców. Takie wnioski płyną z raportu „Polskie technologie w cieniu globalnych graczy”.
Więcej w: Dlaczego roczny deficyt cyfrowy Polski przekracza 60 mld zł? „Świat wszedł w nową epokę” (dostęp płatny)
Puls Biznesu: Paramount Pictures pracuje nad filmem w uniwersum "Cyberpunka"
Paramount Pictures pracuje nad filmem rozgrywającym się w uniwersum "Cyberpunka", który będzie oparty na grze CD Projektu Red – podał serwis Deadline. Informację na platformie X potwierdził Joint CEO spółki, Michał Nowakowski wskazując, że spółka podzieli się szczegółami we właściwym czasie. Za produkcję we współpracy z deweloperem gier będzie odpowiadał Lorenzo di Bonaventura. W artykule nie podano jednak konkretnych informacji dotyczących scenarzysty, reżysera i obsady. Lorenzo di Bonaventura był m.in. producentem wszystkim z filmowych serii "Transformers" oraz "G.I. Joe". Deadline wskazuje, że Paramount ostatnio mocniej interesuje się growymi franczyzami. Jeszcze w październiku zadebiutuje film studia pt. "Street Fighter", który będzie adaptacją jednej z najpopularniejszych marek w z gatunku bijatyk. Paramount planuje również film oparty na franczyzie "Call of Duty". "Jesteśmy podekscytowani możliwością współpracy z Paramount jako przyszłym partnerem, który podziela nasze kreatywne ambicje związane z marką Cyberpunk. We właściwym czasie będziemy mogli ujawnić więcej szczegółów" – napisał na platformie Nowakowski.
Więcej w: Paramount Pictures pracuje nad filmem w uniwersum "Cyberpunka" (dostęp płatny)
Rzeczpospolita: Samotne wilki i cyfrowy narcyzm
Platformy cyfrowe wychowują dziś młodzież. Relacje, które tam powstają, formują osobowość młodego człowieka – mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz, psycholog z Uczelni Korczaka. Co powoduje, że cichy, nierzucający się w oczy młody człowiek idzie z nożem do szkoły, w plecaku ma domowej roboty bombę, aby ranić rówieśników, nauczycieli i przypadkowe osoby? Z relacji świadków wynika, że zapowiadał, że będzie o nim głośno w dniu urodzin. – Co dzieje się w głowie, wie tylko sprawca. Możemy snuć pewne hipotezy i przypuszczać, że mamy do czynienia z procesem radykalizacji prowadzącej do przemocy. Istotna jest odpowiedź na pytanie, jakie były jej inne objawy, środowisko, w którym funkcjonował młody człowiek, jakie wydarzenia z jego życia spowodowały, że na końcu podjął tak dramatyczną decyzję najprawdopodobniej zabicia innych osób. To musi być przedmiotem badań profesjonalistów – odpowiada Ciesiołkiewicz.
Więcej w: Samotne wilki i cyfrowy narcyzm (dostęp płatny)
Gazeta Wyborcza: Nawet jeśli za atakami nożem w szkołach nie stoi "challenge", wyzwania z sieci już dawno przestały być zabawą
Czy za ostatnimi atakami w szkołach może stać internetowe "wyzwanie" – ten wątek bada policja. Aplikacja KidsAlert podała, że według jej monitoringu "challenge'u" polegającego na przychodzeniu z nożem do szkoły nie ma. Jednak problem inspiracji do przemocowych i ryzykownych zachowań – nazywanych "challenge'ami" – istnieje. Ryzykowne zabawy stają się nową codziennością. Policja już dawno zwracała uwagę, że dzisiaj mamy zupełnie nowe wyzwanie niż jeszcze kilkanaście lat temu. Bo choć entuzjastów ryzykownych zabaw nigdy wśród młodych ludzi nie brakowało i zapewne brakować nie będzie, to zmienia się jednak ich charakter. "To już nie jest wdrapywanie się na jak najwyższą gałąź, skakanie z jak najwyższej wysokości, czy zjazd rowerem ze stromej górki charakterystyczne dla pokolenia X i pierwszych roczników tzw. millenialsów. Cyfryzacja i upowszechnienie dostępu do internetu spowodowały zmianę zabawowych trendów wśród dzieci i młodzieży" – czytamy w stołecznym magazynie policji w publikacji sprzed roku.
Więcej w: Nawet jeśli za atakami nożem w szkołach nie stoi "challenge", wyzwania z sieci już dawno przestały być zabawą (dostęp płatny)
Gazeta Wyborcza: Kampania nacisku. Tak Tesla przekonuje w Unii Europejskiej do Full Self-Driving
Tesla chce, by Unia Europejska jak najszybciej dała zielone światło dla jej technologii autonomicznej jazdy (FSD – Full Self-Driving). W tym celu firma nie tylko prowadzi rozmowy z regulatorami, ale i kampanie w portalach społecznościowych. Te formy nacisku przynoszą już efekty. "Kampania nacisku" – tak o działaniach Tesli pisze Reuters. Według agencji przedstawiciele Tesli bezpośrednio naciskali na regulatorów, przedstawiając własne badania, z których wynika, że zastosowanie technologii Full Self-Driving, czyli autonomicznej jazdy, przyczynia się do zmniejszenia liczby wypadków. Co więcej, Tesla miała wykorzystywać portale społecznościowych do mobilizowania entuzjastów tego rozwiązania i zachęcania ich, by jak najwięcej mówili o potrzebie wprowadzenia FSD na ulice.
Więcej w: Kampania nacisku. Tak Tesla przekonuje w Unii Europejskiej do Full Self-Driving (dostęp płatny)