REKLAMA

Orange wierzy, że Flex zrobi różnicę

Orange Flex nie jest pierwszym wdrożonym w Polsce projektem sprzedaży usług telekomunikacyjnych z aplikacji. Wcześniej były Folx i Play Next. Od nich nowa oferta różni się jednak rozmachem i wiarą zarządu operatora, że taki model sprzedaży to przyszłość. Slogan o „trzęsieniu ziemi”, jakie ta oferta ma spowodować, należy potraktować jako hasło reklamowe. Zaskoczeniem może być jednak, że to właśnie Orange, jako pierwszy duży telekom w Polsce, widzi się w roli „cyfrowego buntownika”.

– Wraz z Orange Flex wprowadzamy na rynek zupełnie nową ideę: w pełni cyfrowe doświadczenie, „operatora w aplikacji”, który umożliwia klientom dopasowanie ich planu komórkowego z poziomu smartfona, a potem łatwą zmianę pakietów zależnie od potrzeb, bez zobowiązań – tak przedstawia produkt Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska.
(źr. Orange)

Dwa lata przygotowywał Orange Polska ofertę, w której klient może załatwić wszystkie formalności (łącznie z podpisaniem umowy i wyborem dopasowanego pakietu) w aplikacji mobilnej. Szefowie telekomu nie mają wątpliwości, że było warto, bo to coś, co dziś go wyróżnia nie tylko na rynku polskim, ale nawet światowym. Mocno wierzą, że właśnie Orange Flex będzie tym produktem, który pokocha najmłodsze pokolenie klientów. Spodziewają się, że w ciągu kilku lat stanie się główną platformą sprzedaży usług.

Na jej stworzenie operator nie żałował środków. Zaangażował do tego dwie firmy z kalifornijskiej Doliny Krzemowej – Matrixx Software i Vlocity – oraz 4 tys. testerów, których uwag słuchał i dostosował do nich aplikację, tworząc Orange Flex od podstaw. Polski Orange jest pierwszym podmiotem w całej grupie kapitałowej francuskiego koncernu, który zdecydował się na taki krok. Zarząd polskiej spółki spodziewa się, że inne kraje będą się teraz przyglądać polskim doświadczeniom i – jeśli będą pozytywne – kopiować koncept.

Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska, podkreśla, że w ten sposób spółka robi duży krok w kierunku cyfrowej transformacji biznesu.

Do tej pory sektor telekomunikacyjny w Polsce nie należał do liderów cyfryzacji. Wierzę, że Orange Flex będzie bodźcem, który pociągnie zmiany w tym obszarze – podkreśla Jean-François Fallacher. – Jest to w pełni cyfrowy, współdziałający z eSIM i elastyczny sposób na korzystanie z usług mobilnych i z rozrywki. A to dopiero początek naszej rewolucji – dodaje.

Aplikacja Orange Flex będzie dostępna w App Store i Google Play od jutra od godz. 10.00. Po jej pobraniu, chcąc skorzystać z usług operatora, trzeba się będzie zarejestrować, potwierdzając swoją tożsamość przez selfie (chyba, że ktoś jest już klientem Orange, to wtedy wystarczy pesel) – zrobić zdjęcie swojego dokumentu tożsamości (np. dowodu osobistego) i – do porównania przez system biometryczny – zdjęcie twarzy. Wreszcie dodać do swego konta w aplikacji kartę płatniczą, z której będą automatycznie pobierane płatności za usługi. Bezpłatną kartę SIM dostarczy kurier, lub można ją odebrać w dowolnym salonie Orange w Polsce. Można również zamienić zwykłą kartę SIM na jej wirtualny odpowiednik eSIM i aktywować swój plan zdalnie w kilka minut (choć urządzenia z eSIM to na razie margines rynku). Operator zapewnia, że na wszelkie pytania i wątpliwości jest gotów odpowiadać na czacie w aplikacji – 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Klienci Orange korzystający z usług mobilnych mogą przejść na Orange Flex sześć miesięcy przed zakończeniem obecnej umowy.

