REKLAMA

Rynek TV, czyli pokora pilnie zalecana

Kilka wydarzeń mijającego tygodnia potwierdza starą prawdę, że na rynku usług telewizyjnych/wideo warunki dyktują, ci którzy treści produkują, a nie przekazują. Czego zaś nie można zmienić, to lepiej polubić. Bo operatorzy telekomunikacyjni raczej sobie nie radzą z produkcją telewizyjną, natomiast nadawcy bez większego problemu zapewniają sobie dystrybucję swoich treści. I to się tylko będzie pogłębiać.

Czy T-Mobile rzeczywiście nie wierzy w tradycyjną ofertę telewizyjną, czy robi tylko dobra minę do złej gry, bo nie udało się na czas zbudować atrakcyjnej oferty programowej – pozostanie słodką tajemnica operatora. Jego oferty stacjonarnej ja osobiście nie uważam za pełnej, bo Netfliksa mają wszyscy, ale (prawie) wszyscy mają też pakiety telewizyjne. Netfliksa abonuje kilkaset tysięcy gospodarstw domowych w Polsce, a pakiety telewizyjne kilka milionów (tak bliżej 10 mln).

Oczywiście, operator startując późno z usługami wideo, mógł sobie wybrać niszę i to – trzeba przyznać – niszę perspektywiczną. W dłuższym czasie rynek tradycyjnej TV będzie karlał, a rynek OTT będzie rósł. I na to nie ma rady. Co nie zmienia to faktu, że dzisiaj oferta T-Mobile jest dla wycinka rynku, a nie dla całego rynku, a to nie pasuje do operatora uniwersalnego.

Że trudno zbudować atrakcyjną ofertę programową, to żaden wstyd. Rynek programowy, to nie jest galeria handlowa, do której wystarczy wejść z wypchanym portfelem, by sprzedawcy siłą wciągali do swoich kanciap i wciskali ofertę. To bardziej ekskluzywne atelier wziętych projektantów mody, gdzie się wybiera i łaskawie wskazuje: „tak, panu coś możemy sprzedać”.

Całkiem niedawno przejechał się na tym Play, który do dzisiaj nie ma pełnej oferty TV, tj. kanałów TVP, TVN i Polsatu, i który też przez jakiś czas posługiwał się protezą w postaci Netfliksa. Wiele lat wcześniej posmakowała tego Netia, która pod postacią Telewizji Osobistej dała w zasadzie HBO GO, a kanały telewizyjne zalecała ściągnąć sobie „z powietrza” czyli z emisji naziemnych. Jeszcze wcześniej na ofercie TV przejechała się Telekomunikacja Polska, która nie tylko miała problemy techniczne, ale także słabą ofertę programową, którą musiała wypełnić pakietami Cyfry Plus.

To już przeszłość. I Netia, i Orange mają dzisiaj własne, pełnowartościowe pakiety. Jest kwestią czasu, kiedy zbuduje je Play. A w przyszłości także T-Mobile, jeżeli nie będzie takie bardzo progresywne... Tutaj trzeba trochę pokory i świadomości, kto rozdaje karty. I nie są to operatorzy telekomunikacyjni.

Historia pokazuje, że kiedy nadawca nie jest z nich zadowolony, to sobie buduje własną dystrybucję: jak Canal Plus – Cyfrę Plus, czy jak ITI – n-kę. Polska, gdzie lubimy platformy satelitarne, była szczególnie wdzięcznym rynkiem. Dzisiaj nawet nie trzeba już satelity, bo treści dostarcza się w modelu OTT, jak Netflix – od zawsze, Eurosport – od kilku lat, HBO – od niedawna i – co zupełnie świeże i rewolucyjne – TVN24.

To jest rynek, na którym nadawca może „zaproponować „ 2,5-krotną podwyżkę cen. I nie jest to szczególna polsatowa pazerność, bo takie aferki wybuchają regularnie. W 2017 r. krwi napsuło Discovery, a mowa tylko o sprawach, które wyszły na światło dzienne. Nie raz, i nie dwa słyszeliśmy narzekania operatorów „ale nie piszcie, że to ja powiedziałem, bo sobie poczekam na nowa umowę”. Niejeden operator próbował się obrażać na nadawców: wycofywał ich kanały z oferty, żeby... po kilku miesiącach, jak niepyszny, podpisać nową umowę. Niejeden samiec alfa z telko rynku brał sprawę na męską ambicję, żeby... tylko (prawdopodobnie) zwiększyć spożycie whisky w celu złagodzenia frustracji.

Na nic się zdają groźby przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii, że „jak się rynek sam nie ureguluje, to zostanie uregulowany”. Na nic się zdała propozycja Mediakomu w sprawie Kodeksu Dobrych Praktyk. Na szali są interesy nie tylko globalnych firmy medialnych, ale także krajowych nadawców w tym telewizji publicznej.

A jak ktoś jest uczciwy, to nie pomija faktu, że produkcja telewizyjna jest ogromnie kosztowna i ryzykowna. Że obok sztandarowych hitów jest masa nieudanych przedsięwzięć, które generują straty. Że gusta widzów szybko i nieprzewidywalnie się zmieniają. I że na tym rynku po prostu trzeba być twardym, by przeżyć. I – na koniec – że abonent nie zamawia sobie usługi szerokopasmowej, żeby mu zainstalowali gniazdo optyczne na ścianie, tylko żeby przez to gniazdo mógł oglądać Polsat News, TVN24, „Koronę królów” i YouTube’a.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.