TELKO.IN / Artykuły / Komentarz

Stawiam na Zipek mobile

MVNO to nie jest biznes dla przedsiębiorców telekomunikacyjnych, tylko dla venture kapitalistów, socjologów i trendsetterów.

Trudno prognozować przyszłość branży MVNO w Polsce, ponieważ wszystko co widoczne, mierzalne i racjonalne dało tej branży 3 proc. rynku. Podwojenie tego udziału oparte może być tylko na tym, czego jeszcze nie widzimy. Na tym jak lubimy, jako konsumenci, zaskakiwać dostawców.

Wszystko zaczęło się od mBank mobile, który teoretycznie miał wszelkie atuty: rozpoznawalny brand, atrakcyjną ofertę i link do innych usług (bankowych). Trwało to kilka lat i zakończyło się przejęciem bazy klienckiej przez Orange. Jako samodzielny byt nie ostał się żaden z MVNO z większymi ambicjami ‒ jak Virgin Mobile. Stało się dogmatem, że na rynku rządzonym przez wielką czwórką żaden niezależny MVNO rewolucji nie dokona.

Dzisiaj najwięksi MVNO, to ponadnarodowe grupy z usługami skierowanymi do migrantów jak Lebara czy Lycamobile, albo tanie brandy największych operatorów amerykańskich. Wyjątkiem jest Cosumer Cellular ‒ samodzielny gracz, także z USA, z kilkumilionową bazą (ale na rynku, na którym działa 600 mln kart SIM), czy SnailMobile ‒ samodzielny gracz chiński, z kilkunastomilionową bazą (ale na rynku, na którym działa prawie 5 mld SIM).

Dla Polski na początku benchmarkiem było Virgin Mobile z 4 mln kart SIM stanowiącymi 6 proc. mobilnego rynku w Wielkiej Brytanii. Niedługo po osiągnięciu szczytu popularności Virgin został przejęty przez operatora infrastrukturalnego, potem stał się częścią konwergentnej grupy telekomunikacyjnej, a trzy lata temu jako samodzielna marka został w ogóle zlikwidowany.

Polski przeszczep tego brandu był jednak przykładem modelu, który wykazuje się większą żywotnością: wejść na rynek, zbudować bazę i sprzedać ją operatorowi infrastrukturalnemu. Nie wiem do końca, jaki był finansowy efekt projektu Virgin Mobile Polska, ale wiem, że przynajmniej niektórzy byli zadowoleni ze sprzedaży do Playa. Podobna była historia Premium Mobile. Podobnie pomyślano jeszcze kilka przedsięwzięć, które wciąż na rynku walczą, i które już z rynku zniknęły. Jestem jednak pewien, że porażki nie odstraszą naśladowców, póki na rynku są pieniądze do zainwestowania i przedsiębiorczy menedżerowie. Zwłaszcza, że koniunktura odwróci się na korzyść.

Na tym rynku, na którym łańcuch wartości kontrolują MNO, trudno ‒ na poważnie ‒ walczyć ceną. MVNO są zazwyczaj tani… i dlatego mają 3 proc. rynku. To jest zarazem przyczyna i skutek. W działalności MVNO jest mało wartości, więc trudno o wysokie ARPU. Że walka na stawki to droga donikąd, mówi się jednak na tym rynku… od początku. Że trzeba szukać pozacenowych wartości… No i te poszukiwania, jak na razie, dały 3 proc. rynku. Przed Legia Mobile była Lechia mobile, a przed TV Republika mobile była sieć wRodzinie. Ja myślę, że to po prostu nie to pokolenie.

W tekście Marka Jaślana padło ważne według mnie słowo: influencer. Warto zwrócić na nie uwagę, nie tylko jako zjawisko samo w sobie, ale także symbol rzeczywistości współczesnych dzieci i nastolatków. Nie wiem, czy marka Zipek mobile tudzież mNatsu ma dzisiaj ekonomiczny potencjał, ale wiem, że rośnie nowe pokolenie konsumentów, o potrzebach ‒ być może ‒ zupełnie innych niż znamy dzisiaj. Kto wie, czy Orange, Plus, T-Mobile a nawet Play za 5-10 lat nie okażą się „boomerskie” i w dobrym tonie będzie mieć telefon pod bardziej ekskluzywną i lepiej identyfikującą osobowość marką? I wtedy pojawią się nowe pieniądze dla MVNO. I to serdecznie radzę obserwować venture kapitalistom, socjologom i trendsetterom.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

Czytaj również: