W Limanowej boją się, że małe maszty telekomunikacyjne wyrosną na dachach jak grzyby po deszczu

Zmiany w prawie budowlanym, które weszły w życie na początku tego roku i przyniosły operatorom ułatwienia w stawianiu stacji bazowych nie wszytkach cieszą. 

Bardzo niezadowolony jest lokalny serwis limanowa.in

  Anteny i maszty do 12 metrów wysokości wyrosną teraz na dachach budynków w trybie uproszczonym. Dla mieszkańców Limanowej i okolic oznacza to jedno: jeśli sąsiad wydzierżawi komin lub dach pod stację bazową, twoje szanse na skuteczny protest właśnie drastycznie zmalały. Warszawa odtrąbiła sukces. Ministerstwo Cyfryzacji i branża telekomunikacyjna otwierają szampana, chwaląc się „końcem wieloletnich sporów interpretacyjnych”. Ale to, co w ministerialnych gabinetach nazywa się „usprawnieniem procesu inwestycyjnego”, w realiach gęstej zabudowy może oznaczać sąsiedzki konflikt, w którym głos zwykłego obywatela zostanie wyciszony przez pieczątkę „przyjęto zgłoszenie”  martwi się dziennikarz lokalnego portalu. 

W jego opinii, zmiany są niekorzystne, bo teraz  dopiero przy budowie konstrukcji powyżej 12 metrów operatorowi potrzebne będzie pełne pozwolenie na budowę. A do tej pory rozbudowa instalacji na dachu często wiązała się z procedurą, w której sąsiedzi mogli być stroną postępowania, jeśli inwestycja na nich oddziaływała. Mogli zgłaszać uwagi, żądać analiz, protestować.

– Teraz, przy konstrukcji do 12 metrów nad obrysem budynku, procedura staje się niemal automatyczna. Urzędnik weryfikuje kompletność dokumentów i – jeśli wszystko się zgadza – wchodzi w życie tzw. „milcząca zgoda”. Sąsiad dowie się o maszcie, gdy ekipa monterów wejdzie na dach obok –  ostrzega serwis. 

Wyraża też obawę, że  operatorom będzie się teraz znacznie bardziej opłacało „doklejać” wysokie maszty do istniejących domów, remiz czy hal magazynowych, zamiast budować wolnostojące wieże. Dlaczego? Bo to szybsza ścieżka biurokratyczna. Dla krajobrazu regionu i spokoju mieszkańców efekt może być jednak opłakany – zamiast jednej wieży za wsią, możemy mieć las anten na dachach w samym centrum.

Zdaniem portalu nowe przepisy to jasny sygnał: szybkość inwestycji staje się ważniejsza niż lokalne obiekcje.

–  Jeśli w najbliższym czasie zobaczysz ekipę montującą 4-metrową sztycę na dachu sąsiada, nie biegnij do wydziału budownictwa z pretensjami „dlaczego nikt mnie nie zapytał?” –  radzi dziennikarz.