Niezawodna łączność w czasach kryzysu to kwestia kluczowa. Gdy sieć telekomunikacyjna zostanie trwale uszkodzona, cierpi na tym prawidłowy przepływ informacji, tak niezbędny w tego typu sytuacjach. Dobitnie pokazują to ataki na centra danych obu stron konfliktu na Ukrainie. Dlatego niezwykle ważne jest, aby być przygotowanym na ewentualność zagrożenia naszej infrastruktury informacyjnej w kraju i móc zachować łączność.

7 i 8 października odbyła się coroczna konferencja Cyber24Days, na którą zjeżdżają specjaliści z wielu środowisk, aby debatować na tematy związane z cyberbezpieczeństwem. Podczas panelu dyskusyjnego „Łączność na czas PKW: Pokoju, Kryzysu i Wojny” udział wzięli: prof. Mariusz J. Figurski (zastępca dyrektora Instytutu Łączności – PIB ds. naukowych), Michał Andrzejczak z Resquant, Krzysztof Horoszkiewicz z Polskiego Związku Krótkofalowców, Michał Marczak z Ericssona, Tomasz Sawko z Orange Polska oraz płk Jacek Żygólski (dyrektor Wojskowego Biura Zarządzania Częstotliwościami). Rolę moderatora pełnił dr Bogusław Kułakowski. Eksperci omawiali stan oraz wyzwania stojące przed infrastrukturą krytyczną w Polsce.
Za naszą wschodnią granicą obserwujemy wzmożone akcje polegające na wzajemnych atakach na infrastrukturę telekomunikacyjną. Sprawny przekaz informacji jest przecież kluczowy zarówno dla służb, jak i dla cywilów. Działania te najczęściej przybierają dwie postacie: bezpośredniego niszczenia fizycznej infrastruktury lub cyberataków wywołujących zakłócenia wewnątrz sieci. W ostatnich miesiącach Polska również padła ofiarą ataków na infrastrukturę telekomunikacyjną. Warto przywołać tu głośny atak na stację Starlink w Woli Krobowskiej oraz falę zakłóceń stacji satelitarnych na Pomorzu z maja, czerwca i sierpnia. Polskie służby łączą oba te przypadki z działaniami rosyjskiego wywiadu.
W kontekście zakłóceń satelitarnych warto przytoczyć wypowiedzi prof. Figurskiego z panelu na Cyber24Days. Wskazał on, że można je wywołać na dwa sposoby. Pierwszy z nich to „jamming”, czyli celowe zagłuszanie sygnału, natomiast drugi to „spoofing”, czyli jego fałszowanie poprzez podawanie danych o nieprawidłowej pozycji oraz czasie.
‒ Czas jest pulsem sieci telekomunikacyjnej. Jeżeli chcemy mieć odporną łączność, musimy mieć nie tylko dokładny czas, ale także plan B i C na moment, kiedy przestaniemy ufać temu, co pokazuje zegar — skomentował prof. Figurski.
Kluczowym punktem wskazanym przez niego jest integracja różnych systemów monitorujących w ramach wspólnej koncepcji Polskiej Tarczy PTN. Dzięki temu można wyznaczać wiarygodne informacje o czasie i miejscu sygnału na podstawie pomiarów z wielu systemów jednocześnie.
Według prof. Figurskiego, w Instytucie Łączności trwają obecnie badania nad wykorzystaniem zegarów o wysokiej stabilności w rozproszonym systemie, który mógłby zapewnić dokładny pomiar czasu niezależnie od systemów GNSS (ang. Global Navigation Satellite Systems – Globalne Systemy Nawigacji Satelitarnej). Innym rozwiązaniem są prace nad naziemnym systemem nawigacji, który działałby w przypadku problemów z funkcjonowaniem infrastruktury satelitarnej. Ekspert zwrócił także uwagę na potrzebę weryfikacji odporności całych systemów, tak aby usterka jednego urządzenia nie paraliżowała całej architektury.
Innym interesującym tematem poruszonym na panelu była potrzeba wyznaczenia odpowiedniego „Planu C” w razie kryzysu. Prezes Zarządu Polskiego Związku Krótkofalowców (PZK) Krzysztof Horoszkiewicz jako potencjalne rozwiązanie tego problemu wskazuje działalność radioamatorów.