
Nie widzę zbyt wielu beneficjentów kolejnego multipleksu naziemnej telewizji cyfrowej. Z pewnością będą nimi operatorzy techniczni, ale wątpię, że telewidzowie w Polsce.
Samochodowe workation po kraju, na którym aktualnie jestem, sprzyja dwupłaszczyznowym studiom związanym z naszą branżą: podpatrywaniu i podziwianiu, gdzie i ile światłowodów wisi na słupach (oraz kto, kogo zabudowuje), a także klikaniu pilotem od telewizora w kolejnych kwaterach, które zajmuję. Właściciele kwater raczej nie abonują płatnych pakietów, więc przegląd zwykle ogranicza się do oferty telewizji naziemnej. Ilościowo jest imponująca zwłaszcza dla kogoś kto pamięta dwa mizerne analogowe kanały z lat 80-tych. Jakościowo jednak…
Masowa rozrywka jaka jest każdy widzi. Nie uważam się za konesera kultury wyższej, więc nie narzekam na to co widzę w kanałach DVB-T. Zwraca moją uwagę jedno: wszędzie jest mniej więcej to samo: film, paradokument, kabaret... Realnie tę zawartość można by ścisnąć w 1-2 multipleksach, a telewidz nie odczułby wielkiej różnicy. Przejście na DVB-T było rewolucją technologiczną, ale raczej nie jakościową.
Pamiętam dyskusję sprzed 15 lat, kiedy państwo parło do switch-offu, zasiedzieli nadawcy twierdzili, że to nie ma sensu, a challengerzy utrzymywali coś wręcz przeciwnego. Nikt z góry nie mógł przesądzić w jakim kierunku pójdzie rynek, więc trzeba było spróbować. Dzisiaj widać, że nadawcy zapychają kolejne kanały rozrywkową sieczką ‒ jak najmniejszym kosztem, byleby utrzymać lub zdobyć kilka procent oglądalności, które przełożą się na przychody reklamowe. Największą zmianę jakościową zrobił (bo musiał) nadawca publiczny, ale i jego osiągnięcia nie koniecznie imponują a na pewno są nierówne.
Tak więc zachodzę w głowę, jakie korzyści przyniesie rozdysponowanie MUX-5, do którego przymierza się UKE? O zobowiązaniach jakościowych nikt na poważnie nie myśli, zresztą to jest pozbawione sensu. Jakieś wymagania w koncesjach przecież są, a na ekranach widać, to co widać. Z pewnością zadowolony będzie Emitel i może jeszcze kilku jego drobnych konkurentów z pojedynczymi nadajnikami. Dla widzów ‒ stawiam tezę ‒ MUX-5 będzie pomijalną korzyścią.
W tej sytuacji trudno się nie przychylać do głosów, że alokacja zasobów radiowych dla nadawania telewizyjnego to czysta marnacja, a częstotliwości powinny służyć mobilnej transmisji danych. To jest medium o znacznie większej elastyczności, podkład pod nieporównanie większą liczbę aplikacji niż DVB-T (nawet uzupełnione od DAB), które wciąż szuka pojemności, a nie na siłę je zapycha.
Naziemna telewizja wciąż jest potrzebna. Ważna dla wielu widzów. Ważna także jako autonomiczny system teleinformatyczny, niezależny od sieci ściśle telekomunikacyjnych. W niespokojnych czasach taka redundancja przesyłania sygnału różnymi drogami jest ważna. Złoty czas telewizji już jednak minął i adekwatnie do tego należy zarządzać zasobami radiowymi. Kolejne MUX-y będzie zapychała ta sama medialna sieczka, którą już dzisiaj i tak mamy.
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.