AKCJA SPOŁECZNA

Smutni panowie biorą się za RSS-y

Obym był złym prorokiem, ale wygląda na to, że rozwiązał się worek i wypadają z niego różne brudki związane z budową dotowanej infrastruktury. Już nie tylko w ramach wzajemnych oskarżeń i autoekspiacji w branży. Również w ramach służbowych czynności smutnych panów i panów w togach z czerwonym żabotem.

Publicznym faktem są czynności prokuratury wobec osób związanych z budową sieci telekomunikacyjnych na Śląsku. Na razie mowa o mniejszych projektach z POIG 8.4, ale myślę, że to dopiero początek. Podejrzewam, że rychło usłyszymy o postępowaniach wobec osób związanych z dużo większymi projektami także w innych częściach kraju. Stawiam, że dogłębnie „będzie grzebane” w jeszcze co najmniej czterech lub pięciu projektach regionalnych. I jestem pewien, że co najmniej w niektórych z dobrym skutkiem.

Są tacy, co jak widzą pieniądze, to po prostu muszą je skierować do własnej kieszeni. Wszelkimi dostępnymi środkami. Dobór środków jest zaś wyłącznie kwestią oceny ryzyka oraz wysokości końcowej stawki. Dlatego tu i ówdzie panowie dedykowani do ochrony ładu i praworządności na pewno coś znajdą. Zwłaszcza, jeżeli się przyłożą z ponadrutynową starannością.

Pamiętajmy, że praktycznie cała perspektywa 2007-2013 była realizowana za rządów Platformy Obywatelskiej. „Dobra zmiana” ma idealne pole do poszukiwań, bo cokolwiek się znajdzie można zrzucić na poprzedników i rywali. Kto wie, ile smakowitego ścierwa czeka w tonach dokumentacji każdego z RSS-owych projektów? I w kogo będzie można cisnąć takim ochłapem? Choćby w lokalnych samorządowców w znacznej części wywodzących się z poprzedniego reżimu. Nie mówiąc już o innych, ważnych personach...

Wysiłki panów powołanych do ochrony ładu i praworządności należy całą mocą wspierać. O ile są podyktowane ochroną ładu i praworządności, a nie koniunkturalnie sterowana potrzebami walki politycznej. Prawda powinna zostać wykryta, a sprawiedliwość wymierzona bez względu na aktualne ulokowanie delikwenta wobec rządzącego obozu.

Wszędzie tam, gdzie czekają pieniądze (zwłaszcza te publiczne, bo tych się pilnuje najsłabiej) zawsze zlecą się zainteresowani położeniem na nich ręki. Z różną intencją, i z różnym efektem końcowym. RSS-y są tego świetnym przykładem. Powstało prawie 24 tys. km nowej sieci telekomunikacyjnej, która innym sposobem szybko byśmy nie zobaczyli. Część tej infrastruktury z powodzeniem posłuży operatorom i abonentom, część został głupio zaplanowana, część zbankrutuje, część przetransferuje tylko sygnały testowe.

Nie ma się co łudzić. W każdym wielkim programie publicznym będzie zawsze margines patologii, co nie znaczy, że wielkich programów nie należy podejmować. Trzeba jedynie dążyć maksymalizacji efektywności, ekonomiki i przydatności. Minimalizować wszelkimi sposobami głupotę, rozrzutność i zwykłe złodziejstwo. Dlatego smutnym panom trzeba dać pracować. I pokornie znieść brzydki zapach, jaki niebawem rozniesie się po rynku.

Również dlatego, by strach padł na tych, którzy mieli zdrożne intencje w związku z rozpoczętymi w tym roku przedsięwzięciami.