REKLAMA

Późne lato nadawców telewizyjnych

Mijający tydzień obfitował w elektryzujące wydarzenia, ale dzisiaj nie będzie ani o rodzimych „burzycielach masztów”, ani o kosmicznych (wywalonych w kosmos?) planach Exatela – obie kwestie co prawda kuszą, bardzo kuszą, ale nad oboma w jakiejś mierze już się pastwiłem. Dzisiaj będzie więc o telewizji OTT, czyli rynku na którym, gdy kontrolować kluczowe aktywo, to można – wbrew temu co głoszą filozofowie – stanąć okoniem rozwojowi rynku i potrzebom konsumenta.

W tym tygodniu Play poinformował o dołączeniu kanałów informacyjnych TVN do usługi telewizyjnej Play Now. Te kanały informacyjne są w (oddzielnie płatnym pakiecie), ale podstawowych kanałów TVN, które oglądać może każdy szczęśliwy posiadacz pokojowej anteny DVB-T, wciąż w Play Now nie ma. Co czyni Play Now cudownie nieprzydatnym. Co Playa oczywiście martwi, ale z czym Play nic nie może zrobić, skoro od startu usługi bezskutecznie doprasza się o prawo reemisji podstawowych kanałów naziemnej telewizji cyfrowej: TVP1, TVP2, Polsatu i TVN. Wzdraga się natomiast (szkoda?) przed metodą Wirtualnej Polski, która, nie pytając nikogo o zgodę, włączyła te kanały do analogicznej usługi WP Pilot – w powołaniu na zapisy ustawy o radiofonii i telewizji. W nagrodę ma jednak sądowe pozwy od nadawców.

Rynek programowy jest cudownie liberalny: jak czegoś nie chcesz komuś dać, to mu tego nie dajesz. Pod byle pozorem. W tym jest to na przykład rzekomo niedostateczne zabezpieczenie platform OTT przed kradzieżą sygnału, lub – jak kto woli – problemy z pomiarem oglądalności – ważne dla kanałów, które sprzedają reklamę. Nie przeszkadza to co prawda czołowym nadawcom zagranicznym. Może są mniej lękliwi. Nadawca TVN także jest mniej lękliwy, jeżeli chodzi o własne aplikacje Player lub TVN24, które także działają w modelu OTT. Tutaj bez obaw strumieniuje kanały, których odmawia internetowym konkurentom, a których nie może odmówić telewizjom kablowym, nadawcom IPTV oraz platformom DTH. TVP i Polsat nie są równie aroganckie, ponieważ we własnych produktach OTT nie oferują głównych – tych najbardziej pożądanych – anten. Pewnie, by nie robić precedensu. Co jednak znowu nie przeszkadza im oferować tam własnych kanałów tematycznych.

Logiki w tym nie ma żadnej. To znaczy, przepraszam, jest logika. Bardzo prosta – nie zrobię niczego, co jest wbrew moim interesom i do czego się mnie nie zmusza. Nie sądzę, aby podstawowym celem TVP, TVN i Polsat była blokada usług telewizyjnych Playa czy Wirtualnej Polski. Dostawców sygnału jest na rynku tylu, że nawet 10 kolejnych niczego nie zmieni. Jeżeli to nawet kusi, to dzisiaj nie ma możliwości, by własne kanały telewizyjne oferować tylko we własnych sieciach nadawczych (czy to tradycyjnych, czy IP).

Myślę, że krajowi nadawcy boją się modelu OTT jako takiego, a w nim nie tyle Playa czy Wirtualnej Polski, ale Netfliksa, Apple’a i Google’a, lub (ewentualnie) Samsunga, Sony lub Xiaomi. Możliwość reemisji najbardziej pożądanych krajowych kanałów telewizyjnych przez globalnych graczy mogłaby wywrócić do góry nogami rynek telewizyjny na całym świecie i poważanie zagrozić interesom nadawców. I operatorów. Prawda jest taka, że swoją polityką nadawcy czynią ukłon wobec interesów tradycyjnych dostawców telewizji, jak sieci kablowe i dostawcy IPTV. Oni pierwsi dostaną w skórę, kiedy pakiety telewizyjne masowo będzie można kupować w TV boksie albo w aplikacji.

Play może mieć to w nosie, bo na rynku telewizyjnym jest czelendżerem, a dysrupcję ku własnej korzyści ma w DNA. Tzn. miał w DNA – dawny Play zrobiłby to samo, co robi Wirtualna Polska i krzyczałby, że to dla dobra klientów i rozwoju rynku (co jest prawdą). Nowy Play się boi i prędzej kupi którąś sieć kablową, niż puści kanał TV bez umowy o reemisję – ze wszystkimi pieczątkami i podpisami.

Status quo jest korzystne dla nadawców i większości operatorów, ale niekoniecznie dla klientów, dla których OTT TV, to większy wybór i mniej urządzeń w domu.

Na razie nadawcy wytrzymują tę presję i migają się przed współpracą z OTT. Znamienne, że – jak zwykle przewidujący – Polsat ma już własny produkt OTT. Na razie zamknięty w TV boksie, ale jestem dziwnie pewien, że z możliwością dystrybucji także przez aplikację na Android/iOS/AndroidTV/SmartTV. Kiedy Polsat uzna, że nadszedł czas (kiedy sprzeda swoją platformę DTH?) sam – w powołaniu na ustawę o radiofonii i telewizji – weźmie sobie kanały TVP oraz TVN i zaoferuje je w internecie. Ale wątpię, by uczynił to z radością. Dzisiaj nadawcom jest tak przyjemnie!

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.