Elementem Orange Flex, który telekom zamierza promować jest elastyczność. Artur Stankiewicz, dyrektor marketingu rynku konsumenckiego w Orange Polska, przekonuje, że usługa łączy w sobie zalety ofert pre-paid (wolność, bo nie trzeba podpisywać umowy i można z usług w każdym momencie zrezygnować) oraz post-paid (wygoda, bo nie trzeba pamiętać o doładowaniach).

Na początek operator daje klientom do wyboru 10 planów różniących się pakietem danych i ceną – najtańszy w cenie 31 zł z pakietem 6 GB do wykorzystania. W każdym są nielimitowane rozmowy, SMS-y, MMS-y i dostęp do portali społecznościowych, takich jak Facebook czy Instagram bez zużycia transferu danych (tzw. social pass). Dodatkowo można dokupić tyle gigabajtów, ile akurat potrzeba: 1, 5 lub 10 GB. Plan można zmieniać na wyższy lub niższy bez dodatkowych opłat. Nawet co miesiąc.

Orange liczy, że klienci kupujący usługę w aplikacji będą też zainteresowani pakietem ekstra, takimi jak Music Pass, który za 5 zł pozwala przez 30 dni korzystać z serwisów muzycznych, takich jak: Tidal, Deezer, Apple Music, Amazon Music i Polskie Radio bez zużycia posiadanego pakietu danych. W ramach promocji przez 100 dni osoby zainteresowane Music Pass mogą korzystać z niego za darmo.

Droższy jest pakiet Video Pass na YouTube, Netflix, HBO GO, vod.pl i Orange TV Go, który można wykupić za 5 zł na 1 dzień, za 10 zł na 7 dni lub za 20 zł na 30 dni.

Klienci mogą skorzystać też z dodatkowej karty SIM z tym samym numerem – pół roku za bezpłatnie, a potem za 9 zł miesięcznie.

Niektórzy zwracają uwagę, że Orange, wdrażając model operatora z aplikacji, nie odkrył Ameryki. Wcześniej na naszym rynku próbował czegoś podobnego Folx, operator MVNO powiązany z Playem, który jednak szybko zakończył działalność. Potem podobny koncept pod marką Next pojawił się w samym Playu.

Orange jednak w swej usłudze wykorzystuje eSIM jako  jedną z opcji. I to go wyróżnia. To zaś pozwala znacznie szybciej uruchomić usługę (nie trzeba czekać na kuriera z SIMe-m). Zarząd operatora wierzy, że to jest przyszłość w jakim zmierza rynek.

Oferta Folxa była o wiele mniej elastyczna, bo oferowała jeden abonament w cenie 29,9 zł, który zawierał nielimitowane rozmowy oraz SMS-y i MMS-y, a także 20 GB internetu i roaming roam-like-at-home. Folx potknął się także na budowie wydajnego systemu dystrybucji SIM. MVNO podjął w tym zakresie współpracę z kierowcami Ubera i Taxify, co jednak ograniczało zasięg terytorialny działania. Play Next lepiej rozwiązał problem dystrybucji SIM, bo ma salony, a także współpracuje z DHL. Jednak klient ma ograniczony wybór oferty do jednego pakietu usługowego w cenie 45 zł miesięcznie (w okresie promocyjnym o połowę taniej), w której to cenie klient otrzymuje nielimitowane połączenia i SMS oraz 50 GB mobilnej transmisji danych.

Play Next jest obecny na rynku od ponad pół roku, jednak nie widać większych starań o promocję usługi. Inaczej zamierza czynić Orange, który zapowiada, że do portfolio usług w aplikacji będzie dodawał nowe możliwości, jak np. sprzedaż smartfonów czy korzystanie z serwisów OTT. Na razie czeka na feedback od pozyskanych klientów.

REKLAMA