Telekomunikacyjne cele w strategii cyfryzacji do 2035 r. mocno papierowe

Dlaczego perspektywy realizacji celów w zakresie łączności w przyjętej przez rząd „Strategii Cyfryzacji Polski do 2035 roku” wyglądają bardzo mgliście?

 
(źr. TELKO.in)

Około dwa lata zajęło Ministerstwu Cyfryzacji  przeprocedowanie i przeforsowanie, by rząd przyjął  „Strategię Cyfryzacji Polski do 2035 roku”. Złożyły się na to przeprowadzone konsultacje i uzgodnienia międzyresortowe. Czy to trwało długo czy krótko, można dyskutować, jednak tempo procedowania tego dokumentu może wskazywać, że cyfryzacja nie jest wcale w istocie takim wielkim priorytetem rządu jakby to wynikało z publicznych deklaracji. Trudno w tym wypadku przyjąć argument, że Krzysztof Gawkowski jako minister cyfryzacji ma słabą pozycję, bo przecież pełni też funkcję wicepremiera.

Zdecydowanie ważniejszym jednak pytaniem jest, jak deklarowane w strategii cele, zamierzenia i hasła, rzeczywiście przełożą się na rzeczywistość? Czy będzie to tylko – jak to często bywa w przypadku podobnych dokumentów – raczej zbiór pobożnych życzeń, z których niewiele będzie na poważnie realizowane?

Mam spore obawy, że w przypadku obszaru jakim jest łączność i telekomunikacja ziści się raczej to ostatnie. Deklaracja, że 100 proc. gospodarstw domowych znajdzie się w zasięgu światłowodu, brzmi pięknie i odważnie. W przedstawionym przez resort cyfryzacji Radzie Ministrów dokumencie w sprawie przyjęcia strategii, ta obietnica sformułowana została jeszcze bardziej dobitnie: „gdziekolwiek mieszkasz, będziesz mieć dostęp do szybkiego i taniego internetu i sieci komórkowej”. Na taką deklarację wielu operatorów zapewne zazgrzyta zębami, bo od lat utyskują, że internet w Polsce jest za tani i nawołują do walki o wzrost cen.

Resort wskazuje, że aby ten cel osiągnąć, konieczna jest kontynuacja wsparcia finansowego dla przedsiębiorców telekomunikacyjnych dla rozwoju infrastruktury, szczególnie na obszarach tzw. białych plam – terenach problematycznych z punktu widzenia dostępności, ukształtowania terenu i gęstości zaludnienia.

Problem w tym, że w praktyce nie widać, aby w tym zakresie podejmował w ostatnim czasie jakieś działania w tym zakresie. Owszem, są obecnie realizowane projekty budowy sieci z unijnym wsparciem z programów KPO i FERC, ale te się niebawem kończą – KPO już za kilka miesięcy. O to co dalej, zapytała na początku tego roku oficjalnie Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej (KIKE), wysyłając w tej sprawie pismo do Minister Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR). Na konferencjach branżowych pytają o to operatorzy. Jasnych deklaracji ze strony rządowej na ten temat na razie brak. Istnym kuriozum jest tzw. Fundusz Szerokopasmowy, utworzony teoretycznie by wspierać budowę szybkich sieci w miejscach, gdzie się operatorom nie opłaca. Owszem przez kilka lat zrealizowano kilka małych projektów, ale generalnie środki z niego kierowane są na wszystko inne, ale nie na budowę sieci. Swego czasu zadecydowano także, by kolejne środki z FERC, które były przeznaczone pierwotnie na budowę sieci, skierować na inne cele. Tak więc wygląda w praktyce rządowe finansowe wspieranie budowy sieci w białych plamach.

A czy jest możliwe, że do 2030 r. 100 proc. gospodarstw domowych znajdzie się w zasięgu sieci 5G? Tu resort cyfryzacji być może ma większe nadzieje, wszak operatorzy mają zobowiązania pokryciowe po aukcji na częstotliwości. Czy jednak jest możliwe, aby pod każdą strzechą w Polsce był zasięg 5G? W ostatni weekend byłem w Kluszkowcach nad Jeziorem Czorsztyńskim. To stosunkowo popularna turystycznie miejscowość, zarówno wśród fanów gór (w sąsiedztwie są Pieniny, Gorce i Beskid Sądecki), jak i spływu Dunajcem. Niestety, w praktyce ciągle poza zasięgiem 5G sieci Play. Owszem rozmowy telefoniczne dało się realizować, ale internet mobilny już nie działał. Być może w ciągu 4 najbliższych lat Play zapewni dostęp do 5G w Kluszkowcach, ale też pozostaną miejsca w Polsce pozbawione możliwości korzystania z takich usług. Podobnie dziś jest z LTE.

Oczywiście, pozostaje jeszcze coraz bardziej popularny internet satelitarny. O tym jednak w strategii cyfryzacji jest dość mgliście.

 „Jednocześnie należy zauważyć, że obecnie najbardziej zaawansowane systemy satelitarne, takie jak konstelacje LEO oferujące globalną łączność o niskim opóźnieniu, powstają poza UE. Dlatego też, w perspektywie długofalowej, należy rozważyć budowanie i rozwijanie krajowych zdolności w obszarze łączności satelitarnej oraz – w miarę możliwości – szeroko uczestniczyć szczególnie w inicjatywach UE w zakresie budowy systemów łączności satelitarnej. Da to dalsze możliwości rozwoju bezpiecznej łączności państwowej, na potrzeby cywilne i militarne” – czytamy w dokumencie przygotowanym dla Rady Ministrów.

W realizacji celu, jakim jest światłowód i 5G dla każdego, mają też pomóc głośno zapowiadane udogodnienia prawne dla budowniczych sieci i likwidacja barier inwestycyjnych, ale to temat wałkowany od kilkunastu lat, i pewnie pozostanie aktualny i po 2030 r., i po 2035 r.

Poprawę sytuacji w dostępie do lepszej telekomunikacji miałyby też sprawić wdrożenie narzędzi systemowych i technicznych do pomiaru parametrów usług telekomunikacyjnych, a także wdrożenie skutecznych mechanizmów interwencyjnych w celu poprawy jakości usług telekomunikacyjnych. Na tym polu jednak wdrożony niedawno przez UKE System Monitorowania Jakości Internetu (SMJI) okazał się przedsięwzięciem mocno chybionym, które na pewno nie przybliża do realizacji przez rząd „Strategii Cyfryzacji Polski do 2035 roku” w obszarze łączności.

Podsumowując więc perspektywy realizacji celów w zakresie łączności w przyjętej strategii cyfryzacji wyglądają bardzo mgliście. No chyba, że resort cyfryzacji mówiąc o 100 proc. dostępie do światłowodu i 5G ma na myśli zasięg teoretyczny. W tym przypadku możemy uznać, że już dziś te cele zrealizował.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.