REKLAMA

Operator nie może udawać, że przepisy z obszaru obronności go nie obowiązują

Czy przepisy w sprawie kancelarii tajnych są adekwatne do rzeczywistości? Mediakom, reprezentujący małe i średnie sieci kablowe, w ubiegłym roku postulował, by zwolnić małych operatorów z konieczności uzyskiwania certyfikatów bezpieczeństwa przemysłowego i posiadania kancelarii tajnych.

Oczywiście popieramy postulaty Mediakomu. KIKE niejednokrotnie zwracała się o nowelizację nieadekwatnych do rzeczywistości przepisów, do instytucji których to dotyczy, ale bezskutecznie. Nie ma podatnego dziś gruntu, by te przepisy zmieniać, a przedsiębiorca musi je wypełniać. Urząd Komunikacji Elektronicznej w trakcie kontroli sprawdza operatorów, czy spełniają wymogi z zakresu obronności zgodnie z prawem telekomunikacyjnym.

Jak często takie certyfikaty bezpieczeństwa są w praktyce potrzebne? Czy np. pani, prowadząc firmę telekomunikacyjna od kilkunastu lat otrzymała jakiś dokument  z klauzulą „ściśle tajne”?

Mnie się nigdy nic takiego nie zdarzyło, podobnie jak i zdecydowanej większości operatorów. Nie zmianie to jednak faktu, że przepisy muszą być wypełniane. Mamy zawartą „umowę powierzenia” z firmą, która taki certyfikat posiada i to wystarcza do wykazania podczas kontroli, że jako operator respektujemy przepisy z zakresu obronności bezpieczeństwa państwa.

Przez kilkanaście lat pracy w branży telko jeszcze nigdy nie otrzymałam pisma z klauzulą „ściśle tajne”

Jak w praktyce będzie działanie KIKE Safe  i co to da operatorom?

W przedsięwzięciu współpracujemy z partnerem, który ma duże doświadczenie w tym zakresie. Zgodnie z przepisami, wypełnianie obowiązków z zakresu obronności można powierzyć, podpisując umowę powierzenia innemu przedsiębiorcy  telekomunikacyjnemu. Operatorzy, którzy zgłosili akces do inicjatywy będą taką umowę podpisywać z KIKE Safe. To zwolni ich z szeregu formalności, a także dzięki temu mogą spodziewać się znacznie korzystniejszych cen, niż gdyby zawarli umowę z innym podmiotem na rynku, oferującym takie usługi.

Ile będą więc płacić?

Cenę abonamentu szacowaliśmy wstępnie w zależności od ilości podmiotów, które zgłoszą akces do KIKE Safe. Uznaliśmy, że uruchomimy spółkę, gdy zgłosi się co najmniej 30 firm, co został spełnione, bowiem jest ich w tej chwili 41. Przy takiej liczbie skalkulowaliśmy miesięczny abonament na 550 zł, gdyby ta liczba wzrosła do 50, to obniży się on do 400 zł netto.

Będziecie się starać o pułap 50 operatorów w projekcie?

Nie będziemy tego robić na siłę. Obecna liczba jest satysfakcjonująca.

Jakie warunki musi spełnić operator, by  uczestniczyć w KIKE Safe? Czy musi być koniecznie członkiem KIKE?

Tak, zdecydowaliśmy, że to inicjatywa wyłącznie dla członków KIKE. Poza tym, taki operator  musi podpisać deklarację przystąpienia do KIKE Safe i wpłacić jednorazowe wpisowe w  kwocie 1 tys. zł, a potem, gdy spółka rozpocznie działalność, płacić miesięczny abonament.

Kiedy to nastąpi? Czy uda się  w połowie roku, jak deklarowaliście?

Mamy mały poślizg, ponieważ zależało nam na przeprowadzeniu konsultacji z UKE w tej sprawie, a koniec roku był trudny z powodów świąteczno-urlopowych.

REKLAMA