W Orange świętują, bo zdobyli w pierwszym w kwartale tego roku 17 tys. klientów na przenoszeniu numerów i są liderem w tej klasyfikacji. W Polkomtelu stracili 32 tys. kart SIM na MNP i nie widzą specjalnego problemu. Czy w tych statystykach będą niebawem widoczni bardziej lokalni operatorzy i dlaczego powinni bardziej przykładać się do sprzedaży oferty komórkowej, choć na tych usługach nie zarabiają kroci.

Ciekawym jest, że przy okazji ogłaszania wyników finansowych Orange (za I kwartał 20026 r.) i Cyfrowy Polsat (za 2025 r.) zwrócili uwagę na swój dorobek w obszarze przenoszenia numerów komórkowych. Oczywiście, znacznie więcej powodów do zadowolenia miał ten pierwszy telekom. Liudmila Climoc, prezeska Orange Polska mocno uwypukla, jej zdaniem duży sukces, jakim było wywindowanie się ponownie po kilku latach na pierwsze miejsce na rynku w przenoszeniu mobilnych numerów, z wynikiem 17 tys. klientów netto. Jak podkreśliła, to efekt konsekwentnej pracy i dowód, że klienci doceniają najwyższej jakości łączność, przyjazne, wygodne i bezpieczne cyfrowe rozwiązania oraz kompleksowość oferty operatora.
Na drugim krańcu był natomiast Polkomtel, który w pierwszych trzech miesiącach tego roku oddał netto blisko 32 tys. numerów komórkowych. Może też z powodu, że dla tego operatora to nic nowego od kilku lat. Maciej Stec, członek zarządu Cyfrowego Polsatu i prezes Polkomtela, trochę bagatelizował ten fakt. Tłumaczył, że w tym względzie wyniki na kluczowym segmencie post-paid są zadowalające, natomiast na całościowy obraz bilansu MNP wpływa także (mniej istotny) segment prepaid oraz (podlegający silnym wahaniom) segment B2B.
Nie wiem, czy dla menedżerów Polkomtela rzeczywiście permanentne – od długiego czasu – straty klientów przechodzących do innych sieci, nie są powodem do zmartwień. Jednak myślę sobie, że to chyba nic przyjemnego, co trzy miesiące czytać, powtarzające się w mediach tytuły typu: „To od tego operatora ucieka najwięcej klientów”. Być może zresztą, tak jak ja, w ich treść się nie zagłębiają, bo z góry wiedzą, co będzie w nich napisane.
Patrząc na wyniki przenoszenia numerów za I kwartał tego roku na pewno też uderza, że Play, który przez długi okres był liderem w tych statystykach, tym raz oddał na czysto konkurentom aż 11,5 tys. kart SIM. Znając jednak tego operatora, raczej tam nie będą tego bagatelizować i postara się on, by ten bilans wrócił mu na plus.
Generalnie jednak patrząc na wyniki wielkiej czwórki w przenoszeniu numerów, trudno nie zauważyć, że w sumie są oni dawcą netto numerów na rynku – oddają znacznie więcej numerów pozostałym operatorom niż od nich przyjmują. Konsekwentnie na plusie są zawsze dawne sieci kablowe, takie jak Vectra, Inea czy Toya. I tak przykładowo Vectra w pierwszym kwartale tego roku pozyskała na przenoszeniu numerów aż 5,9 tys. kart SIM. To nie może dziwić, operatorzy ci, podobnie jak Orange czy Cyfrowy Polsat, dużą wagę przykładają do sprzedaży całych pakietów usług telekomunikacyjnych i potrafią przekonać wielu klientów, że dokupienie usługi komórkowej u nich się opłaci.
Znacznie gorzej wygląda to w przypadku lokalnych ISP. Zazwyczaj są w tych statystykach na plusie, ale liczby pozyskiwanych w ten sposób klientów są zazwyczaj śladowe. I tak Metroport i SGT, udostępniające platformę MVNO lokalnym ISP, pozyskały w I kwartale odpowiednio 724 i 684 numery. To liczby wygenerowane społem przez operatorów lokalnych, których obsługują przez swe platformy. A patrząc na pojedynczych lokalnych ISP wygląda często tak, jak w przypadku AP-Media z Jasła, który w I kwartale tego roku pozyskał jedną kartę SIM netto. Jednak już większy Beskid Media zdobył ich 108.
Lokalni operatorzy sprzedający usługi komórkowe jako MVNO zazwyczaj traktują tę usługę po macoszemu. Jeśli dla niektórych jeszcze sprzedaż usługi telewizyjnej ma pewne znaczenie, to bardzo rzadko jest tak w przypadku SIM-ów. Pytanie dlaczego tak jest, zazwyczaj odpowiadają, że realny zarobek na tej usłudze jest tak niewielki i nie warto sobie tym głowy zawracać rozpraszając siły i energię na ich dosprzedaż.
Czy to słuszne podejście czy raczej stracona szansa? W przypadku, gdy muszą oni coraz częściej konkurować z operatorami ogólnopolskimi świadczącymi usługi internetowe na sieciach hurtowych może to być poważny błąd. Duzi operatorzy wykorzystując tzw. multiświatłowód często starają się przyciągnąć klientów atrakcyjnymi promocjami na pakiety oferowanych usług (światłowód, tv i komórka).
Jak się przed tym bronisz? – spytałem niewielkiego operatora z Podkarpacia.
– Duzi operatorzy wywindowali ceny swoich usług komórkowych w ostatnim czasie dość wysoko i mówię moim klientom, że u mnie mogą dokupić usługę komórkową taniej. Nie każdy klient potrzebuje mega wielkiego pakietu na transfer danych, a czasy nie są łatwe i coraz częściej wielu klientów patrzy na swe portfele. Usługi komórkowe w moim przypadku nabrały więc sporego znaczenia. Owszem zarobek na nich nie jest imponujący, ale w tym przypadku nie to jest wcale najważniejsze. Klient kupuje u mnie kolejną usługę i jest z niej zadowolony – odpowiedział.
Takie podejście dosprzedaży usług komórkowych to jednak ciągle rzadkość w przypadku lokalnych ISP. Być może jednak zmiany na rynku sprawią, że coraz więcej małych i średnich operatorów nie będzie już traktować sprzedaży usług komórkowych na zasadzie „nie chcę, ale muszę”.
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.