TELKO.IN / Artykuły / Mobilne

„Po nas choćby potop”, czyli sprawa masztu Playa w Pieninach

Play przekonuje, że ma „wszystkie potrzebne papiery w ręku” i może stawiać maszt w otulinie Pienińskiego Parku Narodowego. Osobiście nie mam wątpliwości, że jeśli planowana konstrukcja powstanie, to będzie argumentem dla przeciwników wież mobilnych, iż należy zaostrzyć przepisy budowlane. I ten argument będzie miał dużą siłę rażenia.

Kilka lat temu będąc w Bieszczadach, wybrałem się na szczyt Suliła (729 m). To miejsce, w które udają się nieliczni, daleko od mainstreamu turystycznego, na krańcu tych popularnych gór, w Bieszczadach Zachodnich. Trasę z Turzańska trzeba odbyć w większości poza oznakowanym szlakiem turystycznym. Trochę mnie zaskoczyło, że na szczycie zaliczanym do Korony Gór Sanockich, stoi maszt telekomunikacyjny.  No cóż  pomyślałem – szczyt jest zalesiony i niewidokowy, mało popularny, z daleka maszt jest mało widoczny i tak naprawdę niezbyt inwazyjny, a najprawdopodobniej ważny dla korzystających z usług telekomunikacyjnych okolicznych mieszkańców, np. w pobliskiej Rzepedzi. Na szczycie Suliły nie było sensu się zatrzymywać (sąsiedztwo masztu nie nastrajało ku temu), ale wyprawę zrekompensowały piękne widoki gór i zbocza wokół Turzańska, gdzie jest też ładna cerkiew.

Maszty antenowe w górach nie są niczym osobliwym i pełnią ważna funkcję, choć niekiedy są rzeczywiście bardzo brzydkie, jak np. przy schronisku na Turbaczu w Gorcach (na szczęście nie jest zbyt widoczny z oddali). 

A czy planowany przez Playa maszt w otulinie Pienińskiego Parku Narodowego (PiePN) zeszpeci krajobraz tych niezwykle pięknych i unikatowych gór? Operator stoi na stanowisku, że władze parku nie mają dużo do gadania, bo instalacja stanie poza jego granicami, a problemy z zasięgiem w okolicy są duże. 

I owszem kilka miesięcy temu, gdy byłem w Pieninach i nocowałem w Kluszkowcach nad Jeziorem Czorsztyńskim, dostępu do usług sieć Playa tam nie było (i to nie tylko internetu mobilnego, ale i słabo działały połączenia telefoniczne). Na terenie samego pienińskiego parku było lepiej, ale zdaje się, że w dużej mierze dzięki roamingowi ze Słowacją. Argumenty Playa co do nowej inwestycji są więc w dużej mierze uzasadnione. 

Czy jednak ten fakt sprawia, że władze PiePN zupełnie nie mają racji i Play może robić co chce? Przez lata wielu mieszkańców miast oburzał (i do dziś jest to duży problem) nadmiar krzykliwych szyldów i plakatów szpecących budynki, ogrodzenia oraz zabytki, tzw. zaśmiecanie przestrzeni publicznej. Władze miast ciągle słabo sobie z tym radzą, a pieniądz (biznes) wygrywa z estetyką.  

Czy maszt Play nie będzie czymś podobnym w Pieninach? Na podstawie wizualizacji przedstawionej przez PiePN można zobaczyć i ocenić samemu, jak mocno ingeruje w krajobraz i czy go zaburza. Nie bez powodu jedną z form ochrony przyrody w Polsce (choć niższą w hierarchii niż parki narodowe) są tzw. obszary chronionego krajobrazu, choć miejsce, gdzie Play zamierza postawić konstrukcję temu nie podlega. Czy warto chronić krajobrazy w Pieninach? 

„Jedyny w swoim rodzaju krajobraz pieniński nie ma odpowiednika na ziemiach polskich, a pod względem uroku nie ustępuje nawet Tatrom.  Na obszarze zaledwie 50 km2 skupia się tu takie mnóstwo różnorodnych elementów rzeźby i pokrycia roślinnego, że wystarczyłoby  ich gustowne urządzenie przynajmniej kilku łańcuchów górskich (...). Światowe uznanie dla walorów turystycznych i naukowych Pienin znalazło oficjalny wyraz w rezolucji VII Kongresu Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, w której uznano Pieniny za jedną z głównych osobliwości Europy” – pisał nieżyjący już Józef w Nyka przewodniku o Pieninach, uznawanym za najlepszą tego typu publikację o tych górach, który obecnie cyklicznie aktualizuje jego córka.

Play przekonuje, że ma „wszystkie potrzebne papiery w ręku” i można stawiać maszt. Czy jednak czasami nie warto spojrzeć szerzej i spróbować znaleźć kompromis, przeanalizować rację drugiej strony? Może da się poprawić zasięg komórkowy w Pieninach w inny sposób?  Kilka lat temu Play postawił np. na obszarze Roztoczańskiego Parku Narodowego 52-metrową wieżę komórkową imitującą wysoką sosnę. 

Jak pokazał w jednym z wierszy Aleksander Fredro strategia „wolnoć Tomku w swoim domu”, to często „kij mający dwa końce”. Osobiście nie mam wątpliwości, że jeśli planowana konstrukcja powstanie, to będzie argumentem dla przeciwników wież mobilnych, iż należy zaostrzyć przepisy budowlane. I będzie miał on dużą siłę rażenia. Ale kto by się tym dziś w menedżmencie  Playa przejmował. „Po nas choćby potop”,  miała mówić madame de Pompadour. No i przyszła francuska rewolucja.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

Czytaj również: