Blisko 100 osób przyszło na zebranie w miejscowości Płoskie w gminie Zamość, by protestować przeciwko budowie 52-metrowego masztu sieci Play. Jak relacjonuje "Tygodnik Zamojski", mieszkańcy są wzburzeni, że konstrukcja ma powstać w pobliżu szkoły, domów i lotniska. Trwające ponad trzy godziny spotkanie momentami przeradzało się w ostrą wymianę zdań. Padały ostre słowa o skandalu, wadliwej procedurze, łamaniu przepisów i możliwym zainteresowaniu sprawą przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Planowana wieża ma mieć około 52 metrów wysokości, tyle, co zamojski ratusz. Miałaby być położona w odległości około 200 metrów od szkoły i przedszkola, blisko domów, lotniska w Mokrem i w sąsiedztwie źródeł oraz siedlisk Natura 2000. Inwestorem jest spółka P4, operator sieci Play.
– Nie sprzeciwiamy się rozwojowi infrastruktury telefonii komórkowej, która poprawia zasięg, ale nie chcemy, by maszt powstał w planowanej przez operatora lokalizacji. Tu chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców – argumentował poseł Sławomir Zawiślak, występujący także jako mieszkaniec Płoskiego. – Zrobimy wszystko, by maszt sieci 5G w tej lokalizacji nie powstał – zapowiedział.
Zebranie otworzył sołtys Płoskiego Tadeusz Kostrubiec, który już na początku poinformował mieszkańców, że w sprawie inwestycji zostało złożone zawiadomienie do prokuratury.
Przedstawiciel spółki P4 Paweł Antończyk próbował przekonywać mieszkańców, że budowa masztu jest konieczna dla zapewnienia nowoczesnej łączności i bezpieczeństwa.
– To nie króliki czy zajączki korzystają z telefonii komórkowej, tylko ludzie. Przy wyjściu jest kosz. Proszę wyrzucić telefony komórkowe, jeśli państwo nie chcecie korzystać z telefonii – powiedział ironicznie, co wywołało poruszenie na sali.
Wójt gminy Zamość Ryszard Gliwiński stanowczo podkreślał, że gmina nie wydawała zgody na budowę samego masztu.
– Wbrew temu, co tutaj wcześniej powiedziano, gmina Zamość nie wydawała decyzji celu publicznego dla lokalizacji tej wieży telefonii komórkowej, a jedynie dla przyłącza energetycznego – zaznaczył.
Na słowa wójta bardzo emocjonalnie reagował starosta zamojski Stanisław Grześko, który wydał pozwolenie na budowę.
– Nie mogłem odmówić wydania decyzji, bo złamałbym prawo ustanowione przez posłów – przekonywał.
I podkreślał, że do starostwa wpłynęły wszystkie wymagane uzgodnienia i dokumenty.
– Otrzymaliśmy pozytywne opinie lotnictwa wojskowego i Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Prawo budowlane jasno mówi, że jeśli inwestor spełnia wymagania formalne, organ nie może odmówić wydania pozwolenia – mówił. Jednocześnie zaznaczał, że sam ma krytyczne zdanie wobec części obowiązujących przepisów.
Najmocniejsze wystąpienie podczas zebrania miał jednak dyrektor Aeroklubu Ziemi Zamojskiej Mateusz Nowak, który bardzo ostro mówił o zagrożeniach dla bezpieczeństwa lotniczego.
– Chciałbym powiedzieć, w jaki sposób dowiedzieliśmy się o budowie tego masztu i co się zmieni, kiedy on tutaj powstanie. Maszt będzie miał 52 metry wysokości, a więc będzie stanowił przeszkodę lotniczą w rejonie lotniska. Czy maszt będzie posiadał oświetlenie przeszkodowe? – pytał.
Nie uzyskał odpowiedzi. Nowak odniósł się także do kwestii wydanych zgód, na które powoływała się spółka P4, a także do kwestii proceduralnych, które – jego zdaniem – nie zostały zachowane, a wręcz złamane.
Na zakończenie mieszkańcy niemal jednogłośnie przyjęli stanowisko sprzeciwiające się budowie masztu w obecnie planowanej lokalizacji.