Prezydent sformułował szereg twardych zarzutów wobec przyjętej ustawy. Jeden z nich jednoznacznie dotyczy naruszenia konstytucyjnych gwarancji własności i złamania zasady równego traktowania przedsiębiorstw – ruch Karola Nawrockiego omawia Piotr Mieczkowski, managing director fundacji digitalpoland.

W dniu 19 lutego 2026 r. prezydent podpisał nowelizację ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSCP. Decyzja ta wzbudziła jednak głęboki niepokój wśród polskich przedsiębiorców, którzy uważają, że nałożone na nich ustawowe obowiązki są w dużej mierze nadmiarowe i nieproporcjonalne. Przedstawiciele rynku telekomunikacyjnego stanowczo argumentowali, że nowe prawo uderzy w ich bieżącą działalność i wymusi niezwykle kosztowne zmiany w istniejącej infrastrukturze informatycznej. W reakcji na ten silny głos polskiego biznesu reprezentowanego np. przez KIKE głowa państwa zdecydowała się na kolejny krok. Prezydent zainicjował kontrolę następczą i skierował kwestionowane przepisy do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny.
Poważne zarzuty wobec przepisów z połowy lipca
W obszernym piśmie z 17 lipca 2026 r. prezydent sformułował szereg twardych zarzutów wobec przyjętej ustawy. Dokument ten w pierwszej kolejności wytyka ustawodawcy jawne naruszenie fundamentalnej zasady określoności prawa poprzez bezpośrednie odwołanie się do nieobowiązujących już unijnych przepisów. Polski parlament oparł kluczowe definicje na dyrektywie, która utraciła moc, co sprawia, że ostatecznym źródłem decyzji władczych organów państwa stają się dawno uchylone regulacje. Zdaniem głowy państwa takiej rażącej wady nie można w żaden sposób naprawić poprzez zwykłą interpretację prawną i wymaga ona całkowitego usunięcia z systemu prawnego.
Kolejny niezwykle mocny zarzut jednoznacznie dotyczy naruszenia konstytucyjnych gwarancji własności i złamania zasady równego traktowania przedsiębiorstw. Skonstruowane przepisy pozwalają organom na bezpardonowe wykluczenie określonych towarów lub usług z rynku bez uprzedniego poszukiwania innych, zdecydowanie mniej inwazyjnych metod usuwania realnych cyberzagrożeń. Co więcej, znowelizowana ustawa pozwala arbitralnie uznać konkretną firmę za dostawcę wysokiego ryzyka na podstawie wysoce ogólnego kryterium, jakim jest bliżej niesprecyzowany podstawowy interes bezpieczeństwa państwa. Ustawodawca świadomie zrezygnował z precyzyjnego powiązania tej oceny z obiektywnymi wynikami analizy technologicznej czy uznanymi unijnymi definicjami zagrożeń cybernetycznych. Taki zabieg daje orzekającemu organowi ogromną i niebezpieczną swobodę decyzyjną. W efekcie takie postanowienie rygorystycznie i niemal natychmiastowo wpływa na cały rynek, niszcząc pewność obrotu gospodarczego oraz podważając zaufanie przedsiębiorców do państwa.
Surowe sankcje bez szans na rekompensatę
Prezydent zwraca również baczną uwagę na potężne uderzenie w finanse samych dostawców, jak i licznych podmiotów z nimi współpracujących. Decyzja o formalnym wpisaniu firmy na listę dostawców wysokiego ryzyka wymusza na firmach prywatnych i instytucjach publicznych natychmiastową wymianę zakupionego wcześniej sprzętu lub wdrożonego oprogramowania. Równocześnie zaskarżona ustawa o KSC nie przewiduje absolutnie żadnych mechanizmów wsparcia finansowego ani uczciwych rekompensat ze strony państwa za przymusowe i nagłe wycofanie technologii z użycia. Zupełny brak możliwości odpowiedniego stopniowania surowości tej sankcji w zależności od skali incydentu czy faktycznej winy przedsiębiorcy sprawia, że środek ten staje się jaskrawo nieproporcjonalny i przybiera formę represji ekonomicznej bardzo zbliżonej do kary kryminalnej.
Zablokowane prawo do obrony i sądu
Ostatnia istotna grupa zarzutów bezpośrednio odnosi się do niepokojącego ograniczenia podstawowego prawa do rzetelnego procesu. Zgodnie z zakwestionowanymi przepisami, uczestnicząca strona postępowania nie ma żadnej możliwości zapoznania się z utajnioną częścią uzasadnienia wyroku sądu, nawet jeśli oficjalnie posiada specjalistyczne certyfikaty gwarantujące bezpieczny dostęp do informacji niejawnych na wymaganym poziomie. W ocenie skarżącego taka regulacja całkowicie uniemożliwia podmiotom pełną i skuteczną obronę swoich praw przed sądem, a tym samym w sposób rażący narusza konstytucyjną zasadę praworządności.
