Jak Telbeskid przechodzi z epoki Wimaxa do ery światłowodu

Tak naprawdę operator z Nowego Sącza głębszą styczność ze światłowodem ma dopiero od dwóch lat. Nie znaczy to, że zamierza być pariasem w tym segmencie rynku. A trzeba pamiętać, że jego właściciel wywindował siatkarski klub z Zawiercia na europejskie szczyty.

W przyszłym roku Telbeskid będzie świętował 35-lecie istnienia.
(źr. TELKO.in)

Nowosądecki Telbeskid należy do stosunkowo nielicznego grona lokalnych operatorów, którzy w przeszłości mocno postawili na radiową technologię Wimax i świadczyli w niej usługi kilku tysiącom klientów na obszarze gmin: Nowy Sącz, Łącko, Łabowa, Grybów czy Gorlice. Kilka lat temu zaś sądecki telekom został postawiony w mocno niekomfortowej sytuacji, kiedy UEE zakomunikował, że licencje na częstotliwości z zakresu 3,6-3,8 GHz (wykorzystywane m.in. przez Telbeskid w sieci Wimax) nie zostaną przedłużone, bo muszą być przeznaczone na rozwój 5G.

Regulator oznajmiając te decyzje podmiotom, które świadczyły w tym paśmie usługi, nie cackał się i od razu zastrzegł, że nie mogą one liczyć na rekompensaty, np. z przyszłych wpływów z aukcji na pasma dla 5G. Urząd podkreślał, że wydanie rezerwacji na kolejny okres nie jest bezwarunkowe, wręcz przeciwnie jest możliwe, o ile zachodzą przesłanki wskazane w przepisach prawa telekomunikacyjnego.

‒ Sytuacja była rzeczywiście dla nas bardzo niekomfortowa. W ramach propozycji UKE sugerował przestawienie się na inne pasma, by zachować ciągłość świadczonych usług. Wiadomo jednak było, że musi się to wiązać z dodatkowymi kosztami po naszej stronie ‒ wspomina Leszek Gruca, dyrektor zarządzający w Telbeskidzie.

Operator z Nowego Sącza zdecydował się ostatecznie na zakupienie licencji w paśmie 6 GHz i wciąż ma jeszcze kilka pozwoleń na świadczenie usług na częstotliwościach 3400-3800, które niebawem będą wygasać.

Aby przetrwać w dłużej perspektywie, operator musiał przestawić się na światłowody.

‒ Nie dysponowaliśmy taką infrastrukturą, a małe odcinki sieci optycznej wykorzystywaliśmy tylko w części naszej sieci szkieletowej ‒ mówi Leszek Gruca.

W przypadku Telbeskidu droga do światłowodu okazała się bardzo wyboista i kręta. Sześć lat temu operator wystartował w 4. konkursie 1.1 POPC na dofinansowanie budowy sieci szerokopasmowej (światłowodowej) w obszarze małopolskim, gdzie prowadzi działalności. Jej wniosek został oceniony najwyżej, bo otrzymał 158,61 punktów, jednak dotację 16,6 mln zł przyznano Orange z wnioskiem ocenionym na 136,05 punktów.

Dlaczego tak się stało? Eksperci oceniający projekty uznali, że choć wniosek Telbeskidu spełnił wszystkie kryteria formalne wyboru projektów w ramach 1.1 POPC, to operator nieprawidłowo określał wydatki kwalifikowalne. Konkretnie chodziło o środki na zakup i montaż urządzeń aktywnych (OLT, switche i routery) wraz z ich montażem i konfiguracją o wartości ponad 1,1 mln zł.

Telbeskid się odwołał i wygrał w tej sprawie postępowanie sądowe. Wyrok sądowy stwierdził, że ocena projektu operatora w 4. konkursie 1.1 POPC została dokonana z naruszeniem przepisów prawa. Sprawę rozstrzygnął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Na niewiele się to zdało, bo Orange już budował sieć i wchodził ze światłowodowymi usługami na obszar działania Telbeskidu. Operator z Nowego Sącza mimo korzystnego wyroku sądowego, żadnego odszkodowanie nie uzyskał. Błąd urzędników pozostał bez konsekwencji, a dla operatora mogło to oznaczać wypadnięcie z rynku.

‒ Co mogliśmy w tej sytuacji robić? Oferować naszym klientom usługi światłowodowe w modelu BSA na sieci Orange. To częściowo się udało, bo wielu abonentów miało z nami umowy terminowe, które kończyły się np. za rok i proponowaliśmy im szybsze przejście na światłowód od nas ‒ wyjaśnia Leszek Gruca.

Jednocześnie operator z Nowego Sącza wprowadził szybsze usługi w technologii radiowej i zaoferował klientom prędkości 200 i 300 Mb/s w technologii radiowej. Zaletą w stosunku do LTE, szczególnie w okresie pandemii były brak limitów na transfer danych oraz większa stabilność w tzw. godzinach szczytu korzystania z sieci. 

Środki te pozwoliły mu mocno wyhamować odpływ klientów. Jednak to nadal nie było rozwiązaniem problemu, jakim był brak własnej sieci FTTH. Jednak z finansowego punktu widzenia sytuacja została w miarę opanowana. W 2024 r. spółka osiągnęła 3 mln zł przychodów i zanotowała 166,4 tys. zł zysku netto. Za ubiegły rok wyników finansowych operator jeszcze nie podał do KRS.

Jaśniejsze perspektyw dla Telbeskidu pojawiły się dwa lata temu, kiedy operator zdobył w konkursie FERC blisko 25 mln zł dofinansowania na budowę sieci, a całkowita wartość projektu wynosi 33,9 mln zł. Zasięgiem sieci objęte ma zostać 7400 punktów adresowych, które obejmują 7656 lokali mieszkalnych i 1358 przedsiębiorstw. Projekt obejmuje miasto Nowy Sącz oraz gminy: Chełmiec, Grybów i Korzenna.

W marcu Telbeskid ogłosił, że pierwszych 12 miejscowości i ponad 1980 domów zostało objętych zasięgiem ultra-szybkiego internetu szerokopasmowego w ramach projektu FERC.
(źr. Telbeskid)

Sądecki ISP sieć buduje w technologii XGS-PON i wykorzystuje sprzęt Nokii. Jak tłumaczy Leszek Gruca, po analizach uznano, że w długiej perspektywie to rozwiązanie bezpieczniejsze niż wykorzystanie rozwiązań chińskich.

‒  Projekt idzie zgodnie z planem. Zrealizowaliśmy pierwszy i drugi kamień milowy. Mieliśmy niedawno kontrolę UKE, która przebiegła pomyślnie. Zakładamy, że skończymy inwestycję zgodnie z planem, tj. do końca stycznia przyszłego roku, jeśli planów nie pokrzyżuje nam ostra zima ‒  mówi Leszek Gruca.