REKLAMA

Klub Jagielloński: bigtechy przejmują kontrolę na podmorskimi kablami i czynią z Polski kolonię

Kto kontroluje kable podmorskie, ten kontroluje znaczną część internetu. Kto kontroluje internet i przepływ informacji, ten posiada realne narzędzie władzy w gospodarce XXI wieku. Z tej perspektywy Polska przypomina kolonię Big Techów, które funkcjonują jak współczesne wcielenia kompanii handlowych z czasów Imperium Brytyjskiego – pisze w swojej analizie Klub Jagielloński.

Faktem jest, że ponad 97 proc. globalnego ruchu internetowego przechodzi przez kable podmorskie, których łączna długość przekracza 1,4 mln kilometrów. Ta wysoce rozbudowana sieć łączy giełdy finansowe, centra danych, platformy cyfrowe i instytucje państwowe w jeden globalny system przepływu informacji.

– Jeśli w Imperium Rzymskim wszystkie drogi prowadziły do Rzymu, to w Cyfrowym Imperium wszystkie drogi prowadzą do Ashburn. Miejscowość leżąca na przedmieściach Waszyngtonu, w Hrabstwie Loudoun, w którym działa dziś około 200 centrów danych, co czyni region północnej Wirginii hubem o największej koncentracji przetwarzania danych na świecie. To właśnie tam powstało jedno z głównych centrów globalnego internetu, obsługujące znaczną część ruchu międzykontynentalnego i daje ono Stanom Zjednoczonym pozycję cyfrowego hegemona – zauważa Michał Kurzydło, autor opracowania.

I wskazuje, że podobne węzły infrastruktury znajdują się również w Europie Zachodniej, największe z nich w rejonie Frankfurtu, Amsterdamu i Londynu. Kolejnym z ważnych węzłów są korytarze kabli podmorskich m.in. w regionie Morza Śródziemnego i Kanału Sueskiego, łączące Europę z Azją, jak i wielkie huby infrastrukturalne Azji Południowo-Wschodniej, z centrum w Singapurze.

Za powstaniem tej infrastruktury stoi wyspecjalizowany przemysł kablowy, który od dekad buduje fizyczny kręgosłup globalnego internetu. Na świecie jest zaledwie kilka firm, które odpowiadają za projektowanie, produkcję i instalację większości kabli podmorskich.

Do najważniejszych należą SubCom (USA), Alcatel Submarine Networks (Francja), NEC (Japonia) oraz HMN Technologies (Chiny). Sama operacja układania kabli jest skomplikowanym przedsięwzięciem logistycznym, a na świecie funkcjonuje jedynie około 80 specjalistycznych statków kablowych, potrafiących prowadzić takie operacje.

Autor analizy ocenia, że w ostatniej dekadzie wraz z gwałtownym wzrostem tworzenia danych i rozwojem usług chmurowych, jesteśmy świadkami de facto powstawania Cyfrowych Kompanii Wschodnioindyjskich. I wylicza, że w według zestawienia TeleGeography największym kolonizatorem inwestorem jest Google, który uczestniczy w 34 systemach kabli podmorskich, z czego 18 powstało jako projekty w pełni kontrolowane przez tę firmę. Meta jest współwłaścicielem lub inwestorem w około 20 systemach kablowych, w tym jednym z największych projektów infrastrukturalnych ostatnich lat, czyli 2Africa. Microsoft bierze udział w 9 projektach, głównie jako współinwestor lub duży nabywca przepustowości, a Amazon – w 7 takich projektach.

– W efekcie, globalna infrastruktura obiegu informacji, która dwie dekady temu była domeną operatorów telekomunikacyjnych, m.in. takich jak AT&T, Verizon, Orange, China Telecom, dziś przechodzi w ręce Big Techów. Według analizy think tanku CSIS cztery największe firmy technologiczne – Google, Meta, Microsoft i Amazon – kontrolują lub dzierżawią już około połowę globalnej przepustowości kabli podmorskich, co pokazuje skalę koncentracji infrastruktury w rękach kilku globalnych prywatnych podmiotów – czytamy w opracowaniu Klubu Jagiellońskiego.

Jednocześnie Stany Zjednoczone zaczęły traktować infrastrukturę cyfrową jako element rywalizacji technologicznej, a jej rywalem numer jeden stały się Chiny. 

Co więcej, co roku dochodzi do około 100-200 uszkodzeń kabli, większość przypadków ma charakter przypadkowy, choć uległo to zmianie. Straty wynikające z uszkodzenia telekomunikacyjnego kabla podmorskiego to około 24 mln euro dziennie, przy średnim czasie naprawy 7-24 dni, łączny koszt może wynosić 168–576 mln euro. Gdy prawo nie działa, znajdujemy się w „morskiej dżungli”, tym bardziej, że rolę piratów zdecydowały wziąć na siebie rosyjskie służby.

Zdaniem autora, Polska powinna rozwijać własne elementy cyfrowego ekosystemu. Dziś mamy kilka rodzimych centrów danych (Atman, Beyond.pl, Polcom), inicjatywy państwowe, jak Polska Chmura, rozwój infrastruktury światłowodowej oraz działania przemysłowe – m.in. współpracę z TF Kable z sektorem energetyki offshore i projektami infrastruktury kablowej.

 – Mimo takich inicjatyw, polityka cyfrowa w naszym państwie dalej jest pisana przez prokonsulów z nadania amerykańsko-bigtechowego. Zamiast pobierać podatek cyfrowy, musimy płacić cyfrowy trybut. Jeśli Polska chce zwiększyć swoją suwerenność cyfrową, musi przestać być wyłącznie użytkownikiem globalnej infrastruktury danych oraz realistycznie wyznaczyć swoje cele inwestycji w strategicznych punktach dla państwa polskiego – kończy autor.

Więcej w: Geopolityka Internetu. Jak kable podmorskie dają władzę Big Techom