Kropka nad „i”

Prezydent nowelizację KSC podpisze… albo nie podpisze, ale to już chyba nie ma znaczenia.

Powyższe zdanie oczywiście wymaga wykładni, bo sedno rozumie tylko autor. Zmierzam do tego, że ‒ według mnie ‒ przyjęcie KSC jest przesądzone. Co najwyżej po drodze mogą się jeszcze zdarzyć jakieś polityczne bitewki lub potyczki.

W Sejmie opozycja zagłosowała przeciw nowelizacji, ale w Senacie była już „za”. Dla mnie to znaczy, że realnie nie walczy z nowelizacją ‒ której projekt powstał przecież za rządów Zjednoczonej Prawicy ‒ tylko coś tam komuś demonstruje. Co i komu nie wiem, bo się na tym nie znam.

Nie rozumiem zatem czemu akurat prezydentowi Nawrockiemu miałaby ta ustawa merytorycznie przeszkadzać, skoro nie przeszkadza formacji politycznej, która go wspiera. Czy to znaczy, że prezydent nowelizację podpisze? No niekoniecznie, bo przecież pozostaje na stopie wojennej (czy może przy pokerowym stoliku?) z koalicją rządzącą, a weto jest jego najsilniejszą bronią (najmocniejszą kartą?).

Nowelizacja KSC może zatem zostać zawetowana z przyjacielską radą, co w niej należy zmienić, aby znalazła akceptację pałacu prezydenckiego. Na pewno nie będzie kontestowana podstawowa idea, bo któż by dziś śmiał dyskutować z wagą cyberbezpieczeństwa kraju. Może ktoś będzie próbował jeszcze załatwić swoje partykularne interesy za pośrednictwem prezydenta ‒ nie da się tego wykluczyć. Polityczne targi na pewno prowadzone są nie tylko na linii prezydent ‒ premier. Może za podpis pałac prezydencki będzie chciał ustępstw na innych polach. Sądzę jednak, że ostatecznie będzie kompromis i podpis.

Jeszcze kilka lat temu napisałbym, że polityk proweniencji Karola Nawrockiego podpisze KSC zanim jeszcze nowelizacja wyjdzie z parlamentu. Miła jest wszak prezydentowi USA, który naszemu prezydentowi też jest miły. Znaczy się, wróć! Nowelizacja KSC BYŁA miła prezydentowi USA. Czy tylko mnie się wydaje, że o ile za poprzedniej kadencji Donalda Trumpa polityczne naciski USA na przyjęcie takiego aktu w Polsce były wyraźne, o tyle teraz za bardzo ich nie widać? Może zmieniły się uwarunkowania, a może Amerykanie zrozumieli, że to jest obosieczna broń, której posmakować mogę nie tylko dostawcy sprzętu sieciowego z Chin, ale dajmy na to również globalni dostawcy chmury obliczeniowej.

Tak czy inaczej nie chcę nawet myśleć, że projekt KSC mógłby utknąć na dłużej w jakichś politycznych targach rządzących elit. Nie dlatego, że jestem zagorzałym fanem KSC (jestem fanem cyberbezpieczeństwa Polski, a to nie koniecznie jest to samo), ale dlatego, że ten projekt to legislacyjny skandal, od którego obywatelowi włos się powinien na głowie jeżyć ‒ 4 lata procedowania!

Liczę, że zamrażarki już nie będzie, a nawet czuję, że już nie będzie. Najwyżej jakieś małe chłodzonko. I zobaczymy co będzie dalej.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

Postaw kawę autorowi