Poznań – miasto ZDMu doznań

Od ponad 26 lat buduję infrastrukturę telekomunikacyjną, która ma napędzać realną gospodarkę, a nie urzędnicze statystyki. Niestety z upływem lat widzę, że bardziej zaczyna się liczyć obsługa biurokracji niż realna robota.

Jednak to, co „odstawił” poznański Zarząd Dróg Miejskich (za przyzwoleniem Urzędu Komunikacji Elektronicznej) w kwestii wycięcia naszego kabla do fabryki TUOPU w Poznaniu ‒ to już nie jest zwykły spór kompetencyjny. To wygląda na jawny sabotaż i pokaz siły ludzi, którzy myślą, że obcinaczki do kabli, to jedyne narzędzie dialogu z przedsiębiorcą. Niestety bezprawne narzędzie.

UKE – projekt decyzji zza biurka

W projekcie decyzji Prezesa UKE czytam, że Netronik stosuje „naganne praktyki”, bo rzekomo bezprawnie zajęliśmy infrastrukturę wzdłuż ul. Tychowskiego w Poznaniu. To bezczelność, która świadczy o tym, że ktoś w Warszawie kompletnie odkleił się od realiów inwestycyjnych, oraz materiału obrabianego w postępowaniu.

Przypominam, że jest to w aktach sprawy:

  • kabel kładliśmy, gdy ulica Tychowskiego była jeszcze placem budowy;
  • działaliśmy na pisemne zlecenie generalnego wykonawcy i w pełnym porozumieniu z inwestorem ‒ firmą TUOPU, która zostawia w tym mieście konkretne pieniądze;
  • wtedy ZDM nie miał nic do gadania, bo droga nie była jeszcze w jego zarządzie.

Nazywanie legalnej budowy „nielegalnym zajęciem” tylko dlatego, że urzędnikowi „klei się” narracja innego urzędnika to szczyt absurdu. Nie rozumiem, dlaczego UKE nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, że w momencie instalacji kabla na placu budowy ZDM po prostu nie był stroną.

Kłamstwa na zdjęciach i „pamiątki” po obcinaczkach

ZDM brnie w argumenty, twierdząc, że nasz kabel był nieoznaczony. To kłamstwo. Doskonale wiedzieli czyj kabel jest, bo przecież rozmawiali o nim z generalnym wykonawcą budowy fabryki. Przed ucięciem kabla ktoś zawieszki identyfikacyjne po prostu zerwał. Panowie „specjaliści” słabo jednak po sobie posprzątali – jedna z nich znalazła się tuż obok miejsca, gdzie „pracowały” obcinaczki.

Szczytem cynizmu jest to, co ZDM załączył do akt sprawy postępowania UKE jako „dowody”. Są to zdjęcia rzekomo zajętej w 80 proc. kanalizacji, tyle że to… fotografie zupełnie innych odcinków. Panowie grają kartami ciętymi żyletką. Wiedzą, że mamy związane ręce: gdybym wysłał tam ekipę, żeby sfotografować faktyczny stan rur i obnażył to oszustwo, natychmiast oskarżyliby mnie o „bezprawne wtargnięcie do infrastruktury krytycznej”. Załatwione? Na cacy.

Cudowne rozmnożenie „infrastruktury krytycznej”

Sprawa z kablem do TUOPU to jest festiwal manipulacji urzędniczej. Tymczasem fakty są jak poniżej.

Ulica Tychowskiego, po budowie miała zostać przekazana do ZDM.