System Monitorowania Jakości Internetu UKE na cenzurze: to żadna pomoc dla użytkownika internetu

W związku z kontrowersyjnym projektem Urzędu Komunikacji Elektronicznej budowy za kilkanaście milionów złotych System Monitorowania Jakości Internetu (SMJI) i publikacji TELKO.in  Zapędy UKE do budowy systemu monitoringu Internetu kosztowne dla podatników”, która wywołał duże zainteresowanie, zapytaliśmy jednego  z użytkowników narzędzia SMJI, który jest przedsiębiorcą telekomunikacyjnym i sprawdzał systemem pod kątem użyteczności dla swych klientów, jak ocenia to rozwiązanie.

Ocena nie wypada korzystnie dla regulatora:

„Rozwiązanie UKE oceniam negatywnie, ponieważ w praktyce nie stanowi ono realnej pomocy dla przeciętnego klienta, który ma problem z usługą internetu stacjonarnego.

Użytkownik zaawansowany w większości przypadków potrafi samodzielnie przeprowadzić podstawową diagnostykę łącza i ocenić, czy problem leży po stronie dostawcy, czy we własnej sieci domowej. Natomiast przeciętny użytkownik zostaje zmuszony do korzystania z PUESC UKE, które jest systemem skomplikowanym i mało przyjaznym — porównywalnym pod względem uciążliwości do ePUAP-u.

Sam proces jest nieintuicyjny. Strona UKE nie prowadzi użytkownika wprost do właściwej procedury, a po zalogowaniu do PUESC trzeba jeszcze samodzielnie odnaleźć odpowiedni formularz i poprawnie go wypełnić. To już na tym etapie może skutecznie zniechęcić mniej techniczną osobę.

Nawet po otrzymaniu próbnika jest niewiele lepiej. Urządzenie trzeba prawidłowo podłączyć, a instrukcja nie wyjaśnia tego w wystarczająco prosty i jednoznaczny sposób. Co więcej, sam próbnik nie sygnalizuje użytkownikowi w czytelny sposób, czy został podłączony poprawnie i czy pomiary są wykonywane prawidłowo. W razie błędu użytkownik nie otrzymuje jasnej informacji zwrotnej — po prostu nie pojawiają się wyniki pomiaru. To powoduje, że całe rozwiązanie jest mało użyteczne dla grupy, której teoretycznie powinno najbardziej pomagać.

Dodać trzeba również, że rynek usług stacjonarnego dostępu do internetu istotnie zmienił się przez ostatnie osiem lat. Wielu dostawców wycofało się z technologii xDSL czy radiodostępu w segmencie łączy stacjonarnych. Obecnie dominują usługi FTTH, świadczone przede wszystkim w oparciu o technologie GPON, a coraz częściej także XGS-PON.

W takim modelu awarie samej usługi na odcinku do urządzenia klienckiego występują zdecydowanie rzadziej niż w starszych technologiach. W praktyce trzeba się naprawdę „postarać”, aby usługa dostarczona do terminala abonenckiego była wadliwa. Znaczna część problemów zgłaszanych przez użytkowników dotyczy dziś nie samego łącza operatora, lecz środowiska po stronie klienta: domowej sieci WiFi, nieprawidłowego rozmieszczenia routera, zakłóceń radiowych, przeciążonych urządzeń końcowych albo błędnej konfiguracji sieci lokalnej".