Inni już skorzystali z odszkodowań
Zobaczymy, czy dojdzie do sytuacji jak np. w Danii. W czerwcu 2026 r. Sąd Najwyższy w Kopenhadze nakazał duńskiemu państwu wypłatę 80 mln koron duńskich (ok. 12 mln USD) operatorowi TDC (największemu dostawcy infrastruktury cyfrowej w Danii) jako rekompensatę za nakaz usunięcia sprzętu Huawei z sieci DWDM (dense wavelength-division multiplexing – optycznej sieci transportowej światłowodowej). Nakaz usunięcia sprzętu wydało w 2023 r. Centrum Cyberbezpieczeństwa (Centre for Cybersecurity) na podstawie ustawy o bezpieczeństwie telekomunikacyjnym z 2021 r. Sprzęt Huawei był używany od 2011 r. (umowa przedłużona w 2020 r.) w sieci szkieletowej DWDM, która wspiera m.in. sieci mobilne, w tym 5G. Sąd uznał nakaz za interwencję wywłaszczeniową (expropriatory intervention) wykraczającą poza zwykłe regulacje – był skierowany konkretnie w TDC NET i wymagał praktycznie całkowitej wymiany sieci. Zgodnie z konstytucją Danii przysługuje za to pełne odszkodowanie. TDC domagał się początkowo 195 mln DKK, ale sąd przyznał 80 mln DKK + większość kosztów sądowych. Dodam, że w sprawie nie chodziło o maszty telekomunikacyjne i stacje bazowe 5G, lecz o infrastrukturę transportową światłowodową. Media często określają to jako „sprzęt Huawei 5G”, bo dotyczy krytycznej infrastruktury sieci 5G.
Zupełnie inną sytuację mieliśmy w USA. Amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) konsekwentnie realizowała program wycofywania i wymiany infrastruktury pod nazwą Secure and Trusted Communications Networks Reimbursement Program, powszechnie określany jako „rip-and-replace”. Na ten cel przeznaczono około 5 mld USD, przy czym początkowy budżet w wysokości 1,9 mld USD był stopniowo uzupełniany kolejnymi środkami. Finansowanie to stanowiło bezpośrednią rekompensatę dla mniejszych operatorów, obsługujących do 10 mln klientów, za obowiązkowe usunięcie i zastąpienie urządzeń marek Huawei oraz ZTE zakupionych przed 30 czerwca 2020 r. Dedykowany mechanizm wsparcia stworzono z myślą o eliminacji chińskiego sprzętu z kluczowych sieci telekomunikacyjnych z uwagi na ochronę bezpieczeństwa narodowego, podczas gdy więksi dostawcy usług pokrywają koszty analogicznych zmian we własnym zakresie.
Opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w kwestii dostawców wysokiego ryzyka (DWR)
Analiza prawna na poziomie Unii Europejskiej wskazuje na inne podejście do kwestii odpowiedzialności finansowej państwa przy wycofywaniu urządzeń od dostawców wysokiego ryzyka. W dniu 19 marcu 2026 r. Rzecznik Generalna Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Tamara Ćapeta, w opinii dotyczącej sprawy estońskiego operatora Elisa Eesti (C-354/24), uznała, że państwa członkowskie mają prawo zakazywać stosowania lub nakazywać usunięcie sprzętu niepewnych dostawców ze względów bezpieczeństwa narodowego bez konieczności wypłaty odszkodowań operatorom. Choć opinia ta potwierdza swobodę krajów UE w realizowaniu unijnych wytycznych 5G Toolbox, zastrzega równocześnie, że wykluczenie sprzętu musi opierać się na zindywidualizowanej analizie realnego ryzyka technicznego, a w skrajnych przypadkach, wywołujących skutek wywłaszczenia, podmioty gospodarcze mogą dochodzić sprawiedliwego zadośćuczynienia na podstawie Karty Praw Podstawowych UE (informacje też np. w Politico). Zatem w Danii sąd uznał, że nakaz usunięcia sprzętu Huawei z sieci DWDM był wywłaszczeniem i przyznał odszkodowanie. W świetle tej opinii unijnej takie sytuacje mogą być wyjątkiem, a nie regułą.
Koszt wymiany sprzętu od Dostawców Wysokiego Ryzyka według GSMA to do 40 mld EUR dla całej Unii Europejskiej
Szacunki dotyczące finansowych konsekwencji wyeliminowania chińskich producentów z europejskiej infrastruktury stanowią obecnie jeden z najbardziej zapalnych punktów debaty wokół unijnych regulacji cyberbezpieczeństwa. Według najnowszego raportu GSMA, globalnej organizacji reprezentującej branżę telekomunikacyjną, całkowity bezpośredni koszt wymiany sprzętu od tzw. dostawców wysokiego ryzyka, takich jak Huawei czy ZTE, wyniesie od 30 do 40 mld euro, czyli w przeliczeniu od 130 do 183 mld zł. Liczby te drastycznie odbiegają od oficjalnych wyliczeń Komisji Europejskiej, która szacuje wydatki na zaledwie 3,4–4,3 mld euro rocznie przez okres trzech lat, co daje łącznie około 10–13 mld euro (43–56 mld zł). Różnica ta rodzi gorące spory nie tylko o realną skalę finansowego obciążenia dla rynku, ale również o to, czy operatorzy telekomunikacyjni powinni otrzymać jakiekolwiek rekompensaty ze strony państw. Uszczegóławiając swoją analizę, GSMA wycenia sam demontaż i zmianę urządzeń w sieciach komórkowych na 16–22 mld euro (69–95 mld zł), dodając do tego 5 mld euro (21,6 mld zł) kosztów w sieciach stacjonarnych oraz 9–12 mld euro (38,9–51,9 mld zł) w infrastrukturze transportowej.
Co więcej, branża ostrzega przed długofalowymi skutkami rynkowymi: wykluczenie kluczowych graczy doprowadzi do spadku konkurencji wśród dostawców technologii, co w latach 2027–2030 wygeneruje dodatkowe 8,5 mld euro (36,8 mld zł) obciążeń wynikających z samej presji cenowej.