– Wszystko działa lepiej w USA niż w Europie. Szczerze mówiąc, zazdroszczę im tego – mówił o ostatnich pomysłach regulacji rynku telekomunikacyjnego w Europie na MWC w Barcelonie Tim Höttges, prezes Deutsche Telekom. W utyskiwaniach tych wtórował mu Andreas Maierhofer, szef T-Mobile w Polsce.

Polityka regulacyjna w sektorze telekomunikacyjnym prowadzona od pewnego czasu przez Komisję Europejską zdaje się iść mocniej po myśli dużych telekomów. Wyrazem tego może być fakt, że Bruksela zgłasza znacznie mniej obiekcji odnośnie konsolidacji w branży i łatwiej zatwierdza tego typu transakcje. Eurourzędnicy wzięli sobie do serca raporty Draghiego i Letty, których autorzy zachęcają do konsolidacji sektora telekomunikacyjnego w Europie, co ma się przyczynić do wzrostu konkurencyjności całej gospodarki na Starym Kontynencie.
Czy mocno krytyczne słowa wobec polityki regulacyjnej w Europie wypowiedziane przez prezesa Deutsche Telekom Tima Höttgesa na MWC w Barcelonie podczas debaty „Co oznacza strategiczna suwerenność technologiczna dla Europy?”, mogą w tej sytuacji dziwić? Do tych żalów przyłączył się zresztą Andreas Maierhofer, prezes T-Mobile w Polsce, pokazując, że polska spółka-córka największego telekomu w Europie idzie ramię w ramię z centralą w krytyce ostatnich brukselskich pomysłów regulacyjnych (Digital Networks Act czy rewizji Cybersecurity Act) firmowanych przez Hennę Virkunnen, wiceprzewodniczącą wykonawczą KE ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji.
– W ciągu ostatniego roku sytuacja w Europie pod względem innowacji pogorszyła się. Europejskie ambicje w tym obszarze oparte na zachęcaniu do inwestycji spełzły na panewce. W efekcie nasz sektor zainwestował w Europie o 2 proc. mniej niż rok temu, a Europa znów zostaje w tyle za USA i Chinami. Mamy zaś więcej regulacji, a zostajemy jeszcze bardziej w tyle – mówił Tim Höttges.
Prezes DT ma wiele powodów, by nie przyjmować z radością Digital Networks Act, którego zapisy mają m.in. wymusić na europejskich telekomach zastąpienie do 2035 r. sieci miedzianych światłowodami. A to dlatego, że według opublikowanego ostatnio raportu przez FTTH Council w Niemczech operator zasiedziały, jakim jest DT, ciągle tylko 10 proc. swej sieci opiera na światłowodach. Z kolei w Czechach, gdzie T- Mobile ma podobny status jak w Niemczech, tylko 9 proc. Nic dziwnego, że pozbycie się tak dużych zasobów miedzianych przez 9 lat może stanowić dla niemieckiej grupy duży problem i wysiłek finansowy.
Dobitnie skwitował te pomysły Andreas Maierhofer. Jak donosiły media, mówił on na MWC wprost, że ostatnie propozycje regulacyjne Brukseli są dla niemieckiego telekomu niezadowalające i frustrujące, zawierają nierealistyczne terminy, nie biorą pod uwagę kosztów i stanowią nadmierną regulację.
Tim Höttges podczas debaty w Barcelonie bardzo ubolewał, że biznes telekomunikacyjny znacznie lepiej jest prowadzić w Stanach Zjednoczonych.
– Wszystko działa lepiej w USA niż w Europie. Szczerze mówiąc, zazdroszczę im tego – mówił.
To nie może dziwić, zważywszy, że ostatnie dobre wyniki finansowe grupa zawdzięcza w dużej mierze 52,8 proc. udziałom w amerykańskiej spółce zależnej T-Mobile US. Udział ten generuje ponad połowę przychodów i dwie trzecie zysku Deutsche Telekom. Tylko w czwartym kwartale ub.r. T-Mobile US pozyskało 2,4 mln klientów kontraktowych, a całym 2025 r. – 8 mln co zwiększyło łączną bazę klientów do 142,4 mln. Takie tempo wzrostu stawia T-Mobile przed amerykańskimi konkurentami, AT&T i Verizon. Telekom z za oceanu dokonał też kilku przejęć światłowodowych.
Na amerykańskim rynku T-Mobile buduje swoją pozycję m.in. takimi projektami, jak Live Translation, usługą zintegrowaną z siecią, która umożliwia tłumaczenie rozmów telefonicznych w czasie rzeczywistym w ponad 50 językach. Wbudowana w sieć 5G Advanced funkcja sztucznej inteligencji nie wymaga aplikacji, pobierania ani nowych urządzeń i działa, dopóki przynajmniej jeden użytkownik jest podłączony do sieci T-Mobile. To ważne w kraju, w którym prawie 68 mln Amerykanów posługuje się w domu językiem innym niż angielski. Usługa ta wchodzi obecnie w fazę testów beta, a jej szersza dostępność spodziewana jest wiosną. T-Mobile US podkreśla, że bezpośrednie wbudowanie sztucznej inteligencji w infrastrukturę sieciową stanowi zmianę w sposobie świadczenia usług bezprzewodowych, umożliwiając wdrażanie nowych funkcji na dużą skalę bez konieczności zakupu dodatkowego sprzętu czy subskrypcji.
Szpilkę do zachwytów szefa DT na Ameryką postanowił wbić dziennikarz „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwracając uwagę, że T-Mobile US jest na liście firm, które finansują projekt prezydenta Trumpa nowej ogromnej sali balowej w Białym Domu. Jest to jedno z marzeń, które chce urzeczywistnić obecny gospodarz Białego Domu mówiąc, że będzie to „najpiękniejsza sala balowa na świecie".
W podtekście niemiecki dziennikarz pytał więc, czy T-Mobile, jak i inne koncerny technologiczne w USA, nie wkupuje się w ten sposób w łaskę obecnego prezydenta, co budzi przecież takie zgorszenie i oburzenie u przeciwników politycznych i światopoglądowych Donalda Trumpa. Tim Höttges miał i na to jednak odpowiedź.
– W każdym kraju obowiązują ramy prawne, których przestrzegamy. Nie moralizujemy – odpowiedział. Wyjaśniał, że darowizna nie była przeznaczona specjalnie na salę balową, ale na 250. rocznicę uchwalenia Konstytucji Stanów Zjednoczonych.
– To jedno z największych świąt i gdyby coś takiego miało miejsce w Niemczech, T-Mobile również by w nim uczestniczył. W Ameryce firmy powszechnie wspierają takie wydarzenia, odciążając w ten sposób podatników. W tym kontekście nie uważamy tego za problematyczne z punktu widzenia wartości – podkreślił Höttges.
Co myśli o tym Andreas Maierhofer, nie wiemy, bo polscy dziennikarze obecni na spotkaniu z nim w Barcelonie nie spytali go o to. No, przynajmniej o tym nie piszą. Może rzeczywiście nie wypada poruszać tak drażliwych kwestii. Ach ta polityka, ach te regulacje.
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.