– Proponowany podział stwarza zarówno możliwości, jak i ryzyka dla potencjalnych nabywców. Główną zaletą konstrukcji jest elastyczność: nabywcy mogą selektywnie wybierać określone aktywa, które najlepiej odpowiadają ich priorytetom strategicznym, zamiast dziedziczyć w pełni zintegrowanego operatora – uważa analityczka.
Ostrzega jednak także: rozparcelowanie SFR niesie ryzyko fragmentacji operacyjnej, szczególnie tam, gdzie ścisła koordynacja między funkcjami sieciowymi, hurtowymi i detalicznymi ma kluczowe znaczenie. Może to prowadzić do „dyssynergii” w obszarach takich jak jakość usług, umowy SLA dla przedsiębiorstw, alokacja kosztów i integracja IT, a jednocześnie zwiększać zależność nabywców od przejściowych umów na świadczenie usług przez SFR (problem znany dobrze Playowi po przejęciu UPC).
– Niektóre aktywa nie są uwzględnione w transakcji, co oznacza, że przejmujący operatorzy pozostaną zależni od SFR/Altice w ramach umów hurtowych i usługowych ‒ ocenia Gorelik. ‒ Jednocześnie podział i sprzedaż SFR wpisuje się w szerszą narrację o potrzebie konsolidacji europejskiego sektora telekomunikacyjnego.
Jeszcze przed sobotnim porozumieniem Christel Heydemann, prezes Orange, w wypowiedziach dla mediów podkreślała, że utrzymanie niskich cen dla konsumentów, to nie jedyny priorytet, skoro firmy muszą się rozwijać, aby pozostały konkurencyjne. Według niej, konsolidacja europejskich telekomów jest niezbędna, aby umożliwić konkurencję z większymi zagranicznymi rywalami. ‒ To decydujące wydarzenia dla naszego najważniejszego rynku w Europie. Francja potrzebuje operatorów zdolnych do poniesienia ogromnego ciężaru inwestycji w infrastrukturę i cyfrowe usługi ‒ komentuje zawarcie MoU z Altice.
Trudno wątpić, że plan przejęcia i podziału SFR był nieformalnie konsultowany z czynnikami oficjalnymi we Francji, choćby z rządem, który reprezentuje skarb państwa ‒ najważniejszego akcjonariusza Orange. Teraz jednak sprawa nabierze formalnego biegu i zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym włączą się inne podmioty niekoniecznie przychylne transakcji. Chociażby francuskie związki zawodowe, które będą oponować przeciw niechybnym zwolnieniom w SFR.
‒ Model konsolidacji, jaki przyjęto we Francji został z sukcesem przetestowany w innych krajach. W Brazylii znika z rynku sieć OI [częściowo w wyniku wyprzedaży aktywów konkurentom, częściowo z powodu własnej niewydolności biznesowej ‒ red.] i nie widać negatywnego wpływu tego zjawiska na rynek ‒ mówi John Strand ze Strand Consult.
Warto dodać, że ‒ zakulisowo ‒ z zainteresowaniem wypowiadają się o „modelu francuskim” także menedżerowie w Polsce. Kontekst zwykle nadawała niewyjaśniona sytuacja własnościowa Polkomtela i domniemanie, że jej efektem może być oferta sprzedaży firmy. Sukcesja spadkobierców Zygmunta Solorza co prawda się dokonuje, ale strategiczne decyzje są wciąż jeszcze niepodjęte. Czy na sprzedaży Polkomtela jednak możliwości się wyczerpują? Wszak dyskutowana była także możliwość wyjścia z Polski T-Mobile. Czy z posiadanych tu aktywów nie może w pewnym momencie zrezygnować także Iliad? Historia Liberty Global pokazuje, że telekomunikacyjne grupy równie łatwo się buduje, co demontuje. Opcja sprzedaży telekomu konkurentom jest bardzo atrakcyjna, bo liczący liczne synergie rywale zwykle zapłacą najwięcej. Kiedy to jeszcze dzieje się ‒ jak we Francji ‒ w ramach swoistego rynkowego konsensusu, to wszystko powinno iść w miarę gładko. To bardzo atrakcyjne rozwiązanie dla menedżerów i właścicieli. Rolą organów regulacyjnych jest, aby nie wyszło bokiem klientom.