Szkoda, że UKE nie potrafi raz a dobrze „ogarnąć” systemu pomiaru jakości usług szerokopasmowych w Polsce. Według mnie, speedtesty robią więcej dobrego dla jakości dostępu w Polsce, niż wszelkie prokonsumenckie legislacje.

Nie mam wątpliwości, że sprawa ma masę subtelności, a regulator wiele może przytoczyć na swoją obronę, ale faktem jest, że jedno narzędzie powstało, ale już nie działa. Potem zaistniała fajna współpraca z komercyjną firmą, ale już nie jest kontynuowana. Wreszcie wprowadzono mało wygodne narzędzie, którego wykorzystanie jest na poziomie błędu statystycznego. Fatum, nieudolność, czy brak motywacji? Wyłączając, że takie narzędzie powinno działać na mocy unijnych regulacji, to po prostu jest przydatne dla rynku.
Nie mówię, że zapisy o „średnich zwykle dostępnych” przepływnościach nie mają zupełnie znaczenia. Operatorzy muszą tego pilnować choćby ze strachu przed Prezesem UOKiK. Mam jednak duże wątpliwości na ile abonenci są świadomi, że w umowach jakie podpisują są w ogóle takie zapisy. Tymczasem informacja o wynikach speedtestów jest rozkosznie prosta i pobudzająca wyobraźnię konsumenta ‒ od razu wiadomo, kto jest „najlepszym” dostawcą internetu.
Operatorzy mogą się zżymać na metodykę, na wyniki pomiarów… ale robią to głównie wtedy, gdy słabo w nich wypadają. Gdy wpadają dobrze, to zwykle leci informacja prasowa, bo na konkurencyjnym rynku taki komunikat może przekonać nabywcę (gdy brak innych przesłanek wyboru). Podobnie działają statystyki MNP, co do których dobrze wiem, że operatorzy je lekceważą, gdy akurat muszą oddawać rynek, a chlubią się nimi, gdy bieżąca taktyka daje im dodatni bilans kart SIM. Statystyki przenośności UKE publikuje regularnie i konsekwentnie od lat i ‒ według mnie ‒ to jest jeden z lepszych projektów komunikacyjnych regulatora. Okresowe wyniki pomiarów przepływności dostępu mają nie mniejszy potencjał i podobnie motywują ISP.
Tymczasem UKE od dobrych kilku lat nie potrafi zbudować stabilnego narzędzia do pomiarów i równie konsekwentnie co wyników MNP publikować wyników jakości sieci w Polsce.
Na szczęście Speedtest.pl wciąż działa i robi swój biznes. Działa wciąż Ookla, przejęta niedawno przez Accenture, bo pewnie zgromadziła zasoby niezwykle cennych danych o jakości sieci telekomunikacyjnych jak świat długi i szeroki (szkoda, że UKE nie zbiera takich danych, przecież to bonanza!). Działają też pewnie inne serwisy, których nawet nie znam i robią swoją robotę, tj. lepiej lub gorzej dostarczają użytkownikom informacji o jakości usług dostępowych, tym samym wywierając presję na ISP, by utrzymywali jakość sieci.
Powaga organu regulacyjnego z pewnością wzmocniłaby ten efekt, ku radość konsumentów w Polsce. A troska o ich dobro jest zdaje się statutowym celem organu. Także tego… Trochę się dziwię, że tak to wszystko wygląda.
Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.