UM w Krośnie tonuje nastroje w sprawie nowych masztów komórkowych w mieście

W Krośnie wśród części mieszkańców pojawił się niepokój, że pojawią kolejne maszty telefonii komórkowej. Po ul. Traugutta mają to być stacje bazowe przy ul. Bema i Lelewela.

W sprawę włączył się Urząd Miasta chcąc stonować nastroje, wyjaśnia, jak wygląda procedura administracyjna. Zapewnia też, że planowane stacje bazowe nie stanowią zagrożenia dla zdrowia ani bezpieczeństwa, a ich funkcjonowanie podlega ścisłym regulacjom.

Jak informuje urząd, odnośnie budowy masztu przy ul. Lelewela Urząd Miasta nie ma żadnych informacji, jednak  krośnieński magistrat potwierdza o wpłynięciu wniosku dotyczącego udzielenia pozwolenia na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej przy ul. Bema. Obecnie trwa jego weryfikacja pod względem formalnym, zgodnie z obowiązującymi procedurami administracyjnymi. 

Magistrat wskazuje na Instytut łączności, którego pracownicy byli w końcu stycznia na spotkaniu informacyjnym w mieście i tłumaczyli, że stacje bazowe nie stanową zagrożenia dla zdrowia ani bezpieczeństwa, a ich funkcjonowanie podlega ścisłym regulacjom prawnym oraz stałemu nadzorowi.

–  Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami tzw. organ administracji architektoniczno-budowlanej, którym w przypadku Krosna jest Prezydent Miasta, nie ma możliwości odmowy wydania pozwolenia na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej, jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagania przewidziane przepisami prawa. Urzędnicy sprawdzający wniosek działają w ściśle określonych ramach i zgodnie z procedurą (art. 35 ust. 1 ustawy Prawo budowlane) Oznacza to, że decyzje administracyjne nie są uznaniowe, lecz oparte na jasno określonych kryteriach. Jednocześnie każda taka inwestycja podlega obowiązkowym analizom oddziaływania. Oddziaływanie tego typu inwestycji na środowisko, w tym na ludzi, polega w głównej mierze na emisji promieniowania elektromagnetycznego (PEM) – tłumaczy urząd.

Wskazuje, że w dyskusjach na temat stacji bazowych często pojawia się kwestia pola elektromagnetycznego (PEM). Tymczasem  – jak wyjaśnia – warto wiedzieć, że telefon komórkowy emituje najsilniejsze pole wtedy, gdy próbuje znaleźć zasięg lub pracuje w miejscu o słabym sygnale. Gdy urządzenie ma zapewnione stabilne połączenie z siecią, jego emisja jest znacznie niższa. Podobnie działa starszy sprzęt – telefony starszych generacji mają wyższe dopuszczalne poziomy emisji niż nowoczesne urządzenia. Oznacza to, że – paradoksalnie–- brak odpowiedniej liczby stacji bazowych może prowadzić do większej ekspozycji użytkownika na PEM, a nie odwrotnie.

Dodaje też, że pole elektromagnetyczne nie jest zjawiskiem związanym wyłącznie z telefonią komórkową. Jego źródłem są także elementy codziennego otoczenia, takie jak instalacja elektryczna w ścianach budynków, odbiorniki radiowe i telewizyjne, routery internetowe czy inne urządzenia elektroniczne. Każde z nich działa w oparciu o obowiązujące normy. W praktyce poziomy PEM emitowane przez stacje bazowe w miejscach dostępnych dla ludności są zazwyczaj wielokrotnie niższe od dopuszczalnych wartości określonych w przepisach.

Monitoring natężenia pola elektromagnetycznego w Polsce prowadzą niezależne i wyspecjalizowane instytucje. Odpowiada za to m.in. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ), a także akredytowane jednostki badawcze, takie jak Instytut Łączności – Państwowy Instytut Badawczy (IŁ-PIB).