
Nikt się z tego ryzyka nie cieszy, ale mało kto gotów jest zrezygnować z chińskiego sprzętu. Tak na okrzyczanym rynku 5G, jak i na mniej oczywistym rynku xPON. Platformę modernizuje się do najnowszego standardu nie grymasząc na wendorów.
Mam przywilej znajomości tekstów, jakie dopiero w przyszłym tygodniu ukażą się na TELKO.in w ramach dodatku „INFRASTRUKTURA i TECHNOLOGIE (2026): XGS-PON w natarciu, czyli dokąd zmierzają sieci światłowodowe”, więc pozwalam sobie awansem podywagować na kanwie tego, co dopiero opublikujemy. A wynika z tego (po raz kolejny), że rynek całkiem spokojnie przyjmuje ewentualność egzekucji znowelizowanej ustawy KSC i nałożenie na któregoś (wiadomo którego) wendora statusu „dostawcy wysokiego ryzyka”.
W tekstach dodatku opisujemy strategie i wdrożenia XGS-PON w małych i w dużych sieci telekomunikacyjnych, a nasi rozmówcy nie kryją faktu korzystania z oferty urządzeń od Huaweia. Te wdrożenia zaczęły się jeszcze przed przyjęciem noweli KSC, ale i po przyjęciu nie widać, aby nastawienie telekomów się zmieniło. Tak, istnieje ryzyko, przyznają na rynku, ale konkurencyjna oferta, jakość sprzętu i korzyści z dywersyfikacji dostawców przeważają. Nikt raczej nie chce rezygnować z chińszczyzny.
‒ No tak, nawet jeżeli dostaną DWR-a, to z terminem co najmniej 5-letnim. W tym czasie i tak wymienialibyśmy sprzęt z powodów czysto technologicznych. Biznesowej katastrofy więc nie będzie ‒ wykładają swoją strategię operatorzy pokładający zaufanie w sprzęcie Huawei (czy ZTE).
W zbliżony sposób sprawę traktuje segment mobilny. No, może ciut bardziej asekuracyjnie, bo jednak doważa konkurentów Huawei, ale absolutnie bez pomysłów na rugowanie go z sieci. Rynek ustabilizował się chyba na aktualnym poziomie ryzyka i go przetrawił. Nic nie słychać, żeby Huawei czy ZTE musiały dawać jakieś szczególne rabaty, by zostać uwzględnione w zamówieniach. Wskazuje się zresztą, że chińscy dostawcy wcale nie muszą „opuszczać spodni”, bo mają duży popyt z rynków, na których nikt im banem nie grozi. Mają więc dużą swobodę by wzruszyć ramionami: „Nie? To nie…”.
Są co prawda i głosy ‒ można to wyczytać również w naszym dodatku ‒ które zalecają większą ostrożność i ‒ dla świętego spokoju ‒ eliminowanie lub ograniczanie potencjalnego ryzyka DWR. Zwłaszcza w przypadku budowy nowych zasięgów w mniejszych projektach, gdzie koszt sprzętu stanowi niewielką część całego przedsięwzięcia. Tylko jak się dziś w takim razie dywersyfikować, ja się pytam? Podobnie jak na rynku mobilnym, tak na rynku stacjonarnym nikomu nie udało się całkowicie wypchnąć chińskich dostawców i zająć ich miejsca. Na rynku xPON w Polsce widać nawet oznaki czegoś wręcz przeciwnego.
Zupełnie inną sprawą jest, jeżeli status DWR faktycznie zostanie nałożony. Wtedy wróżę spore zamieszanie, kiedy w ciągu 5 lat trzeba będzie wypełnić lukę po urządzeniach dominującego dostawcy. Wcale nie mam przekonania, że to będzie takie łatwe. Nokia z dnia na dzień nie wyprodukuje dwa razy więcej OLT, a alternatywni dostawcy nie wydają się budować potencjału dla zastąpienia Huawei (na rynku mobilnym jest zresztą podobnie). Operatorzy, którzy dziś asekurancko unikają urządzeń Huawei, może będą mieli swoje 5 minut: „A nie mówiliśmy?!”. No, ale ryzyko w biznesie jest zawsze i nie sposób wszystkiego przewidzieć.
O DWR na rynku XGS-PON i dużo, dużo więcej w przyszłym tygodniu na TELKO.in.
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.