Konkurencja jest najważniejsza, ale…

Rynkowej konkurencji nie zastąpi żadna interwencja, ani żadna regulacja. Niemniej „francuski” model konsolidacji rynku mobilnego wydaje się bliski optimum. Bliski, bo pryncypia mogą być różne.

Francja ma swoiste podejście do wolnego rynku i konkurencji. Sprzed lat pamiętam przetargi częstotliwościowe, które realnie bywały przydziałami zasobów radiowych dla zasiedziałych operatorów, bez żadnej próby wpuszczenia na rynek nowych graczy. Tym samym tropem poszedł zresztą także nasz UKE, który pewnie od 15 lat w tym samym modelu realizuje postępowania częstotliwościowe. Ma to swoje zalety, bo generuje mniej determinacji po stronie operatorów, więc i mniej pokus do „krzywych” sztuczek.

Coś za coś ‒ od 20 lat nie mieliśmy na rynku nowego operatora, a nikt nie zaprzeczy, że Play przyniósł ożywczy powiew. Jasne, że dzisiaj i Play na pewno oświadczy, że na nowego gracza nie ma już miejsca na rynku, ale dzisiaj to już jego prawo. Dzisiaj pewnie by nawet wolał redukcję liczby konkurentów.

I tak przechodzimy do „modelu francuskiego” w konsolidacji. Tutaj także jest planowana operacja w głębokim rynkowym konsensusie, przynajmniej pomiędzy czterema operatorami i pewnie francuskim rządem. Ma to sens o tyle, że od kilkunastu lat trwa w Europie dyskusja na temat tego, czy konsolidacja połączona z redukcją liczby graczy, a więc ‒ formalnie ‒ osłabioną konkurencją jest dopuszczalna.

Przez długie lata Komisja mówiła temu: „niet!”. Z takim „niet” musiał się liczyć każdy potencjalny nabywca. A więc podjąć negocjacje, zapłacić prawnikom i bankierom inwestycyjnym, zawrzeć wstępne porozumienie, by potem ewentualnie nie uzyskać zgód organów antymonopolowych i być zmuszonym do zapłaty sprzedającym za odstąpienie od umowy.

Model jaki przyjęli Francuzi ‒ z góry ustalony rozbiór SFR ‒ redukuje poziom rynkowego napięcia i daje większe szanse na regulacyjne zgody. Bo wyższy poziom rynkowego napięcia, to więcej „sabotażystów”, którzy nakręcają lokalne UOKiK-i, by powiedziały „niet!”. Co tam zresztą lokalne UOKiK-i… Te są wrażliwe politycznie i można je zawczasu zmiękczyć. Gorzej z Komisją Europejską, która od kilkunastu lat jest głównym straszakiem na rynkowe „merdżery”. Ale w tym wypadku francuskie sieci mogą wyjść z argumentem, że transakcja jest przemyślana, konsekwencje zmitygowane, a abonent końcowy nie ucierpi.

Faktycznie, można przyjąć, że podstawowa korzyść z rozbioru SFR dla Orange, Iliad i Bouygues Telecom, to przyjęcie po kilka milionów dodatkowych RGU na własną infrastrukturę (w dużym uproszczeniu), skok przychodów i wyniku EBITDA. Podnoszenie cen także jest możliwe i pewnością będzie łatwiejsze niż w ekosystemie czterech operatorów, ale czy pewne?

Z tymi cenami, jakością usług i poziomem konkurencji to w ogóle jest trudna sprawa. Ja wiem, że podręczniki ekonomii są tutaj zerojedynkowe, ale w krótkim i średnim terminie niekoniecznie dają jasne odpowiedzi. Pierwszy z brzegu przykład: w Polsce mamy cztery sieci mobilne i aktualnie ceny usług rosną. Żeby było śmieszniej, kilkanaście lat temu też mieliśmy cztery sieci i ceny usług spadały. Także tego…

Mnie się wydaje, że jednoznacznie zły jest tylko monopol. Większa bądź mniejsza liczba graczy oznacza nominalnie niższą lub wyższą rynkową konkurencję, która jednak sama w sobie nie przesądza o poziomie cen i jakości usług. Zmiennych jest więcej.

Całkiem dobrym remedium na negatywne efekty rynkowej konsolidacji były mechanizmy umożliwiające wejście na rynek nowego gracza. Podmioty, które dokonywały fuzji bywały zobowiązane do sprzedaży aktywów (częstotliwości) czy zapewnienia usług (oferta MVNO), które dawały szansę nowym graczom. Sprawdziło się to w Niemczech czy we Włoszech. Ciekawe, czy francuskie władze antymonopolowe czy też Komisja Europejska pójdą tym samym tropem analizując sprzedaż SFR. „Konsolidujecie się, a my i tak spróbujemy wpuścić nowego gracza”. I za 15 lat znowu będzie można konsolidować.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.

Postaw kawę autorowi