Ministerstwo Cyfryzacji: dlaczego DSA to samo dobro

Ministerstwo Cyfryzacji przekonuje, że Akt o usługach cyfrowych (DSA) pomoże w walce z dezinformacją. 

– Dezinformacja w internecie to dziś realny problem. Unijny akt o usługach cyfrowych (DSA) daje konkretne narzędzia, które pozwalają ograniczać związane z nią ryzyka: większą przejrzystość działania platform internetowych, jasne zasady dotyczące reklam, rekomendacji i moderacji treści, a także szerszy dostęp do danych dla badaczy. Zobowiązuje też największe platformy do ograniczania systemowych zagrożeń dla bezpieczeństwa obywateli, debaty publicznej oraz demokracji i procesów wyborczych – wylicza przewidywane korzyści resort.

Wskazuje, że w 2025 r. eksperci NASK zgłosili do administratorów platform społecznościowych ponad 46,5 tys. materiałów dezinformacyjnych. Platformy usunęły zaledwie 12 proc. zgłoszonych treści, a 68 proc. poddały moderacji. Co piąte zgłoszenie pozostało bez reakcji. Brak przejrzystości w sposobie rozpatrywania zgłoszeń sprawia, że część szkodliwych lub zmanipulowanych treści nadal może oddziaływać na odbiorców.

Przypomnijmy, że 2 czerwca 2026 r. rząd przyjął dwa projekty wdrażające DSA

Dlaczego dwa? To reakcja Ministerstwa Cyfryzacji na wcześniejsze weto Prezydenta nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W odpowiedzi resort postanowił przedstawić dwa nowe projekty ustaw, które mają dostosować krajowe prawo do wymogów unijnego aktu:

  • Pierwszy projekt ustawy wskazuje Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej jako koordynatora ds. usług cyfrowych. Lepszy nadzór ma zapewnić większą przejrzystość działania platform internetowych.
  • Drugi projekt ustawy ustanawia krajową procedurę wydawania nakazów uniemożliwienia dostępu do treści nielegalnych w rozumieniu DSA.

– Dziś to platformy internetowe decydują o tym, jakie treści zobaczymy, a jakie zostaną usunięte. Same decydują też o reakcji – lub jej braku – na zgłaszanie przez użytkowników szkodliwych materiałów, takich jak np. oszustwa internetowe. Potrzebujemy przepisów, które zmuszą platformy do wzięcia większej odpowiedzialności za publikowane na nich treści. Dwa projekty ustaw, które mają wdrożyć w Polsce akt o usługach cyfrowych, pozwolą realnie zwiększyć przejrzystość działania platform. Liczę na sprawne przyjęcie tych przepisów, bo to dobre i potrzebne regulacje – podkreśla wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

Resort wskazuje, jak DSA będzie pomagać w walce z dezinformacją.

Największe platformy i wyszukiwarki internetowe – które mają ponad 45 mln użytkowników w Unii Europejskiej – odgrywają coraz większą rolę w społeczeństwie. Porządkując zasady ich działania, DSA ma ograniczyć możliwość wykorzystywania platform przez podmioty działające w złej wierze. Co to oznacza w praktyce?

Można będzie  sprawdzić, kto płaci za reklamę, którą widzisz

Szczególnie istotnym elementem DSA z punktu widzenia walki z dezinformacją jest dostęp do informacji o reklamach na platformach internetowych. Reklamy muszą być wyraźnie oznaczone, a największe platformy i wyszukiwarki – przechowywać informacje m.in. o tym, kto je zamieszcza, w publicznie dostępnym repozytorium. To ważne narzędzie przy analizie kampanii wpływu, w tym reklam o charakterze manipulacyjnym lub wprowadzającym w błąd. Zmuszając platformy do transparentnego informowania o tym, kto finansuje konkretne reklamy, DSA pomaga demaskować wrogie kampanie i ograniczyć ich skutki.

Platformy muszą przeciwdziałać systemowym zagrożeniom

Zgodnie z DSA platformy muszą identyfikować i analizować zagrożenia systemowe, takie jak m.in. rozpowszechnianie nielegalnych treści, zagrożenia dla wolności wypowiedzi, pluralizmu mediów, bezpieczeństwa i zdrowia publicznego czy procesów wyborczych, a także dla dobrostanu dzieci i młodzieży. Muszą też podjąć konkretne działania, aby je ograniczyć, dostosowując swoje procedury do zidentyfikowanych ryzyk.

Naukowcy mogą łatwiej analizować zagrożenia

Bardzo duże platformy (VLOP) i wyszukiwarki (VLOSE) muszą umożliwiać uprawnionym naukowcom dostęp do danych, jeżeli badania przyczyniają się do wykrywania, identyfikacji i zrozumienia zagrożeń systemowych w UE. Łatwiejszy i szerszy dostęp analityków do informacji o działaniach platform to większa skuteczność wykrywania zagrożeń związanych z dezinformacją i FIMI, czyli zagraniczną ingerencją i manipulacją informacyjną (ang. Foreign Information Manipulation and Interference).

Użytkownicy mają mieć większy wpływ na to, co widzą w internecie

DSA wzmacnia przejrzystość systemów rekomendacji. Bardzo duże platformy muszą dawać użytkownikom co najmniej jedną opcję rekomendacji, która nie opiera się na profilowaniu. To ważne, bo sposób promowania treści przez algorytmy może wzmacniać zasięg materiałów wprowadzających w błąd, sensacyjnych albo skrajnych.

DSA wymaga od platform łatwego w użyciu mechanizmu zgłaszania treści potencjalnie nielegalnych. Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną ma doprecyzować zasady zgłaszania takich treści. Procedura dotyczy wyłącznie materiałów, których rozpowszechnianie może wyczerpywać znamiona najpoważniejszych czynów zabronionych, w tym m.in. przestępstw o charakterze terrorystycznym, handlu ludźmi czy przestępstw seksualnych. Blokowanie nielegalnych treści będzie więc dotyczyło zamkniętego katalogu poważnych przestępstw, umożliwiając skuteczniejszą walkę m.in. z oszustwami internetowymi. Warto jednak jasno zaznaczyć, że nie każda dezinformacja jest treścią nielegalną w rozumieniu DSA – treści spoza ustawowego katalogu, nawet kontrowersyjne, nie będą usuwane w ramach procedury nakazowej.

Resor cyfryzacji uspokaja zarazem, że DSA nie uderzy w wolność słowa w internecie, nakładając na platformy obowiązki, takie jak wyjaśnianie przyczyn usunięcia treści, umożliwienie składania skarg czy ujawnianie zasad moderacji. Krajowe przepisy mają ułatwić skuteczne egzekwowanie tych uprawnień w Polsce. Dzięki temu obywatele będą mogli skuteczniej dochodzić swoich praw i korzystać z niezależnych mechanizmów odwoławczych, a nie wyłącznie z procedur prowadzonych przez same platformy.

– DSA to zestaw konkretnych narzędzi, które realnie wzmacniają prawa i wolności obywatelskie względem największych globalnych graczy – przekonuje ministerstwo.

PRACA