REKLAMA

Beskid Media, czyli idzie, idzie Podbeskidzie

Projekt unijny 1.1 POPC jakiś czas temu Beskid Media już skończył. Pojawia się pytanie, jak dalej zarząd firmy wyobraża sobie dalszy rozwój?

Oczywiście spółka będzie się przyglądać warunkom konkursów unijnych na budowę sieci, które mają być ogłoszone w ramach KPO czy FERC, by ewentualnie w nich wystartować. Rozbudowuje infrastrukturę, prowadząc dalej inwestycje ze środków własnych. Marcin Pustelnik uważa jednak, że dla Beskid Media dużą szansą na ekspansję (być może większą nie rozwój czysto organiczny) jest konsolidacja dokonująca się wśród lokalnych ISP.

Beskid Media ma już dobre doświadczenia na tym polu. W Żywcu przejął dwie firmy – Telico oraz E-Net24 – a ostatnio połączył się z e-SBL.net z miejscowości Lędziny. Dzięki temu zasięg sieci operatora z Kęt poszerzył się o powiat bieruńsko-lędziński, a baza klientów zwiększyła do ponad 38 tys. odbiorców.

Marcin Pustelnik, prezes Beskid Media (z lewej), i Robert Kubica, prezes e-SBL.net pokładają duże nadzieje w konsolidacji firm.
(źr. Beskid Media)

Marcin Pustelnik nie ukrywa, że spółka, którą kieruje zamierza odgrywać ważną rolę w konsolidacji dokonującej się na rynku lokalnych na Śląsku i w Małopolsce.

– Sprzedaż sieci – czy to zrobić i kiedy – to obecnie jeden z głównych tematów rozmów na konferencjach lokalnych operatorów. Z pewnością przyczynił się do tego program POPC, w którym rząd pokazał, że nie zamierza w sektorze telekomunikacji wspierać małych i średnich firm. A osiągane przez nich przychody pozwalają raczej na dość ograniczone inwestycje. Nie wiadomo, jakie będą warunki dofinansowania projektów z FERC czy KPO. Teraz dochodzi do tego duża inflacja i wzrost kosztów działalności. To wszystko sprzyja procesom konsolidacyjnym – mówi Marcin Pustelnik.

Dodaje, że operatorowi, który ma nadzieje na rozszerzenie biznesu, bardzo zależeć będzie na utrzymaniu elementu lokalności. Podkreślaniu, że jest blisko swoich klientów. Dlatego też na przykład Beskid Media nie zamierza w call center wykorzystywać voicebotów.

Historia Beskid Media wydają się dość typowa dla wielu lokalnych ISP. Co więc zadecydowało, że to spółka z Kęt wybiła się na jedno z czołowych miejsc w Polsce wśród dostawców FTTH? Odpowiedzi można udzielić kilku. A oto jedna z nich.

Ostatnio wędrując po Pieniach, piszący te słowa miał okazję nocować we wsi Nowa Biała na Spiszu – z jednej strony niedaleko Łopuszna, z drugiej Białki Tatrzańskiej. Wieś charakteryzuje się bardzo oryginalną zabudową. Tworzą ją bowiem dwie długie, równoległe ulice, które są od siebie oddzielone szerokim pasem ziemi ciągnącym się niemal przez całą wieś. Przez środek tego pasa przepływa potok, dopływ rzeki Białki. Ulice tworzą stojące bardzo blisko domy, za którymi ciągną się długie wąskie działki zakończone zabudowaniami gospodarczymi. Istny raj dla operatora chcącego budować tam sieć światłowodową – z jednego słupa może doprowadzić przyłącza do ok. pięciu klientów. A kto wybudował tam sieć światłowodową? Orange.

Zjawisko skłoniło do zapytanie znajomego operatora z Małopolski, dlaczego wcześniej z usługą FTTH nie wszedł tam np. lokalny operator z pobliskiego Nowego Targu. Na to padło westchnięcie i pytanie retoryczne: 

–  Co  jest jednym z  najpowszechniejszych grzechów lokalnych ISP? – Wielu z nich chciało być w swoich firmach «człowiekiem-orkiestrą», to jest robić wszystko. Nie potrafią delegować zadań na innych. No i takie są efekty.

Z pewnością w Beskid Media nie popełniono tego błędu.