Paradoksem jest, że prokuratura postawi przed sądem osoby, które odpowiadały za wybudowanie sieci, która całkiem nieźle działa, i nie osiągnęły z tej inwestycji nieuprawnionych korzyści majątkowych. Tymczasem winni przekrętu z Małopolską Siecią Szerokopasmową, która nie działa, nie muszą się zarzutami prokuratorskimi martwić. Przynajmniej na razie.

Może niektórzy jeszcze pamiętają jak nieco ponad dekadę temu urzędy marszałkowskie w Polsce finiszowały z wielkimi projektami budowy regionalnych sieci szerokopasmowych (RSS-ów). Inwestycje, których celem było wybudowanie przez samorządy sieci szkieletowo-dystrybucyjnych, miały stanowić podwalinę dla sieci dostępowych, na które przewidziano ogromne środki w następnej perspektywie (projekty POPC) od początku były w niedoczasie. I nie zawsze z winy samorządów, mocno opóźniało się m.in. uzyskanie potrzebnych notyfikacji unijnych, itp.
Choć nie wszystkie, w większości projekty RSS-ów udało się dowieźć do końca i infrastruktura powstała. W niektórych jednak przypadkach te projekty odbijają się czkawką samorządowcom do dziś. I nie chodzi o to, że część województw musi do swych RSS-ów ciągle jeszcze dopłacać. Za niektórymi z tych inwestycji ciągną się sprawy prokuratorskie.
Prokuratura Regionalna w Rzeszowie poinformowała ostatnio, że skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 3 osobom w sprawie dotyczącej niedopełnienia obowiązków przy realizacji projektu „Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej – Województwo Podkarpackie”, który zakończył się w końcu 2015 r. Jednym z oskarżonych podczas postępowania sądowego będzie dyrektor Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego Urzędu Marszałkowskiego Sławomir C., który nadzorował tą inwestycję. Jego przeniesienie ma polegać na tym, że dokonał końcowego odbioru sieci bez zastrzeżeń, choć nie była ona jeszcze tak naprawdę do końca skończona.
Tajemnicą poliszynela jest, że takie praktyki były stosowane też w przypadku innych sieci regionalnych. Dziś do tego nikt się oficjalnie nie przyzna, ale aby dofinansowanie unijne nie przepadło, umawiano się z wykonawcami, że papiery się podpisze, bo mija ostateczny termin ich przekazania, a sieć będą oni kończyć później, czyli nie zejdą z placu budowy, choć formalnie wszystko powinno być już na nim posprzątane, a sieć oddawana do użytkowania. A większość projektów RSS zmagała się z problemem dotrzymania terminu zakończenia inwestycji.
Podkarpacie miało jednak pecha, bo z jakieś powodu, sprawa wyszła na jaw. Być może przyczyniła się do tego afera związana ze spółką Otwarte Regionalne Sieci Szerokopasmowe, która budowała podkarpacką RSS. Podwykonawcami ORSS w realizacji projektów w woj. podkarpackim i warmińsko-mazurskim były spółki Alcatel-Lucent i TP Teltech (z grupy Orange). W pewnym momencie ORSS nie zapłaciło im należnych pieniędzy, a z konta firmy ORSS wyparowało 90 mln zł. Poszkodowani zgłosili to oczywiście do prokuratury. Wszyscy oskarżali siebie potem wzajemnie, a inwestycja na Podkarpaciu znalazła się pod lupą śledczych i ktoś mógł im wówczas powiedzieć, jak wyglądały odbiory sieci.
Załóżmy więc hipotetyczny scenariusz. Oskarżony dziś urzędnik Urzędu Marszałkowskiego w 2015 r. był więc pod ogromną presją – gdyby nie podpisał odbioru sieci, województwu groziłoby, że nie dostanie dużej części dotacji, a nawet może i perspektywa zwrotu środków. W sumie zadziałał więc na korzyść województwa, choć być może wbrew przepisom, za co mu grozi 10 lat pozbawienia wolności, jak podaje prokuratura.
Paradoksem jest, że dziś woj. podkarpackie (do niedawna klasyfikowane jako Polska B) jest liderem w Polsce pod względem wskaźnika gospodarstw domowych objętych siecią światłowodową (89,9 proc.). Do tego stanu rzeczy w jakimś stopniu mogła się przyczynić wybudowana infrastruktura RSS, choć nie tylko, bo w tym województwie bardzo prężnie działają lokalni ISP. Urząd Marszałkowski jednak aktywnie ich zachęcał do udziału w konkursach na budowę sieci z POPC, obejmując niewielkie udziały w ich spółkach (1 proc.), by mogły one przedstawić doświadczenie przy budowie sieci (urząd jako akcjonariusz ich spółek budował RSS). Na tym ostatnim skorzystał głównie jednak Voice Net, bo był skuteczniejszy w składaniu wniosków konkursowych niż inni.
Drugim nieszczęściem Podkarpacia przy projekcie RSS była konieczność współpracy ze spółką ORSS, która została operatorem infrastruktury. Ta zaś zostawiła po sobie spaloną ziemię. Województwo podjęło wyzwanie i gdy umowa z ORSS wygasła, samo zostało operatorem infrastruktury i uruchomiło usługi aktywne, które wyłączyło ORSS.
Innym paradoksem z zarzutami prokuratorskimi, jest, że przed sądem znajdą osoby, które odpowiadały za inwestycję w sieć, która została wybudowana i nie najgorzej działa, mimo wielu turbulencji związanych z tą inwestycją. Nie ma wobec nich zarzutów, że osiągnęli przy tej inwestycji jakieś nieuprawnione korzyści majątkowe.
Tymczasem podobny projekt w Małopolsce zakończył się kompletną klapą i o wiele większym skandalem. Sieć nie została wybudowana do końca i nie działa, dotacja została sprzeniewierzona, a winnych nie ma. Choć niby prokuratura bada sprawę i wiadomo, kto mógł odnieść spore korzyści majątkowe w tej sprawie. Faktem jest tylko, że Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej został niedawno postawiona w stan upadłości.
Tak w "Gazecie Krakowskiej" wspominał małopolski projekt przedstawiciel dużego operatora telekomunikacyjnego, który był zainteresowany realizacją tej inwestycji.
– Pamiętam spotkanie w ministerstwie na Chałubińskiego. Na pytanie, dlaczego zostaliśmy wykluczeni, człowiek uciekł i zamknął się w kiblu. Trochę w życiu zawodowym pracowałem, różne projekty robiliśmy, ale żeby ktoś, kto reprezentuje sektor publiczny, w kiblu się przede mną zamykał? Mówię: Panie! Może byśmy pogadali na ten temat? A gość nie wychodzi – opowiadał.
Zestawiając te dwie inwestycje i projekty może więc tylko śmieszyć wypowiedź Krzysztofa Kłaka, przewodniczącego klubu Koalicji Obywatelskiej w sejmiku podkarpackim dla lokalnego serwisu torzeszów.pl.
– Prokuratura po dziewięciu latach śledztwa wreszcie „coś” zrobiła z jednym z największych przekrętów w województwie podkarpackim spowodowanym całkowitym brakiem nadzoru ze strony marszałka Władysława Ortyla – skomentował sprawę Krzysztof Kłak.
Wiadomo, Władysław Ortyl związany jest z PIS. Jeśli jednak przewodniczący Kłak określa sprawę RSS na Podkarpaciu nazywa mianem „jednego z największych przekrętów w województwie”, jakiego określenia użyłby w sprawie małopolskiej RSS, za którą stoją osoby związane z Platformą Obywatelską, jeśli już chcemy w to włączać politykę?
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.